phone mobile heart Biuro Podróży ITAKA Flag of Belarus airplane
>Aktualności>Archiwum>Archiwum 2017>

Study Tour: Wyspy Zielonego Przylądka, 3-10.12.2017

Study Tour: Wyspy Zielonego Przylądka, 3-10.12.201722-12-2017

Wyspy Zielonego Przylądka przez wielu nazywane są „ostatnim rajem na Atlantyku”. Turkusowe morze i zjawiskowe plaże, egzotyczne krajobrazy i pogoda gwarantowana przez cały rok, rewelacyjne warunki do uprawiania sportów wodnych, a także oryginalna muzyka i niesamowicie przyjaźni i mili mieszkańcy. To wszystko zdaje się potwierdzać, że Cabo Verde to wspaniałe miejsce na udane i niezapomniane wakacje.

Wyspy Zielonego Przylądka powitały nas temperaturą 29 stopni i delikatnym, lekkim wiatrem. Jednym słowem pogoda idealna. Bogaty i bardzo zróżnicowany program wyjazdu studyjnego zaczęliśmy od wyspy Sal, na której wypoczywa ponad 60% turystów przyjeżdżających na Wyspy Zielonego Przylądka. Zostaliśmy zakwaterowani w hotelu Vila Verde Resort****+. Jest to rozległy aparthotel, w którym mieszkają zarówno turyści, jak i osoby, które wynajmują apartamenty lub mają je wykupione na własność. Apartamenty są bardzo przestronne i doskonale wyposażone. Blisko stąd zarówno do miasteczka Santa Maria, jak i do plaży Ponta Preta, przy hotelach sieci Melia. Wieczorem czekała na nas serwowana kolacja w hotelu Oasis Atlantico Belorizonte****, mogliśmy też obejrzeć hotelowe animacje i występy.

Drugi dzień to czas przeznaczony na zwiedzanie naszych hoteli. Zaczęliśmy od hotelu Meliá Tortuga Beach Resort*****, którego mocną stroną jest duża ilość restauracji i barów, a także eleganckie, nowoczesne i przestronne pokoje. To bez wątpienia jeden z naszych najlepszych hoteli w tej destynacji. Następnie zwiedzaliśmy bliźniacze hotele Meliá Dunas Beach Resort & Spa***** i Sol Dunas*****, które zdecydowanie polecane są dla rodzin z dziećmi. Znajduje się tu aquapark i 3 kluby dla dzieci oferujące ciekawe animacje.

Następnie obejrzeliśmy hotel Meliá Llana Beach Resort & Spa*****. Przepiękny, luksusowy, oferuje bardzo dużo opcji zakwaterowania. Pokoje typu swim-up, pokój z prywatnym tarasem czy część The Level to tylko niewielki wstęp do pełnej oferty hotelu. Naprzeciwko znajduje się słynny na Sal Bikini Beach Club, który również mogliśmy zwiedzić. Cała grupa była pod tak dużym jego wrażeniem, że właściwie jednogłośnie podjęliśmy decyzję o spędzeniu jednego z kolejnych wieczorów właśnie tam. Następnie pojechaliśmy w pobliże Santa Maria, aby zwiedzić dwa hotele sieci RIU: RIU Palace Cabo Verde (ex. Funana)***** i ClubHotel RIU Funana*****. Hotele te urzekły nas oryginalną architekturą oraz wieloma restauracjami i barami, a także dużą ilością zieleni. Są tu również podgrzewane baseny i przepiękna plaża. Przy hotelach znajdują się lęgowiska żółwi. Wyspy Zielonego Przylądka to trzecie najważniejsze miejsce składania jaj przez żółwie na całym świecie, dlatego wyspy Boa Vista i Sal często nazywane są „żółwimi wyspami”. Obok hoteli sieci RIU leży nasz najnowszy hotel na wyspie Sal, czyli Hilton Cabo Verde Sal Resort*****, który zachwycił nas przede wszystkim przestronnymi i nowocześnie zaaranżowanymi pokojami, a także luksusem i elegancją. To idealna propozycja na romantyczne wakacje.

Kolejnym obiektem zwiedzanym przez nas tego dnia był idealnie zlokalizowany, w centrum Santa Maria, hotel Pontão***. To świetna propozycja dla Klientów szukających rozrywki, chcących mieć wszelkie atrakcje w zasięgu ręki. Na koniec pojechaliśmy do zatoki Murdeira, gdzie znajduje się nasz hotel Murdeira Village Resort**** polecany dla osób szukających ciszy i spokoju. Położenie hotelu gwarantuje relaks i beztroski wypoczynek. Wieczorem mogliśmy przekonać się o smacznej kuchni podczas kolacji w hotelu Oasis Atlantico Salinas Sea*****.

Trzeci dzień rozpoczęliśmy od czasu wolnego, który mieliśmy okazję spędzić na przepięknej plaży Santa Maria, przy hotelu Oasis Atlantico Belorizonte****. Następnie, korzystając z lokalnych linii lotniczych Binter Airlines, operujących na Wyspach Kanaryjskich oraz Wyspach Zielonego Przylądka, polecieliśmy na São Vicente. Wyspa ma ok. 70 tys. mieszkańców, a największym miastem i zarazem jej stolicą jest Mindelo. Pomimo pochodzenia wulkanicznego, wyspa jest dość płaska, a najwyższym jej szczytem jest Monte Verde, na który mogliśmy wjechać aby podziwia zachód słońca. Stąd też roztacza się wspaniały widok na wyspę Santo Antão. Czas spędzony na szczycie był właściwie jedynym momentem podczas naszego pobytu, gdzie można było odczuć delikatny chłód. Przez pozostałą część wyjazdu pogoda rozpieszczała nas pięknym słońcem oraz lekkim wiatrem.

Zwiedzając São Vicente mieliśmy okazję podziwiać także ciekawe krajobrazy i fantastyczne plaże Praia Grande, które mają szanse stać się w niedalekiej przyszłości doskonałym miejscem do budowy nowej bazy hotelowej. Nocowaliśmy w hotelu Oasis Atlantico Porto Grande**** położonym w samym sercu Mindelo. Wielu z nas wykorzystało to do nocnego spaceru uliczkami tego klimatycznego, portowego miasta, które na okres Świąt Bożego Narodzenia zostało przystrojone pokaźną ilością iluminacji świątecznych.

Kolejnego dnia rano udaliśmy się do portu i na rejs statkiem na bliźniaczą wyspę Santo Antão. Po zacumowaniu w Porto Novo ruszyliśmy lokalnym busem w podróż przez jedną z najpiękniejszych dróg świata, do miasteczka Ribeira Grande. Droga wiedzie przez wysokie góry i strome urwiska, osiągając niekiedy poziom chmur. Po drodze zatrzymywaliśmy się na liczne foto-stopy, aby uchwycić to niesamowite piękno przyrody. Zwiedziliśmy urokliwe miasteczko Ponta do Sol, podziwiając lokalną architekturę i obserwując codzienne życie mieszkańców. Następnie udaliśmy się w kierunku miejscowości Figueiral, otoczonej polami bananów i plantacjami trzciny cukrowej, aby zjeść obiad na lokalnej farmie. Po raz kolejny skosztowaliśmy lokalnej kuchni. Narodowym daniem na Cabo Verde jest catchupa przygotowana na bazie kukurydzy, fasoli, ryby lub mięsa i warzyw. Lokalni farmerzy często sadzą fasolę razem z kukurydzą i w ten sposób rosnąca szybciej kukurydza stanowi tyczkę dla oplatającej ją fasoli. Oprócz tego podstawę miejscowego wyżywienia stanowią ziemniaki, marchewka, bataty, inhame, banany, mango, a także różnego rodzaju ryby, wśród których króluje tuńczyk. W bardziej prestiżowych restauracjach czy hotelach częściej można skosztować owoców morza takich jak krewetki, ośmiornice czy homary. Po posiłku rozpoczęliśmy wędrówkę szlakiem w najbardziej zielonej dolinie Cabo Verde, w okolicach miejscowości Paul. Godzinny trekking pozwolił zagłębić się w najbardziej urokliwe miejsca doliny, podziwiać niesamowite widoki przywodzące na myśl azjatyckie klimaty, a także zobaczyć jak żyją lokalni mieszkańcy. Pomimo, że naszemu przewodnikowi zdarzyło się parokrotnie zgubić drogę, to jednak moc wrażeń spowodowała, że każdy z nas wspominał tę wędrówkę bardzo pozytywnie. Wieczorem wróciliśmy do hotelu w mieście Porto Novo, a następnie udaliśmy się na kolację do lokalnej restauracji, w której specjalnie dla nas zagrał jeden z najlepszych zespołów na Cabo Verde – Cordas do Sol. Występy zespołu zachęciły nas do tańca i tym sposobem ten bardzo udany wieczór zakończył się wspólną dyskoteką.

Piąty dzień rozpoczęliśmy od krótkiej wędrówki u podnóża góry Tope de Coroa – najwyższego szczytu na wyspie. Znajduje się on po jej zachodniej stronie, dzikiej i mało znanej. Zastaliśmy tam klimat wręcz księżycowy, z bardzo małą ilością zieleni. Po drodze mieliśmy możliwość zaobserwowania, jak okoliczna ludność radzi sobie z brakiem wody pitnej na wyspie. Deszcze padają tu bardzo rzadko i przez to miejscowi rolnicy zbierają plony średnio raz na cztery lata. Do małych wioseczek położonych w górach woda dowożona jest beczkowozami. Średnio na jedną osobę przypada parę litrów wody dziennie (wliczając w to picie, mycie i gotowanie). Nawet w hotelach w mieście zamiast tradycyjnej informacji o dbaniu o ekologię podczas używania ręczników, mogliśmy przeczytać prośby o nie marnowanie wody pitnej.

Następnie oglądaliśmy dolinę Ribeira das Patas z wielkim kraterem wulkanicznym i skałami o fantazyjnych kształtach, przypominających fryzurę w kształcie irokeza. W jednej z okolicznych wiosek Ponte do Norte natknęliśmy się na uroczystości pogrzebowe, co pozwoliło po raz kolejny zobaczyć zwyczaje lokalnej ludności. Po południu czekała nas powrotna podróż promem na wyspę São Vicente i uroczysta kolacja w restauracji rybnej, w centrum Mindelo.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od zorganizowanego zwiedzania Mindelo w towarzystwie przewodnika. Nazywane „małą Brazylią” miasto jest najbardziej kosmopolitycznym miejscem na wyspach. Największe wrażenie zrobiły na nas lokalne targowiska, na których miejscowe kobiety nosząc na głowie pokaźny kosz z zakupami, sprawnie dokonywały kolejnych sprawunków. Targowisko rybne tętniło życiem a miejscowi rybacy donosili kolejne ryby prosto z kutrów. Zobaczyliśmy dom, w którym żyła najsłynniejsza mieszkanka Cabo Verde – Cesaria Evora i podziwialiśmy słynną kolonialną architekturę miasta. Po południu czekał nas lot na wyspę Sal z przesiadką na wyspie Santiago. Widzieliśmy tam nowy terminal lotniczy, który niebawem zostanie oddany do użytku. Wyspy Zielonego Przylądka ostatnimi laty odnotowują bardzo dynamiczny rozwój. Dość powiedzieć, że jeszcze kilkanaście lat temu jedynym międzynarodowym portem lotniczym na wyspach było lotnisko na Sal. W tej chwili jest już 7 portów lotniczych. Wieczorem czekała nas kolacja w ulubionym hotelu Oasis Atlantico Belorizonte****, a potem wyczekiwane przez wszystkich party w Bikini Beach Club.

Ostatniego dnia, oprócz zwiedzania znanych nam już hoteli: Oasis Atlantico Belorizonte**** i Oasis Atlantico Salinas Sea*****, czekała na nas wycieczka po wyspie Sal. Naszą przewodniczką była rezydentka Gosia, która bardzo szczegółowo i profesjonalnie pokazała nam najpiękniejsze miejsca na wyspie. Zaczęliśmy od zwiedzania stolicy – Espargos położonej w samym środku wyspy. Następnie dojechaliśmy do pięknego, portowego miasteczka Palmeira. Mieliśmy tu możliwość zrobienia zakupów u miejscowej ludności, która w większości oferuje ręcznie robione produkty. Kolejnym punktem zwiedzania było słone jezioro Buracona, gdzie obejrzeliśmy tzw. „błękitne oko”, a także podziwialiśmy niesamowicie szmaragdową wodę rozbijającą się o surowe, przepiękne formy skalne. Jadąc w kierunku salin Pedra de Lume obejrzeliśmy zjawisko fatamorgany na pustyni. W salinach zachowały się ponad stuletnie drewniane słupy służące kiedyś jako podpory dla kolejki, którą wywożono z nich urobek. Dzisiaj stanowią dodatkową atrakcję turystyczną. Wszyscy chętni mogli skorzystać z kąpieli w salinach o właściwościach odmładzających. Pełen wrażeń dzień zakończyliśmy wizytą w miasteczku Santa Maria, które tego wieczora tętniło życiem. Muzyka na żywo i tłumy turystów pozwoliły nam wczuć się w typowo wakacyjny klimat tego miejsca.

To był bardzo udany wyjazd studyjny. Mogliśmy przeżyć razem wiele niesamowitych i radosnych chwil, a hasło „no stress”, obowiązujące w każdym miejscu na Cabo Verde, na długo pozostanie w pamięci wielu z nas.

 

Tomasz Nowak
CHR Galaxy Szczecin

 

arrow-rightarrow-rightclockfacebooktwitter