Jak to zrobić?


1

Wypełnij krótką ankietę, którą:
a) znajdziesz w serwisie moja.itaka.pl
b) otrzymasz drogą mailową
(jeśli podczas rezerwacji zostawiłeś nam swój adres e-mail)

2

Opisz hotel, pokój, restaurację, plażę i atrakcje, jakie można znaleźć w okolicy.

3

Pokaż innym jak spędziłeś urlop, dodaj zdjęcia i zwiększ swoje szanse na wygraną!

4

Odbierz nagrodę gwarantowaną –
50% rabat na fotoksiążkę CEWE.

Podziel się opinią

Autorzy najbardziej użytecznych opinii otrzymają:

Poznaj zwycięzców


  • CZWARTA NAGRODA GŁÓWNA
    Autorką zwycięskiej opinii jest pani Magdalena z Rybnika

    Hotel Mogan Princess & Beach Club

    "Z całego serca mogę polecić wakacje w hotelu Mogan Princess & Beach Club. Hotel co prawda nie należy do najnowszych, jednakże jest bardzo dobrze utrzymany:). Składa się z sześciu bloków ułożonych „schodkowo”, do których można dostać się systemem wind (tylko na pierwszy rzut oka może on wydawać się nieco skomplikowany) lub schodami. Pomimo, że obiekt jest stosunkowo duży, nie czuć w nim tłoku i jest cicho:). Obsługa hotelu jest bardzo miła i kompetentna. Malutkie zastrzeżenie należy się jedynie kelnerom, którzy nie zwracają uwagi na ułożenie sztućców na talerzu, są za to przesympatyczni i zabawni. Dla nieznających hiszpańskiego lub angielskiego plusem będzie fakt, iż w recepcji pracuje Słowaczka mówiąca po polsku:). W hotelu działa wypożyczalnia samochodów, jednakże nie jest najtańsza (lepiej skorzystać z oferty proponowanej przez rezydenta, który w dodatku pomoże zamówić samochód). 1. POŁOŻENIE I ATRAKCJE W OKOLICY. Hotel znajduje się w niewielkiej miejscowości wypoczynkowej Taurito. Zbudowany jest na zboczu niezbyt wysokiej góry, niemalże pod jej szczytem. Z tego powodu do plaży należy przejść spacerkiem, który zajmuje ok. 10-15 minut. Z hotelu regularnie kursuje darmowy autobus dowożący gości na plażę, a dodatkowo raz dziennie do przepięknej miejscowości Puerto de Mogan (w piątek odbywa się targ i z uwagi na duże zainteresowanie należy na ten dzień zarezerwować w recepcji miejsce w autobusie, jeśli komuś się nie uda zawsze może skorzystać z niedrogiego transportu publicznego - przystanek w centrum miejscowości - lub wziąć taksówkę). W Taurito znajduje się kilka sklepów spożywczych, z pamiątkami i wyposażeniem na plażę, a także wypożyczalnie samochodów (uwaga – część z nich podaje cenę bez podatku i obowiązkowego ubezpieczenia!) oraz punkty, w których można wykupić wycieczki m.in. w poszukiwaniu delfinów. Przy plaży działa polska szkoła nurkowania Delphinus. W miejscowości jest również aquapark, minigolf, dyskoteka i niewielki, ale za to bardzo ładny ogród z palmami i kaktusami. 2. POKÓJ. Pokój niezwykle przestronny. Z każdego roztacza się przepiękny widok na ocean i pobliskie Puerto de Mogan (uwaga jednak na pokoje położone na samym dole każdego z bloków - w nich widok może być nieco przesłonięty dachem niżej położonego bloku). Każdy pokój posiada balkon ze stolikiem i krzesełkami. W pokoju znajdują się bardzo ładne rattanowe meble, telewizor i sejf (dodatkowo płatny). W łazience, co rzadko spotykane, znajduje się zarówno prysznic, jak i wanna:). Oczywiście jest tam również WC, umywalka i suszarka do włosów. Pokój sprzątany był każdego dnia, codziennie wymieniano również ręczniki i uzupełniano zapas mydła, żelu pod prysznic i szamponu. 3. BASEN. W hotelu znajdują się dwa baseny. Pierwszy, większy, położony jest na najniższym piętrze hotelu. Posiada podgrzewaną wodę, także można pływać w nim przez cały rok. Drugi basen znajduje się nieco wyżej i dostępny jest wyłącznie dla dorosłych, dzięki czemu panuje tam niezwykły spokój:), woda w nim nie jest jednak podgrzewana. Przy obu basenach znajdują się leżaki i parasole. W trakcie całego pobytu nie było problemów z ich dostępnością:). 4. WYŻYWIENIE/NAPOJE. Główne posiłki serwowane są w restauracji z widokiem na ocean. Wszystkie dania, których próbowałam były bardzo smaczne. Ich wybór był bardzo duży. Śniadania były najmniej urozmaicone, codziennie było w zasadzie to samo, chociaż dzięki ilości dostępnych dań nie można było się znudzić:). Na obiad i kolację zawsze były ryby i różne rodzaje mięsa (nawet królik!), bardzo często serwowano również owoce morza. Oprócz tego można było skosztować ziemniaków, ryżu i makaronów w różnych postaciach. Do tego oczywiście mnóstwo warzyw, a wśród nich przepyszne pomidory przyrządzone na kilka sposobów:D. Do każdego posiłku podawano owoce, a do obiadu i kolacji dodatkowo pyszne desery - lody, różne rodzaje ciast, pudding, galaretki... Malutki minusik należy się jedynie za niezbyt dokładny opis potraw w bufecie, w dodatku wyłącznie w języku hiszpańskim. Czasami etykietki nie odpowiadały daniu, przy którym się znajdowały. Jednakże pomimo tego zawsze można było zorientować się z czego składa się dana potrawa:). Pomiędzy głównymi posiłkami serwowano przekąski. W restauracji przy głównym basenie dostępne były w zasadzie tylko hamburgery, hot dogi i sandwiche, do tego owoce i warzywa, natomiast w Beach Clubie przy plaży wybór był o wiele większy - oprócz wyżej wymienionych oferowano pizzę, różnego rodzaju sałatki makaronowe, warzywne i owocowe, croissanty itd. Dzięki temu można spokojnie odpuścić sobie obiad w hotelu i posiedzieć cały dzień na plaży bez obawy o ewentualny głód:). Soki serwowane w głównej restauracji były smaczne, chociaż jak dla mnie przesłodzone. Oprócz nich można było napić się kawy/herbaty/czekolady oraz napojów typu Coca-Cola. Ogromnym plusem było rozlokowanie w kilku miejscach w hotelu samoobsługowych dystrybutorów z wodą, Coca-Colą, sangrią, piwem i trzema drinkami do wyboru (nie miały w sobie jednak alkoholu – można było je wzmocnić w barze). Na pochwałę zasługują drinki serwowane z mocnymi alkoholami, których barmani nie żałowali:). Oprócz Beach Clubu na plaży hotel pozostawia do dyspozycji gości również bar przy głównym basenie oraz klub z widokiem na ocean wewnątrz budynku, z którego można wyjść na taras z fotelami. 5. ANIMACJE. Hotel nawet poza „głównym” sezonem oferuje bogaty program animacji. W ciągu dnia można m.in. wziąć udział w wodnym aerobiku, pograć w piłkę wodną lub boule. Wieczorem w klubie odbywał się Show Time – różnego rodzaju występy: od muzyki na żywo, przez magic show i show papug, aż do pokazów flamenco czy tańca akrobatycznego. Następnie organizowano dyskotekę (której nie było słychać w pokoju) lub karaoke. W ciągu dnia działały przynajmniej dwa minikluby dla dzieci, natomiast wieczorem przed Show Time organizowano dla nich minidisco. 6. PLAŻA. Plaża w Taurito jest niewielka z ciemnym, delikatnym piaskiem. Z uwagi na niewielką ilość hoteli w okolicy nie panuje na niej tłok. Od hotelu oddalona jest o ok. 10-15 minut spacerem. Można na nią dostać się również bezpłatnym hotelowym autobusem. Na plaży można wypożyczyć leżak i parasol. Przy plaży działa Beach Club objęty ofertą all inclusive. Wybierając hotel Mogan Princess&Beach Club można liczyć na wspaniałe wakacje. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie – zarówno jeśli chce poleniuchować, jak i poszaleć. Dodatkowo hotel stanowi doskonałą bazę wypadową dla indywidualnych wycieczek po przepięknej Gran Canarii. Jeśli będę miała okazję chętnie wrócę do tego hotelu :)"

  • TRZECIA NAGRODA GŁÓWNA
    Autorem zwycięskiej opinii jest pan Mateusz z Warszawy

    Hotel Siva Sands Port Ghalib (ex. Crowne Plaza Sahara Sands Port Ghalib Resort)

    "W hotelu Crown Plaza byliśmy przez 2 tygodnie w okresie od 11 do 25 października. Hotel rozmieszczony jest na bardzo dużym terenie, otaczając baseny i lagunę. Budynki w stylu beduińskim mają swój niepowtarzalny urok, nie jest to typowy hotel z długim korytarzem i szeregiem drzwi. Budynki są otwarte na wewnętrzne place połączone drewnianymi kładkami, a każdy pokój jest niczym małe mieszkanie - świetnie wyciszone (nigdy nie słyszeliśmy mieszkańców sąsiednich pokoi), przestronne, z wydzieloną otwartą garderobą oraz łazienką z ogromnym prysznicem. W pokoju codziennie jest dostawiana butelka z wodą mineralną oraz serwis do kawy/herbaty, jest również mała lodówka, deska i żelazko do prasowania. Pokoje są sprzątane codziennie przez bardzo dyskretną obsługę, zawsze zajmowali się tym podczas naszej nieobecności, warto czasem zostawić i dla nich napiwek – odwdzięczają się kwiatami, a z ręczników tworzą cuda. Restauracja: W hotelu są 3, jednak my korzystaliśmy tylko z tej dostępnej w ramach all inclusive i jednocześnie największej w hotelu. Restauracja jest na bardzo dużej powierzchni, nie ma się jednak poczucia masowości gdyż podzielona jest na mniejsze sale, każda w trochę innym stylu, co pozwala nam wybrać czy mamy ochotę zjeść na dworze, zadaszonym tarasie czy też w sali zamkniętej. Jedzenie było bardzo urozmaicone, każdego dnia można było zjeść coś innego lub skomponować samemu - kucharze przy oddzielnych stanowiskach proponują tam np. makaron z wybranymi przez nas dodatkami. Niemniej jednak, po 2 tygodniach zaczyna się tęsknić głównie za wędlinami oraz polską kiełbasą, bo w Egipcie wieprzowiny nie dostaniemy. Na szczególną uwagę zasługują desery – nigdzie nie jedliśmy lepszych pączków. Niektórzy mogliby narzekać na tłumy w restauracji, jednakże doskwiera to tylko wtedy, jeśli jadamy o standardowych godzinach (zazwyczaj, gdy tylko zaczynają wydawać posiłki). My jedząc śniadanie koło 9, obiad o 14 czy kolację o 20 nie natrafialiśmy na żadne kolejki, a jedzenia nigdy nie brakowało, stale było uzupełniane przez obsługę. Baseny: wybraliśmy ten hotel głównie ze względu na dużą ilość basenów i nie zawiedliśmy się. Pływając nie mieliśmy poczucia tłoku, na uwagę zasługuje szczególnie basen zrobiony na podobieństwo rzeki oraz sztuczna jaskinia – w wybranych godzinach jest tam włączany wodospad oraz bicze wodne. Do dyspozycji gości są też nadmuchiwane koła i materace do pływania po niej. Jest tam mniej leżaków niż przy głównym basenie, dlatego też jest spokojniej. Dla chętnych również 2 nieduże zjeżdżalnie. Plaża: duża i piaszczysta, jednakże jest trochę drobnych kamyków oraz muszelek, więc chodzenie boso – tak, ale trzeba uważać, polecamy raczej obuwie ochronne. Do morza można wejść z plaży jednakże tylko do pewnego momentu, później zaczyna się rafa, jeśli jednak ktoś nie jest doświadczony w pływaniu w masce i z rurką, to na płyciźnie może poćwiczyć. Drugie wejście jest oczywiście z pomostu. W październiku, szczególnie w drugiej połowie, doświadczyliśmy w niektóre dni bardzo silnych wiatrów, w związku z czym, jeśli ktoś nastawia się na cały wyjazd snurkowania, powinien wybrać się do Egiptu w któryś z wcześniejszych miesięcy. Co do samej rafy… Jak dla mnie to jeden z cudów natury, który po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Animacje: Animatorów było dużo i różnej narodowości, bardzo pozytywnie usposobieni próbowali zapraszać wszystkich do zabaw, ale nie byli bardzo nachalni. Cześć zajęć prowadzonych jest codziennie, inne „dodatkowo”, nie są jednak bardzo urozmaicone. Raz w tygodniu organizują dyskotekę na plaży, jest ona jednak dodatkowo płatna – 10 Euro, poza tym wieczorem niewiele atrakcji – czasem jakieś przedstawienia, raczej nastawione na dzieci. Rekompensuje to bar nad basenem, który jest swojego rodzaju centrum kulturowym, szczególnie wieczorami. Za niewielką opłatą można tam zapalić sziszę, organizują karaoke, ale też można sobie po prostu posiedzieć przy stoliku ze znajomymi i wypić parę drinków. Bezpośrednio z hotelu jest możliwość przejścia promenadą przy plaży bezpośrednio do Port Ghalib, gdzie znajdziemy kawiarnie, restauracje i sklepy - wszystko pod turystów, można się swobodnie poruszać. Należy pamiętać najważniejszą zasadę - w Egipcie targujemy się WSZĘDZIE - jest to ich prawie sport narodowy i za piękne oczy dziewczyny, cudowny uśmiech zawsze coś opuszczą, stargować swobodnie można i pół ceny trzeba się tylko przełamać i nie odpuszczać. Rezydenci: Obie Panie Rezydentki bardzo miłe i rzeczowe. Zawsze można było przyjść się dopytać o np. kwestie wycieczek fakultatywnych – pojawiały się na dyżurach. Warto dodać, ze po przyjeździe otrzymaliśmy od razu kopertę z nazwą naszego hotelu i wszystkimi informacjami niezbędnymi na początek + informacje o wycieczkach. Co do samych wycieczek fakultatywnych, byliśmy na 3 i na każdą zdecydowalibyśmy się jeszcze raz. Luksor – wyjazd jest wcześnie rano i sama podróż trwa dość długo, bo ok. 4,5 w jedną stronę, ale jest to zdecydowanie czas dla wszystkich na spanie, tak samo ma się z powrotem. Dużo zwiedzania na świeżym powietrzu, świetnie zachowane hieroglify i rzeźby, a przy tym można usłyszeć od przewodnika kilka opowieści, które nie są powszechnie znane. Superquady – dla osób wytrzymałych fizycznie. Jeśli ktoś, tak jak my, jedzie z partnerem, sugeruję wziąć jednego quada, gdyż można nabawić się odcisków, także warto się zamieniać. Podróż przez góry Morza Czerwonego trwa ok. 1,5 h – polecam zaopatrzyć się w długie spodnie. Po dotarciu do wioski beduińskiej zostaliśmy poczęstowani miejscową herbatą, pysznym chlebem pita, który przy nas wyrabiano i pieczono. Następnie krótki przejazd na wielbłądach oraz zwiedzanie mini zoo – gdzie można wypróbować naszyjnik z węża. Ta wycieczka szczególnie przypadła nam do gustu ze względu na 3 aspekty. 1. Niesamowite widoki – naprawdę warto wspiąć się na zbocze góry, żeby obejrzeć zachód słońca nad górami Morza Czerwonego, to jeden z tych widoków zapierających dech w piersiach. Niebo nocą na pustyni - ogrom i przejrzystość miliona gwiazd, myślę, że tylko na pełnym morzu można zobaczyć cos równie wspaniałego. 2. Pyszne jedzenie – na kolację naprawdę warto czekać, mimo wielu grup dla nikogo nie zabrakło, jedzenie było po prostu rewelacyjne, a jedzenie przy niskich okrągłych stolikach siedząc na poduszkach, cóż, miało po prostu swój klimat. 3. Pokaz tańca – ze wszystkich pokazów warto wspomnieć szczególnie o wirującym derwiszu. El Quseir i Port Ghalib – polecamy tą wycieczkę szczególnie pod kątem zakupu pamiątek, kupicie je tam o wiele taniej (cena wyjściowa jest niższa, a tym samym można więcej utargować) niż np. na wycieczce do Luksoru. Znajdziecie tam wszystko, co i tam: papirusy z certyfikatem, rzeźby z alabastru, szale, arafatki itp. Jednakże wycieczka ta dla nas była cenne głównie dzięki przewodnikowi - rodowity Egipcjanin Nabi przez całą podróż w obie strony autokarem opowiadał nam o egipskiej rzeczywistości, zwyczajach i kulturze w sposób bardzo ciekawy i zabawny."

  • DRUGA NAGRODA GŁÓWNA
    Autorką zwycięskiej opinii jest pani Katarzyna z Warszawy

    Club Hotel Phaselis Rose

    "Hotel gorąco polecamy. Elegancki i komfortowy. Spędziliśmy tam wspaniały tydzień. Położony u podnóża majestatycznych gór Taurus. Naprawdę bardzo piękny widok z każdej części hotelu. Mieszkaliśmy w jednym z pokoi w dwupiętrowych domkach położonych w pięknym, zadbanym ogrodzie. Hotel płożony na dość dużym terenie, aczkolwiek tak zaprojektowany, że w każde miejsce można się dostać w przeciągu 3 minut (wszystkie baseny, plaża, stołówki, SPA, amfiteatr, plac zabaw, recepcja…). Pokoje dokładnie takie jak na zdjęciach w katalogu Itaki. Codziennie solidnie sprzątane, łącznie z wymianą ręczników i pościeli. Ciekawym rozwiązaniem, ‘podgrzewającym’ wakacyjną atmosferę jest przeszklona wnęka (z uchylną żaluzją oczywiście) pomiędzy pokojem a łazienką. Łazienka z dużym prysznicem i deszczownicą, bardzo dobrze wyposażona, bogaty zestaw kosmetyków, oprócz mydła i szamponu pianka do golenia, golarka, balsamy do ciała, czepki, gąbki do masażu, pilniczki, zestaw do szycia, kapcie. W pokoju było dosyć mało miejsca po dostawieniu dostawek dla dwójki naszych dzieci (3 i 11 lat) aczkolwiek wystarczająco - bo któż spędza wakacje w pokoju. Ponadto bardzo dobra klimatyzacja, sterowana indywidualnie, rozbudowane menu regulacji w zależności od preferencji. Każdy pokój z balkonem. Na powitanie w pokoju czekała na nas butelka wina i kosz owoców. Obsługa w hotelu bardzo miła i uczynna, jak zresztą wszyscy Turcy. Naprawdę przemili ludzie. Wszelkie nasze prośby spełniali od ręki. W hotelu są 4 baseny, wszystkie czyste. Bardzo fajny brodzik dla małych dzieci, co ważne przy maluszkach - zadaszony, ze zjeżdżalnią w kształcie króliczka. Wokół baseniku malutkie leżaczki. Znudzone kąpielą dzieciaczki mogą skorzystać z położonego tuż obok ogrodzonego dużego placu zabaw lub skorzystać z opieki animatorów w klubie dla dzieci. Doskonałą alternatywą dla zmęczonych słońcem, aczkolwiek ani trochę nie znudzonych kąpielą dzieci, jest basen w budynku głównym, w eleganckim spa. Przy basenie również brodzik, leżaki, ręczniki, prysznice i praktycznie mało kto tu zagląda. Hotel posiada jeszcze dwa baseny. Główny, położony jest tuż przy zewnętrznej restauracji, w której serwowany jest lunch. Oferta lunchu była na tyle bogata, że nigdy nie skorzystaliśmy z obiadu w głównej restauracji. I ostatni basen z 3 zjeżdżalniami – różne poziomy szybkości, tzw. aquapark odpowiedni zarówna dla małych, dużych i tych dorosłych dzieci. Oferta all inclusive bardzo bogata. Na śniadanie można zjeść dosłownie wszystko o czym zamarzymy - naleśniki, gofry, ciasta, jajka na wszystkie możliwe sposoby, wędliny, dżemy, różne rodzaje serów, dania na zimno i na gorąco. Po południu, oprócz wcześniej wymienionego lunchu i obiadu, podwieczorek z tradycyjną kawą i herbatą turecką, pyszne ciasta, a dla najmłodszych lody. Na kolację również każdy znajdzie coś dla siebie. Codziennie bogaty wybór mięs, ryb, dań wegetariańskich, świeże warzywa, sałatki, owoce, niezliczone desery. Dania kuchni lokalnej i europejskiej. Wszystko bardzo smaczne. Na kolację polecamy taras na górnym piętrze, na powietrzu. Bardziej kameralna atmosfera, świeczki na stolikach, przytulne zakątki idealne na odpoczynek przy winie po kolacji. Nie korzystamy co prawda z tzw. animacji hotelowych, ale dla zainteresowanych mogę napisać, że każdego dnia były: aerobik w basenie, mecze, wieczorem imprezy w amfiteatrze i dyskoteki w pianie, przy basenie, itp. Piękna plaża z widokiem oczywiście na góry. Morze czyste o błękitno-turkusowym kolorze. Przy plaży mnóstwo wolnych leżaków i parasoli. Wypożyczalnia sprzętów wodnych przy samym wejściu. Dla osób pragnących spokoju – niezagospodarowana plaża zaledwie kilka kroków od hotelu. Dno morza usłane przy brzegu małymi kamykami – przyjemny masaż dla stóp – dzieci nie potrzebowały obuwia ochronnego. Im głębiej, tym większe kamienie. Hotel położony tuż przy małym miasteczku Tekirova (5 minut spacerkiem). Owo miasteczko to jeden wielki targ tureckich pamiątek, setki małych sklepików z ubraniami, skórami i ceramiką. Można zjeść lody, wypożyczyć samochód, jest poczta, mały park. W sam raz na wieczorny spacer."

  • PIERWSZA NAGRODA GŁÓWNA
    Autorką zwycięskiej opinii jest Pani Anna Z Katowic

    Hotel El Malikia Resort Abu Dabbab

    "Hotel El Malikia Resort Abu Dabbab oceniam pozytywnie. Po samym budynku widać, że czas mknie do przodu, ale nie chodzi chyba o to, by doszukiwać się wykruszonej fugi w kafelkach itp. Łazienka jest duża i jasna, mydło i szampon w dozownikach. Ręczniki czyste i pachnące. Pokoje są przestronne i czyste. Mają wszystko co potrzebne. Sejf i klimatyzacja działają prawidłowo. Codziennie sprzątane. Na łóżkach małe zoo w postaci zwierzątek robionych z ręczników. Niby nic, ale każdego to cieszy:) Z tego co wiem, to czasem jest mały problem z odbiorem polskiej TV, ale ja osobiście tego nie sprawdzałam. Na wakacjach nie jestem 'władcą pilota':) Nie miałam też żadnych niespodzianek w postaci nieproszonych gości. Zabrałam ze sobą urządzenie wkładane do kontaktu. Po balkonie biegały czasem jaszczurki, ale odbieraliśmy to jako dodatkową, pożądaną atrakcję. W pokojach nie ma codziennej bezpłatnej dostawy napojów. Należy zabrać ze sobą bidony itp. a wtedy bez żadnego problemu można w każdym barze i w restauracji nalewać do nich dowolne napoje i zabierać do pokoju. W hotelu jest jedna główna restauracja, ale składa się jak gdyby z 2 części. W tej pierwszej, po prawej stronie, zawsze na obiad i kolację jest podawane mięso, natomiast w tej po lewej zawsze są makarony. Jest tam też więcej wolnych stolików. Kolację najlepiej jadać na tarasie. Po pierwsze nikt nie skacze nam po plecach, jest ciszej i wieje bardzo przyjemny ciepły wiaterek. Poza tym jest stamtąd widok na morze. Wybór dań nie jest zbyt duży, ale o ile pierwszego dnia człowiek nie rzuci się na wszystko i jego talerz nie wygląda jak kopiec kreta, są duże szanse, że jedzenie nie będzie wydawało się tak monotonne. Jest duża różnorodność owoców i oczywiście deserów. Na tarasach prawie zawsze jest grillowana ryba lub mięso. Kelnerzy są mili i uśmiechnięci i nie prawdą jest, że zachowują się tak tylko po dostaniu bakszyszu. Po prostu jaki ty jesteś dla nich, tacy oni są dla ciebie. W barze przy basenie są tylko drinki i zimne napoje (za to od rana do wieczora są naprawdę zimne i dobrze gazowane). W barze przy plaży można się też napić kawy, herbaty czy czekolady. Można zjeść tam też obiad. W zasadzie jest to samo co w restauracji głównej. Poza tym codziennie jest pizza. W barze w lobby podają bardzo dobą kawę. Z drinkami wieczorem lepiej wyjść na przestronny taras i posłuchać muzyki. Basen jest dość duży i czysty. Ogród zadbany. No ale najważniejsza jest plaża. Jest idealna zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Piasek jest drobny, czasem pomieszany z kawałkami pokruszonej rafy, ale obuwie do wody nie jest potrzebne. Rafy w zasadzie są dwie. Jedna tuż przy wejściu do morza po prawej stronie, druga nieco dalej w stronę hotelu Hilton. Radzę odwiedzać obie, bo się różnią. Często wieje mocny wiatr, więc dla osób, które nie czują się w wodzie zbyt pewnie polecam zabranie kapoków. Warto też w pełni wykorzystać dni bezwietrzne (w ciągu 2 tygodni zdarzyły się takie 3 dni) i wypłynąć na rafę trochę dalej. Po raz pierwszy widziałam tu crocodile fish. Jest też jeden błazenek, ale ukrywa się łobuz po wewnętrznej stronie takiej dużej okrągłej rafy i nie jest łatwo go wypatrzyć. Dla mnie największą atrakcją były oczywiście żółwie i krowa morska. By zobaczyć żółwie najlepiej jest iść do końca hotelowej plaży i wtedy wejść do wody. Czasem są naprawdę bardzo blisko brzegu. Szkoda, że rezydenci nie przypominają turystom, że absolutnie nie wolno ich dotykać, a tym bardziej łapać za ich skorupę, gdy wypływają, by zaczerpnąć powierza. Niestety ludzie dla ładnych zdjęć, robią okropne rzeczy. Jeżeli chodzi o krowę morską, to widziałam ją tylko raz i to gdy byłam na bardzo głębokiej wodzie, dość daleko od brzegu. Miałam po prostu sporo szczęścia. Byłam tylko na jednej wycieczce w delfin house. Była bardzo dobrze zorganizowana. Widoku pływających ze mną co najmniej 50 delfinów nigdy nie zapomnę. Najpierw w wodzie się je słyszy (piszczą) potem dopiero widzi. Bawią się, opływają dookoła, skaczą nad wodą. Było super. Wieczorne animacje oraz gry i zabawy na plaży i przy basenie są organizowane przez grupę Włochów. Są dość głośni, ale bardzo radośni i życzliwi. Moim zdaniem warto jest się dać wciągnąć w ich zabawy. Szczególnie gdy widzi się minę zrozpaczonego Włocha, który przegrywa z nami w boccię:)"

  • NAGRODA MIESIĄCA: CZERWIEC
    Autorką zwycięskiej opinii jest pani Katarzyna z Łodzi

    Hotel Athena Resort

    "Hotel Athena Resort na południu Sycylii to ogromny kompleks, w którym spędziliśmy 2 tygodnie. Położony jest wśród wspaniałej roślinności. Piękne krzewy, różnorakie drzewa w tym pomarańcze, oliwki, fikusy i oczywiście rozpowszechnione wszędzie palmy. Zaraz przy hotelu znajdują się: plac zabaw dla dzieci, basen - raczej dla osób chcących pobrodzić lub przepłynąć niewielki odcinek, ponieważ dalsza jego część jest przeznaczona dla dzieci. W tej części panuje spokój - nie ma głośnej muzyki. Nieopodal znajdują się korty tenisowe i co najważniejsze - rakiet i piłek nie trzeba zabierać ze sobą, można je wypożyczyć za kaucją zwrotną i dokumentem tożsamości, jednak z oddalonego o około 200 m od recepcji budynku, znajdującego się na przeciwko butiku z ubraniami, przy dużym basenie o wymiarach olimpijskich, zwanego tutaj „piszina olimpionika” (zapisałam zgodnie z wymową włoską, ponieważ tylko niektórzy animatorzy mówią tutaj po angielsku). Razem z mężem nastawialiśmy się na sport i ruch, co niewątpliwie się udało. Byłam mile zaskoczona ilością zajęć na tym wyjeździe. Dokładna rozpiska zajęć - niestety tylko w języku włoskim, ale są rysunki:), znajduje się na terenie basenu olimpijskiego, przy amfiteatrze znajdującym się za wielkim basenem. Przed południem i po południu jest gimnastyka w dużym basenie, następnie po południu jest 0,5 godzinny fitness w postaci zumby, innego dnia stepu, jeszcze innego ćwiczeń na brzuch, itd. Po fitnessie jest ponowna gimnastyka w wodzie, tym razem taneczna. W międzyczasie, po południu, regularnie każdego dnia jest mecz siatkówki. Boisko znajduje się przy dużym basenie. Wieczorami też jest bardzo aktywnie - zabawa rozpoczyna się od dzieci, następnie jest albo karaoke, albo konkurs i na koniec dyskoteka, ale ta dotyczy olimpioniki (tego obszaru), więc hałasu nie słychać w hotelu, który znajduje się dalej. Opisuję bardzo dokładnie, bo wiem jak stresujące jest szukanie tych wszystkich obiektów i ustaleń na terenie tak wielkiego obszaru - gdzie trzeba lubić chodzić, ale dla wygodnych turystów kursuje spod hotelu pod sam basen i z powrotem urokliwa ciuchcia, która będzie frajdą dla starszych i młodszych. Ciuchcia odjeżdża jak tylko zbierze się mała grupka osób. Regularnie wieczorami przy hotelu grywa pan na keyboardzie, często też śpiewa nastrojowe piosenki w stylu włoskim. Można usiąść z lampką trunku lub soku na świeżym powietrzu i wczuć się w atmosferę Sycylii. Nieopodal znajduje się kolejny plac zabaw wśród zieleni, mini golf dla dzieci i dorosłych (znana gra wśród rodzin włoskich) i piękny tajemniczy ogród - ten niestety zaniedbany, zarośnięty, z nieusuwanymi liśćmi, jednak urokliwy. Zaraz za tajemniczym ogrodem znajduje się … opuszczony dworek w stylu barokowym z pięknym dzwonem nad bramą wjazdową . Pokój jest przestronny, odnowiony, z ładnymi reprodukcjami na ścianach. Klimatyzacja działa bez zastrzeżeń, chociaż z mężem akurat nie korzystaliśmy regularnie. Polecamy otwierać balkon na noc, mieszkaliśmy na 2-gim piętrze, więc mieliśmy tę możliwość i rano budzić się śpiewem ptaków. Pokoje sprzątane codziennie- umyte podłogi i zdezynfekowana toaleta, codzienna wymiana ręczników. Pościel zmieniana co tydzień. Nie trzeba też zabierać ze sobą mydła i szamponu - codziennie są zostawiane nowe saszetki na każdą z osób z osobna. Muszę dodać, że serwowane mydełka są na bazie naturalnych ekstraktów (łącznie z szamponami) z wyciągiem z ginkgo biloba - miłorzębu japońskiego. Suszarka również do dyspozycji w łazience. Z pokoju 225 mieliśmy przepiękny widok na ogród i domki do wynajęcia z ogródkami na terenie kompleksu. Towarzystwo rodziny szpakowatych w rogu balkonu w ogóle nam nie przeszkadzało, ale miało swój urok jak rano dzieci ptaszka wołały jeść :)"

  • NAGRODA MIESIĄCA: MAJ
    Autorką zwycięskiej opinii jest pan Marcin z Łodzi

    Hotel Sentido Bellazure (ex. Mavi Hotels & Suites)

    "Lądowanie w Bodrum przebiegło bez problemu. Za oknem już zmierzch, a nas czekała jeszcze podróż do hotelu Sentido Bellazure. Przebiegła ona bez kłopotu, pomimo dzielącej nas odległości. Bodrum powitało i pożegnało nas tysiącem świateł, mieniących się za oknami autobusu wszelkimi możliwymi kolorami. Tęsknota za cudnym widokiem minęła w momencie, w którym ukazała się nam zatoka w miejscowości Akyalar, gdzie znajdował się hotel. Sama miejscowość malutka, gdzie próżno szukać nocnego życia, spokój i cisza. Lobby, jak i cały budynek hotelu zrobiły na nas bardzo korzystne wrażenie, czyściutko, bez zbędnego przepychu, gustownie urządzone. Co ciekawe recepcja znajduje się na 6 piętrze, zaś do hotelowych pokoi zjeżdża się windą. Sam pokój bardzo przestronny, elegancko urządzony, z kamienną, funkcjonalną łazienką. Kolorem dominującym jest biel. Ogromna szafa, z niewiele mniejszym lustrem oraz spory taras były dopełnieniem naszych pozytywnych odczuć. Kolejnym miłym zaskoczeniem, był posiłek czekający w hotelowej restauracji, mimo późnej pory. Sam wystrój restauracji posiadającej ogromny taras, z którego podziwiać można przepiękny widok na zatokę, jak i posiłki w niej serwowane, powinny zaspokoić wybredne gusta gości. Hotel posiada jeszcze jedną restaurację, na tarasie zlokalizowanym w sąsiedztwie recepcji, co zapewnia spokój i brak odczucia tłoku w trakcie posiłków. Śniadanie jest serwowane w godzinach 7-11, obiad między 12:30 a 14, kolacja od 19:30 do 21:30. Ponadto nocne przekąski pomiędzy 23 a 24. Zawsze jest do wyboru kilka ciepłych dań - jajka, omlety, małe naleśniki, turecka zupa, grillowane mięso oraz ryby, faszerowane papryki, bakłażany, musaka, pizza, gozleme, szereg przystawek, sałatek i oczywiście kebab w każdej postaci. Do tego przepyszne sery, oliwki, dżemy, a nawet plaster wyciągnięty z ula, ociekający miodem, to tylko niektóre z dań serwowanych przez szefa kuchni. Nie można zapomnieć o przepysznych słodyczach oraz soku ze świeżych pomarańczy. Hotel dysponuje strefą SPA, gdzie Panie z Tajlandii oferują cały szereg masaży i zabiegów pielęgnacyjnych, profesjonalną siłownią oraz salonem fryzjerskim. Do dyspozycji gości są 3 baseny, dwa w tym brodzik na parterze oraz jeden basen na 4 piętrze, przy których zlokalizowane są leżaki z parasolami, wiklinowe kosze wyłożone poduszkami oraz klika krytych strzechą miejsc, ze stołami i kanapami, gdzie można schronić się przed słońcem . Do hotelowej piaszczystej, choć niezbyt dużej plaży prowadzi droga otoczona zielenią. Przy plaży usytuowany jest drewniany taras, na którym ustawione są leżaki i parasole oraz jeden z 4 hotelowych barów. Niezbyt dużą powierzchnię plaży rekompensują stworzenia zamieszkujące morską wodę. Z 5 letnią córką, udało nam się dostrzec w wodnej toni ryby, kraby, rozgwiazdę i niewielką płaszczkę. Kilkanaście metrów od brzegu dno morza jest piaszczyste, a tafla wody sięga do ud dorosłego człowieka, co umożliwia dzieciom bezpieczne korzystanie z uroków morskiej kąpieli. Do dyspozycji dzieci jest brodzik z małą zjeżdżalnią i niewielki plac zabaw oraz zespól animatorów. Dorośli wieczorem mogą się zrelaksować w trakcie wieczornych występów, od folklorystycznych po cyrkowe."

  • NAGRODA MIESIĄCA: MARZEC
    Autorką zwycięskiej opinii jest pani Katarzyna z Krakowa

    Hotel Be Live La Nina

    "Każda ocena tak naprawdę powinna być czytana pod kątem własnych wymagań. Inne będą miały młode pary, inne emerytowani pracownicy, a jeszcze inne 'posiadacze' małych bąbli, których potrzeby determinują cały pobyt i wypoczynek. My do takich należymy. Jesteśmy świeżymi rodzicami. Nasz najważniejszy i najmniejszy podróżnik to 10-miesięczna Mela. Zatem, jeśli inni urlopowicze mają podobny status szczęścia - niech czytają dalej:). Teraz będzie bardziej technicznie. Położenie hotelu: cudowna lokalizacja. 200 metrów do najbliższej plaży, wózkiem mały podróżnik myknie alejką pomiędzy wysokimi palmami. Wzdłuż oceanu promenada bez zbędnych schodów, rodzice się nie umordują, a po drodze jest co oglądać i można co chwilę robić przystanki na oglądnięcie czegoś ciekawego. Za chwilę kolejna plaża, w niektórych miejscach drewniane podesty ułatwiające dojście do wody. Przy najbliższej plaży są palmy, więc można znaleźć trochę cienia. W drugą stronę betonowa promenada, zastawiona olbrzymimi kamieniami, o które rozbija się woda. Piękne widoki - woda i góry. Dla takiego malucha, który wyskakuje z szarej, zimowej Polski, feeria kolorów jest już wystarczającą atrakcją:) Palmy, krzaki z mnóstwem kwiatków i gołe, machające girki już są czymś fajnym. Hotel: CZYSTOŚĆ to wielka zaleta tego hotelu. Nie widzieliśmy ani jednego kłaczka na holach. Pokoje sprzątane codziennie, w łazience czyściutko. Nie mieliśmy żadnych obaw, by urządzić maleństwu kąpiel w wannie. Żadnych zacieków, grzybów - lśni się i błyszczy. W restauracji kelnerzy niesamowicie dbający o porządek. Po burzy piaskowej, którą mieliśmy okazję doświadczyć na Teneryfie, zaraz na drugi dzień myto karcherem okna, które imponująco pokrywają ścianę restauracji oraz holu. Udogodnienia: Już w Polsce zaznaczyliśmy, że potrzebujemy łóżeczka. Po przyjeździe w recepcji tylko upewniłam się, że będzie. Mówimy o łóżeczku turystycznym, które miało gruby materacyk, prześcieradełko i kocyk. Mała spała idealnie. Nie pytaliśmy np. o czajnik elektryczny do gotowania wody na mleko - mieliśmy swój, więc nie wiem, jak wygląda ta sprawa. Lodówki nie potrzebowaliśmy, ale są dostępne. W przedpokoju jest miejsce, by postawić wózek. Łóżko małżeńskie złożone z dwóch osobnych - duże i bardzo wygodne. Wszędzie są windy i podjazdy. Nie zdarzyło nam się wnosić wózka na terenie hotelu gdziekolwiek. Pracownicy niezwykle pozytywnie nastawieni do Malucha. Mela nieraz siedziała na blacie recepcji, czy zaczepiała kelnerów, a oni mimo, że mieli tak wiele obowiązków i poruszali się w ekspresowym tempie, zawsze znaleźli chwilę, żeby na jej zaczepki odpowiedzieć:) Takie zachowanie obsługi buduje świetną atmosferę i wprawia wszystkich w dobry humor, a przy tym jest masa śmiechu. Jest Kids Club. Otwarty w dwóch przedziałach czasowych. Byliśmy raz, bo w sumie szkoda czasu siedzieć w budynku, gdy świeci słońce. Mała pobawiła się w basenie piłeczkowym i tyle mogę powiedzieć o tym miejscu. Zresztą było puste - nie było innych dzieci. Nie wiem, jak jest w sezonie. Jedzenie: Rozpływaliśmy się. I to powinno wystarczyć jako cały opis:). Przepyszne, tak różne jedzenie. Wiele razy byliśmy zaskoczeni pomysłowością i różnymi smakami. Mała wcinała soczyste gruszki, jabłka, arbuzy, krakersy. Na więcej niestety musi poczekać aż dorośnie. Na razie rodzice rozsmakowywali się w rybach, mięsach, owocach morza i przekąskach. Nie sposób wymienić tych pyszności... no może kilka: kanapeczki z anchois, sery pleśniowe z żurawiną, sushi. Próbowaliśmy też wszystkiego, co miało w nazwie, że jest kanaryjskie. Oczywiście dla większych tradycjonalistów: i pizza, i makarony, i ryż, i mięso z grilla, i bekon, i warzywa, sałatki i desery. A i tak by mi strony nie starczyło, by opisać to, co serwowano. CUDOWNE jedzenie. Świeżym rodzicom, też należy się chwila relaksu. Wieczorem, kiedy już Maleństwo zasnęło - czas na drinki. Balkon, piękny widok na port, sangria i whisky. Mąż ocenił, że lokalny alkohol, wcale nie oznacza gorszy. Hotel posiada 2 większe baseny i brodzik. Woda była podgrzewana. Leżaki dostępne po południu. Mimo zakazu hotelowego ich rezerwacji, nie było szans znalezienia wolnego miejsca, a leżaki z ręcznikami stały. Nam nie przeszkadzało, ponieważ nad basenem spędzaliśmy czas po 16:00 dopiero. Animacje nigdy nie były dla nas żadnych priorytetem zatem nawet nie oceniam, ponieważ nie braliśmy udziału. Atrakcje: To, co z takim Maluchem jest warte obejrzenia, to Jungle Park. Owszem, nie zapamięta z tego nic a nic, ale przecież nie to jest najważniejsze, tylko chwila, w której się cieszy z papug, które jedzą winogrono z ręki mamy, czy 'klaskających' lwów morskich. Największą atrakcją nie były robiące na rodzicach największe wrażenie przelatujące na głowami sępy i kondory czy zwinnie pływające w akwarium pingwiny Humboldta, tylko skaczący, mały, kolorowy tukan. No ale radość dziecka i jego spontaniczne wybuchy śmiechu rządzą się swoimi prawami. Podsumowując. Większemu dziecku nudziłoby się w samym hotelu. Nie ma zjeżdżalni, nie ma zbyt wielu innych dzieci, z którymi mogłoby się pobawić. Goście to w większości starsi Brytyjczycy. Dla nas w sumie idealnie. My potrzebowaliśmy spokoju, a dla dziecka w tym wieku nawet winda jest atrakcją. Byliśmy zachwyceni pobytem w La Nina. To bardzo czysty i dobry hotel. Jedynym minusem, jaki znaleźliśmy, były 'papierowe ściany'. Niestety, aby zamknąć drzwi, trzeba nimi trzasnąć. Słychać to bardzo, bardzo w innych pokojach. Nie jest to wymysł kogoś przewrażliwionego. Siedząc w pokoju nieraz podskakiwaliśmy od nagłego huku. Słychać tez każdą głośniejszą rozmowę w pokoju obok czy przesuwanie łóżek, foteli na piętrze powyżej przez Panie sprzątające (a działo się to codziennie, bo sprzątanie jest codziennie). Rozumiem, że do hotelu wraca się często na noc, ale podczas drzemek dziecka i naszych dawało się to mocno we znaki. Zdarzały się imprezy w pokojach obok (chociaż po telefonie do recepcji ich reakcja była natychmiastowa). Wszystko można zrozumieć, ale ściany nie wyciszały ani trochę. Podejrzewam, że nasi sąsiedzi też nie byli w stanie zdzierżyć naszych zabaw, popiskiwania i krzyków małej o 6.00 rano, a też chcieliśmy być wobec nich fair. Zaznaczam, że uwaga dot. ścian nie jest przesadzona. Przed tym, jak pojawiła się u nas córka, zwiedziliśmy na własną rękę bardzo wiele odległych zakątków świata i zdarzało nam się spać w wielu różnych dziwnych miejscach, więc nie jesteśmy nazbyt przewrażliwieni. "

  • NAGRODA MIESIĄCA: LUTY
    Autorką zwycięskiej opinii jest pani BEATA z Gliwic

    Hotel Hilton Nubian Resort

    "Hotel, jak na Hiltona przystało, luksusowy, czysty, zadbany, przestronny i bardzo elegancki. Wytworne lobby, i recepcja, gustowna, nowoczesna restauracja ze smacznymi i pięknie udekorowanymi potrawami. Kelnerzy kulturalni, elegancko ubrani (codziennie w innych strojach), prowadzący gości do stolika. Zwróciłam uwagę na codziennie zmieniane obrusy i inny wystrój stolików i serwetek przy kolacji, który skutecznie zachęcał do konsumpcji. Potrawy smaczne i urozmaicone, ładnie i oryginalnie podane. Myślę, że każdy z gości znalazł coś dobrego dla siebie. Obsługa, sprzątająca pokoje, miła i sympatyczna, nie narzucająca się. Codziennie inne dekoracje na łóżkach w postaci kwiatów, łabędzi itp. Wielkim atutem „Hiltona” są przestronne pokoje, ładnie urządzone i ciekawie, wygodnie oświetlone (łącznie z nocnym światłem na ścianie, tuż przy podłodze). W pokoju plazmowy telewizor, lodówka, trzy telefony (w tym nawet jeden w toalecie), żelazko, deska do prasowania, suszarka do włosów, podświetlane szafy na ubrania, duże lustro, czajnik elektryczny, filiżanki, kawa, herbata, cukier, mleczko do kawy i duża butelka wody mineralnej - codziennie uzupełniane, w miarę zużywania. Pokój był sprzątany codziennie, łącznie z wymianą wszystkich ręczników i bieżącym uzupełnianiem kosmetyków (szampon, żel pod prysznic, balsam do ciała). Eleganckie zasłony i firany, które codziennie były inaczej upięte! Duży balkon z wygodnymi fotelami i stolikiem, z widokiem na basen i morze. Teren hotelu rozległy, zadbany, z pięknie skoszoną trawą i plewioną roślinnością. Alejki oświetlone, niektóre dróżki wysadzane kamykami w orientalne, kolorowe wzory. Baseny czyste, (jeden z podgrzewaną wodą) i doskonałą obsługą barową w basenie. Parasole, parawany, nowe leżaki, ręczniki plażowe czyste i miękkie. Ilość miejsca do plażowania pozwalająca na odpoczynek, bez tłoku i zgiełku. Plaża hotelowa rozległa, czysta, ładnie urządzona - leżaki, parasole, stoliczki, punkt wydawania ręczników, plażowy bar z napojami i przekąskami i czyste, zadbane toalety (łącznie z dużymi lustrami). Hotel spełnił wszystkie moje oczekiwania. Niczego mi w nim nie brakowało, a wszystkie udogodnienia sprawiły, że miło się w nim przebywało i odpoczywało. Hotel sprostał moim wyobrażeniom i dość wybrednemu gustowi, a o to przecież chodzi! :) Z satysfakcją stwierdzam, że jest godzien wszelkiego polecenia."

  • Nagroda miesiąca: grudzień
    Autorką zwycięskiej opinii jest Pani Angelika z Czarnochowic

    Hotel Dream of Zanzibar

    "Jeśli ktoś ma ochotę na rajskie plaże, magiczne miejsce, wspaniały klimat, wysoki standard obsługi, szeroki wachlarz restauracji, jednym słowem światowy poziom, musi koniecznie odwiedzić Dream of Zanzibar. Dotąd moim numerem jeden była Dominikana, nie umniejszając jej urokowi, delikatnie zeszła na drugie miejsce, Zanzibar absolutnie skradł moje serce :) Hotel idealny dla par, paczki przyjaciół, osób pragnących spędzić czas aktywnie uprawiając sporty wodne, jak i dla tych którzy stawiają na relaks i spokój. Dla rodzin z dziećmi również miejsce stwarza odpowiednie warunki, widziałam nawet nianie stające na głowach, by zaspokoić oczekiwania maluchów. Serwis na plaży, obsługa w barach i restauracjach ponad oczekiwania, czytali w myślach by dogodzić gościom hotelowym i to zawsze z uśmiechem na twarzy. Sama plaża zachwyca białym piaskiem, wysokimi palmami kokosowymi, dla niektórych minusem mogą być regularne odpływy Oceanu, ale od razu piszę, że można to zamienić na plus, mogąc wybrać się na spacer i zobaczyć rozgwiazdy, jeżowce, kolorowe rybki itp. Pokoje przestronne, czyste, z pełnym wyposażeniem, barek codziennie uzupełniany. Na terenie hotelu znajdują się 2 baseny, jeden przy plaży, gdzie tętni życie, a drugi w strefie 'ciszy i relaksu'. Tak jak pisałam, każdy znajdzie coś dla siebie w zależności od nastroju. Wszystkie baseny z dostępem do baru, gdzie serwowane są kolorowe drinki, kawy, napoje alkoholowe i bezalkoholowe. Kuchnia dedykowana dla wybrednych, w resorcie znajduje się 5 restauracji tematycznych, oprócz tego restauracja główna, na plaży bar sushi, makarony, hamburgery, sałatki, owoce morza itp. W lobby bezpłatny dostęp do Internetu. Gorące afrykańskie noce spędzaliśmy przy drinku w rytmie wakacyjnej muzyki w tle, bądź przy koncertach na żywo. Przewspaniała obsługa nawet przymykała oko na nocne kąpiele w basenie. Polecam wycieczki fakultatywne: Stone Town (ciasne uliczki, miejsce urodzenia Freddiego Mercury, market niewolników, targ rybny, Pałac Sułtana...), Prison Island (obecnie zamieszkują tam żółwie, najstarszy ma 191 lat). Mogłabym pisać jeszcze godzinami o Zanzibarze, zazdroszczę wszystkim tym którzy to czytając są przed zrealizowaniem własnego marzenia o hipnotycznym miejscu na Ziemi..."

  • Nagroda miesiąca: Listopad
    Autorką zwycięskiej opinii jest pani Dominika z Warszawy

    Hotel Concorde Moreen Beach Resort & Spa

    "Wybrałam ten hotel na podstawie bardzo dobrych ocen na najrzetelniejszych portalach turystycznych i to był świetny wybór. To była moja pierwsza wizyta w Egipcie (zawsze twierdziłam, że moja noga tu nie postanie :D) i jak teraz sądzę - nie ostatnia! Hotel jest położony pośrodku niczego, ale dojazd z lotniska minął wprost błyskawicznie. Powitanie i odprowadzenie do pokoi w hotelu super zorganizowane, szybko znaleźliśmy się w pokoju i tutaj miłe zaskoczenie - fantastyczny widok z okna, pokój ładniejszy niż na zdjęciach (pierwszy raz mi się to zdarzyło), dość duży, dwa spore łóżka, czysto, fajnie, ładny taras, właściwie nie ma co się rozpisywać - wszystko jak trzeba. Łazienka też zgodna z oczekiwaniami. Za to rozpisać się mogę o jedzeniu - cenię dobrą kuchnię, dbam o zdrowie i smak, więc to było dla mnie ważne kryterium wyboru. Byliśmy na przełomie września i października - być może ma to jakieś znaczenie i kuchnia była wyśmienita. Każdy posiłek można zjeść na tarasie, z którego widać plażę i morze. Przez 2 tygodnie spędzaliśmy idealne wieczory przy kieliszku wina i przepysznym jedzeniu. Różnorodność była ogromna - ryby pieczone, duszone, grillowane, mięso wysokiej jakości, warzywa - naprawdę pyszne i pomysłowo przyrządzane (kilka patentów zabrałam do domu), owoce (surowych nie odważyłam się jeść, bardzo żałuję, bo musiały być fantastyczne - inni jedli i przeżyli), ciasta, pieczywo. Właściwie mogłabym pisać i pisać - czekałam na te posiłki jak na jedną z atrakcji:). Oczywiście polecam jedzenie z umiarem, ponieważ widziałam, że goście z all inclusive marnowali naprawdę dużo jedzenia. W kraju, gdzie społeczeństwo żyje biednie, naprawdę rzuca się to w oczy. Rozsądniej pójść po drugą porcję niż wyrzucać jakiekolwiek jedzenie. Byliśmy naprawdę osamotnieni w takim podejściu, że bierzemy tyle, ile zjemy - i faktycznie nie zostawiamy. Co do alkoholu - białe wino, piwo, rum z colą - bardzo dobre. Nie było problemu z wodą do picia - piłam z dystrybutorów i nią też płukałam zęby i nie dotknęła mnie klątwa - przy pierwszej wizycie w takim kraju i po 2 tygodniach, więc wszystko w porządku z wodą. Bardzo fajna plaża, piękna rafa, dla snurków gratką może być lion fish i inne piękne ryby. Dwa razy przypłynęły tez delfiny, które można było obserwować z pomostu. Warto wstać wcześniej, wtedy większa szansa na ciekawe obserwacje. Polecam wycieczki do Marsa Imbarak, na 'egipskie Karaiby' i do Zatoki Delfinów (tam spotkaliśmy akurat baby shark zamiast delfinów, ale w drodze powrotnej delfiny już nam towarzyszyły). Świetne wakacje, nie było czasu na nudę, a po 2 tygodniach wyjeżdżałam z wielkim żalem. Tęsknię za tamtym czasem i wspominam go wspaniale! Jeśli ktoś ma obawy przed wyjazdem, to polecam ten hotel, bo to, że tak dobrze trafiłam, zachęciło mnie bardzo do Egiptu w ogóle (destynację wybrałam ze względu na pogodę - musiałam przesunąć urlop i nigdzie nie było gwarancji takich temperatur, a marzyło mi się plażowanie i pływanie w ciepłej wodzie)."

  • Nagroda miesiąca: Wrzesień
    Autorką zwycięskiej opinii jest Pani AGNIESZKA Z MIEJSCOWOŚCI LISZKI

    Hotel Turunc

    "Cóż mogę powiedzieć - było cudownie... Hotel jest niesamowicie położony, prawdziwy raj dla zmęczonych pracą oczu. Usytuowanie hotelu jest bardzo dobrze przemyślane, nie trzeba biegać, aby zjeść, lub pójść na basen, czy nad morze, wszystko jest od siebie w bliskiej odległości. Pokoje bardzo przytulne, mimo tego iż nie były zbyt wielkie. Sprzątane na bieżąco, Pani sprzątaczka bardzo uprzejma, robiła piękne dekoracje na łóżku :) Mini bar codziennie uzupełniany o wodę mineralną, codziennie dokładane szampony, odżywki i balsamy hotelowe, ręczniki wymieniane. Jeśli chodzi o wyżywienie - prawdziwe niebo w gębie :). Każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż jest tam tyle różnorakich potraw, że nawet najwykwintniejsi smakosze znajdą coś dla siebie. Nie ma potrzeby martwić się o dzieci, gdyż dla nich też jest przygotowany specjalny bar (np. frytki, nuggetsy, kotleciki). Obsługa hotelowa na wysokim poziomie, wszyscy są bardzo uprzejmi i gotowi do pomocy. Kelnerzy robią bardzo dobre, lecz mocne drinki :) Animatorzy wprost dwoją się i troją, aby goście nie mieli czasu na nudę. Gry i zabawy prowadzone są tylko na basenie o nieregularnym kształcie, a więc Ci, którzy jadą odpocząć znajdą ciszę nad basenem o prostokątnym kształcie oraz nad morzem :). Codziennie wieczorem inny program animacyjny, który jest bardzo zabawny. Polecam więc chodzić na przedstawienia :). Położenie hotelu jest kapitalne, góry robią piorunujące wrażenie. Na zdjęciach przedstawiających hotel, w miejscu gdzie znajduje się czerwona flaga turecka jest punkt widokowy, idzie się tam 5 minut, a widoki są wspaniałe :) Bardzo sobie ceniliśmy fakt, iż plaża była strzeżona przez ochroniarza, co skutkowało tym że nikt spoza hotelu lub z miasta nie mógł wejść na naszą plażę - nie było żadnego przepełnienia. Plaża była troszkę wąska, jednak czysta, żadnych niedopałków, kubków czy talerzy nie było widać. Po przejściu mostku wyrytego w skale można snurkować, znajdują się tam piękne duże ryby i pojedyncze koralowce. Dojazd do hotelu jest uciążliwy, jednak w czasie podroży można podziwiać piękne widoki, gdyż takowych nie brakuje :). Atrakcji dostępnych w okolicy mnóstwo, dosłownie 100 m od hotelu znajdują się łódki, którymi za cenę 12 lirów/os. można popłynąć do samego Marmaris, polecam szczególnie wieczorem ok. godz. 20, gdyż zaczyna się tam pokaz kolorowych fontann trwający około 40 minut. Tuż przy plażowym boisku do siatkówki można sobie wykupić jazdę np. na bananie, nurkowanie z butlą, parasailing, itp. Ten hotel jest naprawdę wart swojej ceny. Usługi są świadczone na bardzo wysokim poziomie. Osobiście nie mam się do czego przyczepić :)."

  • Nagroda miesiąca: Sierpień
    Autorką zwycięskiej opinii jest Pani Małgorzata z miejscowości Otrębusy

    Hotel Karavados Beach

    "Hotel pięknie położony, wśród bujnej, pachnącej roślinności z bajkowym widokiem na góry i lazurowe morze. Idealny dla osób, chcących uciec przed gwarem miasta w spokojne, ciche miejsce. Obsługa uśmiechnięta, uprzejma i kulturalna, starająca się zawsze pomóc i odpowiedzieć na wszystkie pytania. Właściciel hotelu przesympatyczny - starszy Pan o imieniu Dimitri, który dwa razy w tygodniu organizuje darmowe wycieczki do stolicy Kefalonii - Argostoli. Dodatkowo na koniec wyjazdu podarował On wszystkim Paniom bukieciki świeżych ziół oraz wręczył prezenty z hotelowego sklepiku (oliwę z oliwek, pamiątki z Kefalonii, itp.). Pokój był czysty, zadbany, z klimatyzacją, pościel wymieniana codziennie, ręczniki co drugi dzień - obsługa sprzątająca pracuje tu uczciwie. Jedzenie było smaczne, świeże i zróżnicowane. Śniadania w formie bufetu, kolacje serwowane do stolika, na świeżym powietrzu - każdego wieczoru można było jednocześnie delektować się smakiem potraw i pięknym widokiem na morze. Na kolację, oprócz dania głównego, podawano 2 przystawki oraz malutki deser (owoce, lody, bądź ciasto). Jedzenie było nie tylko smaczne, ale i pięknie podane i nigdy nie odchodziło się od stołu głodnym. Natomiast jeżeli ktoś liczy na to, że będzie mógł się najeść do nieprzytomności i spróbować ogromnej liczby dań, to w tym przypadku się przeliczy. Zauważyłam, że w tym hotelu bardzo szanuje się jedzenie i nie stawia się na ilość, lecz na jakość :). W trakcie naszego tygodniowego pobytu dwa razy zorganizowano dodatkowe atrakcje do kolacji - w środę i niedzielę bawiąc się na tzw. wieczorach greckich, mogliśmy poznać tradycyjne greckie dania, posłuchać greckiej muzyki śpiewanej na żywo i nauczyć się od ubranych w regionalne stroje tancerzy 'tanczyć Greka Zorbę'. Bawili się wszyscy, młodzi, starzy, rodziny z dziećmi.... Hotel jest godny polecenia. Ponadto należy docenić stosunek jakości do ceny! Hotel jest położony blisko dwóch plaż: niewielkiej miejscowej plaży św. Tomasza oraz plaży Trapezaki (można się na nią dostać na piechotę w 15 - 20 min.). Oboje z mężem byliśmy zachwyceni plażą św. Tomasza - pomimo, że jest mała (co może być też jej zaletą, ponieważ jest przytulna i kameralna, nie korzysta z niej dużo osób) posiada same zalety: krystalicznie czysta lazurowa woda, piękne góry i roślinność dookoła, spokój, cisza, i JEJ KSZTAŁT - jeśli pójdziemy na lewo wąską ścieżką odkryjemy 'miniaturę' najsłynniejszej w Kefalonii plaży Myrtos - piaszczystą plażę odgrodzoną z obu stron wysokim górami. Wieczorami, kiedy słońce nie świeci już tak mocno, warto chodzić na długie spacery i podziwiać prawie dziewiczy krajobraz wyspy i wdychać zapach gajów oliwnych. Osobom lubiącym długie spacery polecam wybrać się do Castro i zobaczyć ruiny zamku św. Jerzego, położone na wzniesieniu, z którego rozciąga się przepiękna panorama Kefalonii. Okolica hotelu jest spokojna i cicha. Nie znajdziemy tu dyskotek, czy dużej ilości barów, stąd nie jest to miejsce dla osób, którym zależy na szalonym życiu nocnym. Karavados polecam osobom, które szukają wyciszenia i relaksu w pięknych okolicznościach przyrody. Jeżeli ktoś chce poznać całą wyspę może skorzystać z organizowanych przez Itakę wycieczek, w trakcie których można zobaczyć najsłynniejsze atrakcje Kefalonii, bądź wypożyczyć w Argostoli samochód i zwiedzić je na własną rękę."

  • Nagroda miesiąca: Czerwiec
    Autorem zwycięskiej opinii jest Pan Wojciech z Wieliczki

    Hotel Maxima Paradise

    "Szybki transfer z lotniska, idealny hotel dla rodzin z dziećmi. Brak uciążliwych imprez i dudniącej muzyki przez cały dzień. Na miejscu okazało się że otrzymaliśmy bez żadnych dodatkowych opłat super apartament z dwu strefową klimatyzacją w pełni wyposażonym aneksem kuchennym, salonem, sypialnią i dużym tarasem (sejf dodatkowo płatny 1 Euro/dzień) Wiedzieliśmy już przed przyjazdem że doba hotelowa kończy się o godzinie 12 i jeżeli będziemy chcieli mieć pokój do końca trzeba dodatkowo zapłacić w recepcji hotelu nie mniej jednak wbrew regulaminowi hotelu opaski all nie są odbierane wraz zdaniem pokoju i bez problemu można korzystać aż do wyjazdu z pełnej oferty. Nasze oczekiwania przeszła restauracja w której ilość i jakość posiłków ciepłych i zimnych oraz deserów oceniam na 6+,nigdy nie widziałem poplamionego obrusu, nigdy niczego nie brakło do tego obsługa kłaniająca się przy każdym naszym wejściu i wyjściu. Szczególnie polecam sektor obsługiwany przez jedyną kelnerkę w całej restauracji w zamian za drobny napiwek mieliśmy obsługę de lux miejsce na stołówce oraz napoje (wino piwo, kawa, herbata, soki, cola itp.) czekały zawsze przygotowane na stole jeżeli czegoś brakło wszystko było na bieżąco donoszone według zamówienia a nawet bez zamówienia. W barach przy opcji all standard w Turcji czyli tylko lokalne napoje alkoholowe ale dobre i barmani nalewali zarówno do drinków dwuskładnikowych jak i kolorowych koktajli według życzenia tak że ciężko było nie być zadowolonym - kawa po turecku w barze przy lobby gratis. Korzystaliśmy tylko z wieczornych animacji dla dzieci mimo tego że co dzień było takie same dzieci się cieszyły i chętnie brały w nich udział. Jeżeli chodzi o wypoczynek nad wodą to większość wybierała baseny które były fajne, woda czysta obsługa w koło o.k., super mini aqua park dla dzieci, zjeżdżalnie dla większych dzieci i dorosłych małe ale wystarczające natomiast na plaży cisza i spokój miejsca do wyboru i koloru dwa bary w zasięgu ręki. Co ciekawe strefa wellness oczywiście bez masaży czyli siłownia, łaźnia turecka, sauna sucha i mokra kryty basen i siłownia w cenie pobytu. W okolicy nie ma nic co uważam akurat za zaletę która sprzyja w odpoczynku ale nie powinno to przeszkadzać bo dla spragnionych innych wrażeń są przecież codziennie organizowane przez Itakę wycieczki lokalne a także bez problemu można dostać się na własną rękę do pobliskich miasteczek. Obsługę wyjazdu organizowanego przez Itakę oceniam wysoko zgodnie z oczekiwaniami z niczym nie było problemu każdy jest traktowany z szacunkiem. Jadąc na te wczasy po przeczytaniu wcześniejszych opinii miałem sporo obaw ale po spędzonym w tym miejscu urlopie stwierdzam że zawsze ktoś znajdzie dziurę w całym. Polak na wakacjach zapomina gdzie mieszka i czym dysponuje na co dzień ma pretensje o bzdury, że Pani która sprząta ma dużo pracy i przyjdzie posprzątać o 16 a nie o 10 albo że drink był za słaby tyle że nikt nie powiedział że ma być mocny a barman nie wyczytał tego z ruchu rzęs, albo że na balkonach jest sporo gniazd jaskółek i rano ćwierkają (wszędzie są informacje że hotel ich nie usuwa gdyż prowadzi działalność zgodnie z naturą i prosi gości o uszanowanie tego podejścia). Podsumowując Hotel polecam wszystkim którzy nie oczekują cudów rodem z baśni tysiąca i jednej nocy każdy normalny człowiek będzie zadowolony natomiast Itakę jako organizatora polecam nawet najwybredniejszym."

  • Nagroda miesiąca: Maj
    Autorem zwycięskiej opinii jest Pan Łukasz z Wrocławia

    Hotel Sol Tenerife

    "1. Wybór Sol Tenerife – ze względu na to, że byliśmy kiedyś w hotelu sieci Melia na Costa del Sol i można śmiało powiedzieć, że hotele tej sieci spełnią oczekiwania i że opis + zdjęcia ze strony internetowej pokrywają się z rzeczywistością. Hotel okazał się bardzo dobry, zasługując na 4 gwiazdki, a dodatkowo – często trudno w ogóle o spełnienie takich standardów w hotelach w biedniejszych krajach (Grecja czy Turcja, nie mówiąc o krajach arabskich). 2. Hotel jest w centrum Playa las Americas, chyba już bliżej Los Cristianos. W połudn. części Teneryfy jest dużo atrakcji i najlepsza pogoda. Skoro hotel jest w centrum, to oczywiście jest mnóstwo sklepów, knajp, niestety też głośnych dyskotek. Jeśli wyjdzie się przez ogród i basen (patrząc w stronę morza) – najlepiej kierować się w lewo, czyli w stronę Los Cristianos, jest naprawdę piękny deptak nadmorski. Blisko hotelu są całkiem niezłe jak na Teneryfę plaże piaszczyste (ciemny piasek). Idąc właśnie tym deptakiem (promenada palmowa) jakieś 20 min., można dojść do plaży Las Vistas w Los Cristianos z jasnym piaskiem. 3. Cenowo hotel wychodził dość korzystnie jak na Teneryfę, po drugie – mniej więcej tyle co **** hotele w południowej Europie (dokąd niekiedy leci się 2,5 godz., a nie 5, więc o ile samolot tańszy). 4. Leciałem z obawami, bo hotel jest kontrowersyjny. Przy czym jestem w stanie zrozumieć tych, którym przeszkadzał hałas z dyskotek, ale inni to jacyś narzekacze, którym nie smakowały pomidory, podczas gdy 99 (dosłownie 99) innych potraw było super. 5. Hotel to typowy hiszpański wieżowiec, 11-piętrowy, jakich pełno również na Costa del Sol czy na Majorce. Dobrze zorganizowany, obsługa kompetentna i pomocna. Na recepcji były 2-3 Rosjanki (w ogóle b. dużo Rosjan w hotelu i na wyspie, ale nie widziałem ani jednego pijanego). 6. Położenie hotelu bardzo dobre, w centrum – full sklepów (ciuchy, perfumerie), jeśli ktoś lubi spacery nad oceanem, to super sprawa, można dojść w jedną stronę do Costa Adeje, w drugą – do Los Cristianos. Co do hałasu z dyskotek – problem bierze się z tego, że hotel jest nad samym oceanem (rzadkość z oferowanych przez polskie biura, bo zwykle hotele miały ok. 500 m do plaży), więc woda niesie hałas, przy czym zamknięcie okna na noc (w lipcu – niepotrzebna klima!) już wygłusza, po drugie – można poprosić pokój bardziej od strony Los Cristianos, wreszcie – wziąć stopery jak ktoś bardzo wrażliwy. Tak 80-90 % pokoi ma co najmniej boczny widok na ocean, bo hotel jest nad zatoczką; dopłata za widok na ocean dotyczy widoku na wprost (można w biurze, można na miejscu – chyba 15 euro za dzień/pokój). 7. Funkcjonalność, dodatki – 2 windy (w budynku A) to może trochę za mało, ale poza tym wiele spraw jest b. dobrze zorganizowanych; hotel pomaga przy wynajęciu auta, roweru, sprzedaje też wycieczki; hotel ma 2-3 baseny, ogród, kort tenisowy, co wieczór jest muzyka, jakieś animacje. 8. Pokoje – słabsza strona, jak na **** trochę małe i skromne, ale czyste, poza tym mają przyjemną kolorystykę, taki ciemnozielono – morski kolor; zdjęcia ze stron internetowych (np. sieci Melia) w 100% oddają to, jak jest naprawdę; sprzątanie – codzienne, w miarę dobre (zdarzały się gorsze dni, że powierzchowniej); w pokoju jest sejf, szkoda że nie na kod a na klucz (1,50 euro na dzień) – sejf jest duży (np. zmieści się kamera czy aparat). 9. Wyżywienie – korzystne godziny (7-10.30 i 18.30-21.45; AI jeszcze 13-15.30) to już duży plus, jeśli chodzi o ilość, jakość, smak to 10/10, bo naprawdę super, jeśli ktoś ma HB, to mu spokojnie wystarczy to hotelowe; naprawdę świeże, smaczne i różnorodne rzeczy do jedzenia – śniadania na słono i na słodko, dużo owoców i warzyw, różne sery, wędliny hiszpańskie (szynka, salami, nie tylko jakieś mortadele z osła czy mielonki z puszki), i na śniadanie i na kolację można było skomponować np. sałatkę grecką; obiadokolacje – królują ryby i owoce morza (z 5 rodzajów), mięsa tez niemało, trochę kuchni włoskiej, meksykańskiej, full sałatek, dobre desery; korzystaliśmy z HB, wątpię czy można polecić All, bo dopłata jest duża, a na miejscu wiele drinków jest nie gratis, tylko za pół ceny. 10. Plaża – raczej zaleta – przy samym hotelu jest wąski pas kamienisty, ale 150-200 m od hotelu jest już piaszczysta, niestety tam nie ma za bardzo plaż hotelowych, trzeba płacić, 2 leżaki z parasolem 10 euro; fal nie ma dużych (podobnie w Los Cristianos małe, w Costa Adeje już większe)."

Masz pytania?



Proszę podać imię Proszę podać imię

Proszę podać nazwisko Proszę podać nazwisko

Proszę podać e-mail Proszę podać e-mail

Proszę podać telefon Proszę podać telefon

Proszę wpisać treść pytania Proszę wpisać treść pytania