Aktualności

Lot powrotny:
wylot ok. 16:30 (LOT, Boeing 767)
przylot do Warszawy ok. 6:20 w środę, 14.03.
Pełen komfort, dużo miejsca na nogi (swoje i sąsiada), poduszeczka, kocyczek, napoje na pokładzie bez ograniczeń, przemiła obsługa stewardess.

Informacje praktyczne:
Czas lokalny w marcu: -4h (latem -5h).

Waluta 1 R$ (real/rejais), kurs wymiany na miejscu: ok. 1 USD = 2,04 R$.
W Fortalezie przy Beira Mar jest kilka kantorów, niektóre z ochroną która przypomina o schowaniu wymienionych pieniędzy przed wyjściem z kantoru. Niestety, na każdym kroku rzuca sie w oczy bieda i grupki zaniedbanych dzieci (jawnie wąchających klej) proszące o jednego reala. Należy uważać i nie obnosić się ze sprzętem foto-video oraz z luźno noszonymi torbami czy plecakami. Największe niebezpieczeństwo występuje w miejscach gdzie mamy do czynienia z pieniędzmi – np. kantory, straganiki, uliczny McDonald's...
Jedzenie: w Brazylii co krok można znaleźć knajpkę gdzie można zjeść dobrze i tanio. Oczywiście są lokale lepsze i gorsze, ale przy odrobinie zdrowego rozsądku nie ma groźby zatrucia. Tak czy inaczej, dobrze jest zaopatrzyć się w podstawowe środki regulujące pracę układu pokarmowego, bo chcąc nie chcąc kłopoty i tak nas dopadną i mogą mieć przebieg łagodny, ale zdarzają się też groźniejsze w skutkach. Środki ostrożności powinny być podobne jak np. w Egipcie. Należy wystrzegać się lodu w kostkach do napojów. Wiele dań wystarcza dla dwóch-trzech osób. Zamawiając danie rybne z dodatkami w Jericoacoara w dwóch chłopa nie daliśmy mu rady. Średniej klasy posiłek to wydatek rzędu 20-40 R$, ale można zjeść też taniej i drożej. I oczywiście takim daniem spokojnie najedzą się dwie osoby. Idąc na kolację w knajpie uzbrójmy się w cierpliwość – możemy poczekać na podanie nawet godzinę. Napiwek, jeśli nie jest wliczony w usługę zwyczajowo powinien wynosić ok. 10% kwoty rachunku.

Kartka pocztowa to koszt ok. 0,8-1,0 R$, a znaczek do Polski na poczcie kosztuje 2 R$ (w sklepiku kupując znaczek z kartką zapłacimy za niego 2,4 R$.
Pamiątki są tanie. Lokalne naszyjniki, bransoletki to koszt od 2 R$ w zależności od materiału i długości, popularne klapki Hawajanki to ok. 20 R$, oryginalny T-shirt ok. 10 R$. Koszulki w barwach Brazylii z napisem BRASIL to koszt ok. 20 R$. Kupując więcej można nieco stargować. Brazylijski porządny hamak kosztuje od 50 R$.

Przejeżdżający granicę stanów w Brazylii mają obowiązek oznaczenia swoich bagaży w razie kontroli policyjnej. Jest to uwarunkowane między innymi szeroko rozwiniętym przemytem narkotyków. Nasi Klienci dostają specjalne naklejki na bagaże, których kopie mają obowiązek trzymać przy sobie dla identyfikacji.

Wchodząc do oceanu należy pamiętać o silnych prądach i falach które mogą porwać osobę która zbyt oddaliła się od brzegu. Może być problem z powrotem! Przypływy i odpływy to zjawisko codobowe i planując dłuższy spacer plażą należy sprawdzić godzinę przypływu aby nie zdarzyło się byśmy musieli szukać alternatywnej drogi powrotu błądząc w głąb lądu. Oceniliśmy, ze w Praia Das Fontes przypływ osiąga wysokość ok. 4 metrów w pionie i zabiera kilkadziesiąt metrów plaży. Największe przypływy sięgają 7 metrów.

Study Tour '07 - Brazylia

5-14.03.2007


Trasa: przylot do Fortalezy - Praia Das Fontes - Fortaleza - Park Narodowy Ubajara - Sete Citades - Parnaiba - Jericoacoara - Fortaleza - wylot do Warszawy


Lot tam:
Prima Charters (dawny Fischer Air, Boeing 757)
wylot ok. 7:00, międzylądowanie na Teneryfie (Tenerife Sur)
przylot do Fortalezy ok. 15:00 czasu lokalnego

Program zaczął się od dwudniowej aklimatyzacji w hotelu Oasis Atlantico Praia Das Fontes. Transfer z lotniska do hotelu trwa w granicach 1,5-2 godzin, na miejscu hotel oferuje przyzwoity standard pokoi, świetne wyżywienie all inclusive i sielską (na dłuższą metę ZBYT sielską) atmosferę luzu i lenistwa. Do najbliższego miasta (Beberibe) jest ok. 6km. Okazało się potem, że mieliśmy tu najlepszą pogodę z całego pobytu w Brazylii.

8.03, w czwartek o 8:30 wyjechaliśmy do Fortalezy na wizyty w hotelach – znanych już z naszej oferty oraz nowych – planowanych. Po obiedzie, ok. godziny 15:00 rozpoczął się transfer na program objazdowy według programu Nordeste-Superstar. Ok. 17:00 krótki postój, a przed 19:00, już w ciemnościach nocy, mijamy duże miasto Sobral. Około godziny 20:40 zakwaterowanie w hotelu leżącego niemal u bram parku Ubajara (park hotel Neblina). Hoteliki na trasie wycieczki to pensjonaty, zwane lokalnie pousadami. Standard bardzo przyzwoity, śniadania smaczne i urozmaicone - bufetowe.

9.03, po śniadaniu (8:30) wyjazd do Parku, wjazd na teren o 9:00. Z powodu napiętego programu zjeżdżamy tylko kolejką linową do jaskini Ubajara i zwiedzamy z przewodnikiem ok. 400m podziemnych tras z pięknymi formami skalnymi i naciekowymi.

Niestety, omija nas trasa turystyczna po lesie. W jaskini jest strasznie duszno i godzinny spacer daje się we znaki każdemu, szczególnie, że zaczynają się objawy ataku obcej flory bakteryjnej na układ pokarmowy.

O godzinie 11:30 wyjeżdżamy do Sete Citades (Siedem Miast) – skalnego miasta, które rozciąga się na olbrzymim obszarze wśród lasów Nordeste. W czasie spaceru można spotkać lokalne zwierzaki, w tym całe rodziny małpek i jakieś duże gryzonie. W trasie, około 14:00 jemy obiad, a po jakiejś godzinie wchodzimy na teren Parku.

Formy skalne robią wrażenie, ale dopiero po wejściu na punkt widokowy można ocenić ogrom tego obszaru – dziesiątki skał wynurzających sie z zielonego dywanu leśnego. Po dwóch godzinach kończymy zwiedzanie uciekając przed potężną burzą, która towarzyszy nam przez długi czas jazdy do Parnaiby (czas trasy: 17:30-20:00).

Zakwaterowanie w hotelu (Hotel Pousada Dos Ventos). Okazuje sie, że całe miasto (ok. 300 tys. mieszkańców!) ma odcięty dopływ prądu (burze?), ale hotel ma własny generator, więc nas to nie dotyka. Przed kolacją krótki pokaz tańca Capoeira.

10.03, o 8:00 wyjazd na czterogodzinny rejs po delcie rzeki Parnaiba (8:30-12:30). W trakcie rejsu najszerszą z pięciu odnóg rzeki zatrzymujemy się u jej ujścia do oceanu, gdzie witają nas bezkresne wydmy i oszałamiająca plaża. Pełna egzotyka.

W trasie powrotnej płyniemy wąskimi dorzeczami wśród lasów namorzynowych i łódek rybackich. Krótki postój i pokaz łowienia (czy łapania?) krabów.

Mimo zachęty ze strony kapitana, jedynie dwie osoby (w tym pilotka lokalna - brawa!) odważyły się na próbę łowów, a trzy osoby zdecydowały się poskakać wśród gałęzi. Połów krabów polega na wysmarowaniu się mułem który zalega na brzegach rzeki i czołganiu się po nim grzebiąc w norkach sprawdzając czy jest w niej krab. Przyjemne? Dla nas na pewno niecodzienne.

Po obiedzie, około godziny 14:00 ruszamy w trasę do Jericoacoara. Mijamy miasto Chaval i dojeżdżamy do Camocim gdzie czeka nas promowanie przez rzekę. Autobus zostaje, a my (w deszczu) kontynuujemy jazdę półciężarówkami, jedziemy wzdłuż brzegu oceanu, plażą i wydmami. Zaskakuje nas zmrok i zbliżający się przypływ. Widzimy już światła wioski Jericoacoara kiedy musimy przeprawić się tratwami przez rzeczkę która akurat w tym miejscu uchodzi do oceanu.

O 19:00 docieramy do celu i nasza część grupy kwateruje się w pousadzie Casa Nostra na krańcach wioski. Cała niedziela, 11.03 to wypoczynek w Jeri. Co można tu robić? Walczyć z falami oceanu, jeździć bugami po wydmach, przesiadywać w knajpach lub robić wypady wzdłuż wybrzeża – najlepiej z lokalnym przewodnikiem jakich wielu można spotkać na uliczkach Jeri.

Wystarczy krótki spacer w stronę odwrotną do największej i najbardziej znanej wydmy i trafiamy jakby do zupełnie innej krainy. Zielone łąki, klifowy brzeg, skały wyłaniające się z ciemnego piasku małych plażyczek – prawie Irlandia latem. Tylko ten upał przypomina, że to Równik. Małą grupą wybraliśmy się na wycieczkę do Petra Furada – charakterystycznej skały z dziurą wyłaniającej się z oceanu. W sumie około trzech godzin marszu przerywanego pstrykaniem zdjęć.

Około północy chmury na krótko nikną i gapimy się na urzekające rozgwieżdżone niebo południowe z Krzyżem Południa i wstęgą Drogi Mlecznej.

W poniedziałek po śniadaniu (ok. 9:30) pakujemy się znów do półciężarówek i ruszamy wydmami do najbliższego miasteczka Jijoca w którym czeka na nas autokar do którego docieramy za półtorej godziny. Przesiadka i ruszamy w drogę powrotną do Fortalezy. Trochę szkoda tak szybko opuszczać Jericoacoarę...

Po południu (ok. 17:00) docieramy do celu i kwaterujemy się w hotelu Oasis Atlantico Fortaleza przy Beira Mar i wielkim targowisku (ponad 300 straganów) które otwiera swoje podwoje po godzinie 18:00. Buszujemy w poszukiwaniu upominków i pamiątek z Brazylii. O 20:00 jedziemy na zabawę do Pirata Baru, który dla jednych kończy się około 1:00 w nocy, a dla innych o 4:00 nad ranem. Poniedziałek upływa pod znakiem upakowywania bagaży dociążonych pamiątkami i oczekiwania na transfer na lotnisko.