phone mobile heart logo Flag of Belarus airplane
> >Wyniki Wyszukiwania> >

W rytmie flamenco

Atuty oferty

  • Granada – perła Andaluzji
  • zabytki architektury mauretańskiej
  • malownicze górskie krajobrazy i tętniące życiem południe
  • jedna z najlepiej ocenianych wycieczek
  • degustacja oliwy i szynki jamón ibérico
  • przedłuż wakacje na Costa del Sol

W rytmie flamenco Kod: AGPANDA

Trasa
2 249PLN
Dorośli: 2 śniadania i obiadokolacje Pn 11.12 – Pn 18.12 (8 dni)
Itaka

W rytmie flamenco Kod: AGPANDA Hiszpania

Położenie na mapie Trasa

Malaga • Mijas • Ronda • Gibraltar • Kadyks • Sewilla • Kordoba • Granada • Lanjarón • Nerja
W Andaluzji można odnaleźć wszystko to, co kojarzy się z Hiszpanią: flamenco, kastaniety, corridę, białe wioski, piaszczyste plaże i oczywiście hiszpańskie słońce. Każdy zakątek regionu pamięta czasy Wielkiego Kalifatu Zachodniego, dlatego nie brakuje tu zabytków o arabskim charakterze, ale i tych należących do kultury klasycznej Hiszpanii. Proponujemy podróż po najciekawszych miejscach regionu: na trasie słynne zabytki Maurów w Kordobie, Sewilli i Granadzie, pięknie położona Ronda, zabytki z listy UNESCO i małe urokliwe miasteczka. W programie fakultatywnym pokaz flamenco, rejs po rzece Gwadalkiwir i objazd Gibraltaru. Po intensywnym zwiedzaniu proponujemy wypoczynek w hotelu wybranym z bogatej oferty ITAKI. Trasa w Hiszpanii: ok. 1400 km.

Opis oferty

1. DZIEŃ.
Zbiórka uczestników na lotnisku. Przelot do Malagi. Transfer do hotelu. Zakwaterowanie, kolacja, nocleg.

2. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do MALAGI, jednego z najstarszych miast portowych w basenie Morza Śródziemnego. Spacer eleganckimi uliczkami pełnymi tradycyjnych barów tapas i kawiarni do XVI-wiecznej katedry, do domu narodzin Pabla Picassa oraz olbrzymiej arabskiej fortecy Alcazaba, siedziby mauretańskich władców z IX w. Przejazd do MIJAS, malowniczego miasteczka typu pueblo blanco, zwanego klejnotem Costa del Sol. Mijas pełne jest urokliwych zakątków, a rolę taksówek odgrywają tu osiołki. Po południu przejazd do położonej wśród dziewiczych wzgórz RONDY, jednego z najstarszych miasteczek Hiszpanii. Zwiedzanie Plaza de Toros, jednej z najstarszych aren corridy. Spacer po mauretańskiej starówce: widowiskowy XVIII-wieczny Nowy Most, z którego rozpościera się imponujący widok na 130-metrową przepaść wąwozu Tag, w którym przepływa rzeka Guadalevín, Plaza Duquesa de Parcent – najbardziej malowniczy plac miasta z ratuszem, Casa de San Juan Bosco, XIV­­-­wieczny pałac Mondragón, znany także jako pałac markiza Villasierra. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja, nocleg.

3. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do GIBRALTARU, enklawy brytyjskiej na Półwyspie Iberyjskim, półwyspu o długości zaledwie 6 km. Fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): przejazd do punktu widokowego Punta de Europa, skąd rozciąga się wspaniały widok na Cieśninę Gibraltarską i góry Atlas na kontynencie afrykańskim, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający tragiczną śmierć generała Władysława Sikorskiego, przejazd przez rezerwat przyrody z 600 gatunkami flory do Groty św. Michała, wjazd na Skałę Gibraltarską, gdzie można zobaczyć małpki bezogonowe, które według legendy są gwarancją angielskiego panowania nad skałą. Czas wolny na zakupy (na Gibraltarze obowiązuje strefa wolnocłowa). Przejazd do KADYKSU, niemal ze wszystkich stron otoczonego wodami zatoki, uchodzącego za najstarsze miasto w tej części Europy (ponad 3 tys. lat). Spacer po mieście: stary port, piękna promenada Alameda Apodoca z nabrzeżnymi fortyfikacjami i Parque Genovés, Plaza de España, kościół Nuestra Señora del Carmen, starówka pełna wąskich uliczek. Przejazd przez obrzeża Jerez de la Frontera. Miasto jest stolicą sherry, hiszpańskiej brandy i tańczących koni. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja, nocleg.

4. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Całodzienne zwiedzanie stolicy Andaluzji – SEWILLI, miasta Carmen, Don Juana i Figara. Sewilla, największe miasto hiszpańskiego południa, to jedno z najpiękniejszych miast Hiszpanii, którego zabytkowy zespół jest wpisany na listę UNESCO. Panoramiczny objazd miasta. Postój przy Placu Hiszpańskim – kompleksie pałacowo-ogrodowym z ceramicznymi dekoracjami, będącym wizytówką miasta. Spacer starą żydowską dzielnicą Santa Cruz, pełną malowniczych zaułków. Zwiedzanie XV-wiecznego Domu Piłata, będącego przykładem pałacu andaluzyjskiego, bazylika Macarena, gdzie znajduje się figura Madonny płaczącej diamentami. Zwiedzanie wzniesionej na miejscu dawnego meczetu XV-wiecznej katedry Najświętszej Marii Panny – największego i jednego z najwspanialszych gotyckich kościołów na świecie, w którym znajduje się m.in. kaplica z grobowcem Krzysztofa Kolumba. Wejście na wieżę Giralda, pozostałość po zabudowaniach meczetu, skąd rozpościera się zachwycająca panorama miasta. Wizyta w Alkazarze, dawnym pałacu królewskim, który jest doskonałym przykładem architektury w stylu mudéjar z pięknymi ogrodami, bogato zdobionymi salami i oryginalnymi ornamentami. Czas wolny w ogrodach. Fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): rejs statkiem po rzece Gwadalkiwir. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja, nocleg.

5. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do KORDOBY. Po drodze wizyta w Muzeum Kultury Oliwy. Poznanie sposobu upraw drzewek oliwnych, a także tłoczenia i produkcji oliwy z oliwek (degustacja oliwy). Wizyta w Kordobie, której zabytkowy zespół został wpisany na listę UNESCO. Zwiedzanie: budowany od VIII w. Wielki Meczet – największy na Półwyspie Iberyjskim, w czasach kalifatu największe centrum duchowe, dziś zachwycający architekturą i połączeniem z chrześcijańską katedrą. Spacer po starówce, wąskich uliczkach żydowskiej dzielnicy Juderia z jedną z trzech zachowanych w Hiszpanii synagog z XIV w., pomnik Majmonidesa, Kwiatowa Uliczka. Następnie zwiedzanie Alcazar de los Reyes Cristianos – letniej rezydencji rodziny królewskiej, wzniesionej nad rzeką Gwadalkiwir, z przepięknym rzymskim mostem Puente Romano. Przejazd w okolice Granady, zakwaterowanie w hotelu, kolacja. Fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): udział w wieczorze tańca flamenco. Powrót do hotelu, nocleg.

6. DZIEŃ.
Śniadanie. Zwiedzanie GRANADY, perły Andaluzji, położonej u podnóża pasma Sierra Nevada, miasta znanego jako ostatni bastion Maurów. Zwiedzanie ogromnego, romantycznego zespołu pałacowo-ogrodowego Alhambry, jednego z najwspanialszych zabytków Hiszpanii, pomnika architektury arabskiej w Europie Zachodniej, przywodzącego na myśl baśnie tysiąca i jednej nocy. Spacer po ogrodach Generalife i zabudowaniach Alhambry – galeriach pałacowych i słynnych dziedzińcach. Spacer po Albaicín, najstarszej dzielnicy miasta i największej mauretańskiej dzielnicy Hiszpanii, pełnej wąskich uliczek, które zachowały orientalny charakter. Czas wolny w punkcie widokowym, skąd rozpościera się malownicza panorama warownej Alhambry. Zwiedzanie renesansowej katedry Santa María de la Encarnación i przylegającej do niej Capilla Real – późnogotyckiej kaplicy grobowej Królów Katolickich. Alhambra, ogrody Generalife oraz dzielnica Albaicín zostały wpisane na listę UNESCO. Powrót do hotelu, kolacja, nocleg.

7. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd malowniczą trasą przez pasmo górskie Sierra Nevada. Na trasie wycieczki m.in. LANJARÓN, malownicze uzdrowisko z ruinami zamku, słynące z wód mineralnych. Wizyta w regionie, gdzie dojrzewa najlepsza regionalna szynka – jamón ibérico – i degustacja specjalności regionu. Przejazd do NERJI – jednej z piękniej położonych miejscowości wybrzeża Andaluzji. Podziwianie widoków z otoczonego palmami punktu widokowego Balkon Europy, zawieszonego na cyplu nad Morzem Śródziemnym. Przejazd do pobliskich Cueva de Nerja, zespołu jaskiń ze wspaniałymi stalaktytami, stalagmitami i malowidłami naskalnymi. Przejazd do hotelu na wybrzeżu, zakwaterowanie. W miarę możliwości – czas wolny na wypoczynek na plaży. Powrót do hotelu, kolacja, nocleg.

8. DZIEŃ.
Śniadanie. Transfer na lotnisko i wylot do Polski.

7 noclegów w hotelach***; 2-os. pokoje (możliwość 1 dostawki) z łazienkami • wyżywienie: 7 śniadań (kontynentalne) i 7 kolacji (bufet lub serwowane) zgodnie z programem • przelot • przejazd komfortowym autokarem lub minibusem (zależnie od liczby osób) • opieka pilota • ubezpieczenie KL i NW

  1. Obowiązkowa dopłata do usługi Rozkład Premium (dot. wybranych rozkładów lotów): 49 PLN/os.
  2. Obowiązkowe opłaty na miejscu: bilety wstępu, lokalni przewodnicy, degustacje w 5. i 7. dniu: ok. 150 EUR.
  3. Opłaty fakultatywne: wieczór flamenco: ok. 45 EUR, wymagane min. 15 osób; objazd Gibraltaru: ok. 38 EUR; rejs statkiem po rzece Gwadalkiwir: ok. 20 EUR, wymagane min. 15 osób.
5,3 / 6
98% klientów wystawiło opinię dobrą lub bardzo dobrą

Klienci doceniają:

  • Program wycieczki/trasę
  • Komfort podróży
  • Standard autokaru
Informacje o regionie

Hiszpania

Zielone wzgórza, smaczna kuchnia i bogata historia. Fenomen popularnej Hiszpanii, to nie tylko flamenco, kastaniety czy paella, to także słoneczna, pełna zabytków Andaluzja, miasto Gaudiego, Picassa i Miro – Barcelona i Madryt ze słynnym na całym świecie muzeum Prado. Zobacz to wszystko razem z nami!

PLAN WYCIECZKI
1. DZIEŃ.
Zbiórka uczestników na lotnisku. Przelot do Malagi. Transfer do hotelu. Zakwaterowanie, kolacja, nocleg.
2. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do MALAGI, jednego z najstarszych miast portowych w basenie Morza Śródziemnego. Spacer eleganckimi uliczkami pełnymi tradycyjnych barów tapas i kawiarni do XVI-wiecznej katedry, do domu narodzin Pabla Picassa oraz olbrzymiej arabskiej fortecy Alcazaba, siedziby mauretańskich władców z IX w. Przejazd do MIJAS, malowniczego miasteczka typu pueblo blanco, zwanego klejnotem Costa del Sol. Mijas pełne jest urokliwych zakątków, a rolę taksówek odgrywają tu osiołki. Po południu przejazd do położonej wśród dziewiczych wzgórz RONDY, jednego z najstarszych miasteczek Hiszpanii. Zwiedzanie Plaza de Toros, jednej z najstarszych aren corridy. Spacer po mauretańskiej starówce: widowiskowy XVIII-wieczny Nowy Most, z którego rozpościera się imponujący widok na 130-metrową przepaść wąwozu Tag, w którym przepływa rzeka Guadalevín, Plaza Duquesa de Parcent – najbardziej malowniczy plac miasta z ratuszem, Casa de San Juan Bosco, XIV­­-­wieczny pałac Mondragón, znany także jako pałac markiza Villasierra. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja, nocleg.
3. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do GIBRALTARU, enklawy brytyjskiej na Półwyspie Iberyjskim, półwyspu o długości zaledwie 6 km. Fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): przejazd do punktu widokowego Punta de Europa, skąd rozciąga się wspaniały widok na Cieśninę Gibraltarską i góry Atlas na kontynencie afrykańskim, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający tragiczną śmierć generała Władysława Sikorskiego, przejazd przez rezerwat przyrody z 600 gatunkami flory do Groty św. Michała, wjazd na Skałę Gibraltarską, gdzie można zobaczyć małpki bezogonowe, które według legendy są gwarancją angielskiego panowania nad skałą. Czas wolny na zakupy (na Gibraltarze obowiązuje strefa wolnocłowa). Przejazd do KADYKSU, niemal ze wszystkich stron otoczonego wodami zatoki, uchodzącego za najstarsze miasto w tej części Europy (ponad 3 tys. lat). Spacer po mieście: stary port, piękna promenada Alameda Apodoca z nabrzeżnymi fortyfikacjami i Parque Genovés, Plaza de España, kościół Nuestra Señora del Carmen, starówka pełna wąskich uliczek. Przejazd przez obrzeża Jerez de la Frontera. Miasto jest stolicą sherry, hiszpańskiej brandy i tańczących koni. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja, nocleg.
4. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Całodzienne zwiedzanie stolicy Andaluzji – SEWILLI, miasta Carmen, Don Juana i Figara. Sewilla, największe miasto hiszpańskiego południa, to jedno z najpiękniejszych miast Hiszpanii, którego zabytkowy zespół jest wpisany na listę UNESCO. Panoramiczny objazd miasta. Postój przy Placu Hiszpańskim – kompleksie pałacowo-ogrodowym z ceramicznymi dekoracjami, będącym wizytówką miasta. Spacer starą żydowską dzielnicą Santa Cruz, pełną malowniczych zaułków. Zwiedzanie XV-wiecznego Domu Piłata, będącego przykładem pałacu andaluzyjskiego, bazylika Macarena, gdzie znajduje się figura Madonny płaczącej diamentami. Zwiedzanie wzniesionej na miejscu dawnego meczetu XV-wiecznej katedry Najświętszej Marii Panny – największego i jednego z najwspanialszych gotyckich kościołów na świecie, w którym znajduje się m.in. kaplica z grobowcem Krzysztofa Kolumba. Wejście na wieżę Giralda, pozostałość po zabudowaniach meczetu, skąd rozpościera się zachwycająca panorama miasta. Wizyta w Alkazarze, dawnym pałacu królewskim, który jest doskonałym przykładem architektury w stylu mudéjar z pięknymi ogrodami, bogato zdobionymi salami i oryginalnymi ornamentami. Czas wolny w ogrodach. Fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): rejs statkiem po rzece Gwadalkiwir. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, kolacja, nocleg.
5. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do KORDOBY. Po drodze wizyta w Muzeum Kultury Oliwy. Poznanie sposobu upraw drzewek oliwnych, a także tłoczenia i produkcji oliwy z oliwek (degustacja oliwy). Wizyta w Kordobie, której zabytkowy zespół został wpisany na listę UNESCO. Zwiedzanie: budowany od VIII w. Wielki Meczet – największy na Półwyspie Iberyjskim, w czasach kalifatu największe centrum duchowe, dziś zachwycający architekturą i połączeniem z chrześcijańską katedrą. Spacer po starówce, wąskich uliczkach żydowskiej dzielnicy Juderia z jedną z trzech zachowanych w Hiszpanii synagog z XIV w., pomnik Majmonidesa, Kwiatowa Uliczka. Następnie zwiedzanie Alcazar de los Reyes Cristianos – letniej rezydencji rodziny królewskiej, wzniesionej nad rzeką Gwadalkiwir, z przepięknym rzymskim mostem Puente Romano. Przejazd w okolice Granady, zakwaterowanie w hotelu, kolacja. Fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): udział w wieczorze tańca flamenco. Powrót do hotelu, nocleg.
6. DZIEŃ.
Śniadanie. Zwiedzanie GRANADY, perły Andaluzji, położonej u podnóża pasma Sierra Nevada, miasta znanego jako ostatni bastion Maurów. Zwiedzanie ogromnego, romantycznego zespołu pałacowo-ogrodowego Alhambry, jednego z najwspanialszych zabytków Hiszpanii, pomnika architektury arabskiej w Europie Zachodniej, przywodzącego na myśl baśnie tysiąca i jednej nocy. Spacer po ogrodach Generalife i zabudowaniach Alhambry – galeriach pałacowych i słynnych dziedzińcach. Spacer po Albaicín, najstarszej dzielnicy miasta i największej mauretańskiej dzielnicy Hiszpanii, pełnej wąskich uliczek, które zachowały orientalny charakter. Czas wolny w punkcie widokowym, skąd rozpościera się malownicza panorama warownej Alhambry. Zwiedzanie renesansowej katedry Santa María de la Encarnación i przylegającej do niej Capilla Real – późnogotyckiej kaplicy grobowej Królów Katolickich. Alhambra, ogrody Generalife oraz dzielnica Albaicín zostały wpisane na listę UNESCO. Powrót do hotelu, kolacja, nocleg.
7. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd malowniczą trasą przez pasmo górskie Sierra Nevada. Na trasie wycieczki m.in. LANJARÓN, malownicze uzdrowisko z ruinami zamku, słynące z wód mineralnych. Wizyta w regionie, gdzie dojrzewa najlepsza regionalna szynka – jamón ibérico – i degustacja specjalności regionu. Przejazd do NERJI – jednej z piękniej położonych miejscowości wybrzeża Andaluzji. Podziwianie widoków z otoczonego palmami punktu widokowego Balkon Europy, zawieszonego na cyplu nad Morzem Śródziemnym. Przejazd do pobliskich Cueva de Nerja, zespołu jaskiń ze wspaniałymi stalaktytami, stalagmitami i malowidłami naskalnymi. Przejazd do hotelu na wybrzeżu, zakwaterowanie. W miarę możliwości – czas wolny na wypoczynek na plaży. Powrót do hotelu, kolacja, nocleg.
8. DZIEŃ.
Śniadanie. Transfer na lotnisko i wylot do Polski.

ŚWIADCZENIA: 7 noclegów w hotelach***; 2-os. pokoje (możliwość 1 dostawki) z łazienkami • wyżywienie: 7 śniadań (kontynentalne) i 7 kolacji (bufet lub serwowane) zgodnie z programem • przelot • przejazd komfortowym autokarem lub minibusem (zależnie od liczby osób) • opieka pilota • ubezpieczenie KL i NW

UWAGI:
  1. Obowiązkowa dopłata do usługi Rozkład Premium (dot. wybranych rozkładów lotów): 49 PLN/os.
  2. Obowiązkowe opłaty na miejscu: bilety wstępu, lokalni przewodnicy, degustacje w 5. i 7. dniu: ok. 150 EUR.
  3. Opłaty fakultatywne: wieczór flamenco: ok. 45 EUR, wymagane min. 15 osób; objazd Gibraltaru: ok. 38 EUR; rejs statkiem po rzece Gwadalkiwir: ok. 20 EUR, wymagane min. 15 osób.
Położenie na mapie
Opinie klientów
5,3 / 6
Ogólna ocena
z 879 opinii
98%
klientów wystawiło opinię dobrą lub bardzo dobrą
98%
klientów wystawiło opinię dobrą lub bardzo dobrą

Klienci doceniają m.in:

  • Program wycieczki/trasę
  • Komfort podróży
  • Standard autokaru
4 / 6
41-50 lat, sam/a kwiecień 2017
brak opisu rozwiń
brak opisu
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
zwiń
5 / 6
31-40 lat, z partnerem/ką kwiecień 2017
brak opisu rozwiń
brak opisu
  • 6
  • 3
  • 5
  • 5
  • 4
  • 5
zwiń
5 / 6
50+ lat, z partnerem/ką kwiecień 2017
Bardzo atrakcyjna trasa wycieczki. Pilotka p.Tatiana - przeciętna (w porównaniu z pilotką, z którą byłam z Itaki w Portugalii) jeśli chodzi o przekazywanie wiadomości, (...) rozwiń
Bardzo atrakcyjna trasa wycieczki. Pilotka p.Tatiana - przeciętna (w porównaniu z pilotką, z którą byłam z Itaki w Portugalii) jeśli chodzi o przekazywanie wiadomości, mówiła cicho i jakby do siebie. Zwiedzanie Kordowy zbyt krótkie (2 godziny) i dlatego zwiedzanie muzeum przedmiotów sakralnych odbyło się w biegu pomimo, że na to miasto było przeznaczone pół dnia. Hotel w Torremolinos i Granadzie - brudne pokoje, narzuty i ręczniki. Autokar - brudny luk bagażowy, kierowca nie pomagał przy układaniu i wyjmowaniu bagażu, wyjmowane bagaże od strony ulicy wprost pod nadjeżdżające samochody.
  • 6
  • 3
  • 5
  • 5
  • 4
  • 5
zwiń
5 / 6
50+ lat, z partnerem/ką kwiecień 2017
ogólne wrażenie wycieczki psuje jakość hotelu na pierwszą i ostatnią noc. dobrze i sprawnie przeprowadzona impreza rozwiń
ogólne wrażenie wycieczki psuje jakość hotelu na pierwszą i ostatnią noc. dobrze i sprawnie przeprowadzona impreza
  • 5
  • 3
  • 3
  • 5
  • 5
  • 4
zwiń
5 / 6
50+ lat, sam/a kwiecień 2017
Jedna z lepszych wycieczek, w których brałam udział - przemyślany program, dobre godziny lotów, kompetentna pilotka o dużych zdolnościach organizacyjnych to główne atuty. (...) rozwiń
Jedna z lepszych wycieczek, w których brałam udział - przemyślany program, dobre godziny lotów, kompetentna pilotka o dużych zdolnościach organizacyjnych to główne atuty. Wymarzona pogoda (ale to już nie zasługa Itaki), miła i zdyscyplinowana grupa dopełniają pozytywnego obrazu. B.pozytywna
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
zwiń
6 / 6
50+ lat, z partnerem/ką kwiecień 2017
Wycieczka wspaniała i to właśnie o tej porze kiedy jest zielono a jeszcze nie tak upalnie.Przewodniczka p.TATIANA jest wspaniała,ma niesamowitą wiedzę i bardzo ciekawie opowiada,jestem (...) rozwiń
Wycieczka wspaniała i to właśnie o tej porze kiedy jest zielono a jeszcze nie tak upalnie.Przewodniczka p.TATIANA jest wspaniała,ma niesamowitą wiedzę i bardzo ciekawie opowiada,jestem zauroczona Andaluzją.Bardzo dziękuję za tak zorganizowaną wycieczkę, Pozdrawiam,Ania. WSPANIAŁY
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
zwiń
4 / 6
50+ lat, sam/a marzec 2017
Program super. Pani pilotka trochę za bardzo porucznik. Porządek - w tym punktualność, wiadomo, musi być. Ale upomnienie za 2 min spóźnienia, to chyba przesada. Mogę polecić znajomym. rozwiń
Program super. Pani pilotka trochę za bardzo porucznik. Porządek - w tym punktualność, wiadomo, musi być. Ale upomnienie za 2 min spóźnienia, to chyba przesada. Mogę polecić znajomym.
  • 6
  • 3
  • 2
  • 4
  • 4
  • 4
zwiń
5 / 6
31-40 lat, z partnerem/ką marzec 2017
brak opisu rozwiń
brak opisu
  • 5
  • 3
  • 3
  • 5
  • 4
  • 5
zwiń
5 / 6
26-30 lat, z partnerem/ką marzec 2017
Hotele i wyżywienie są piętą achillesową tej wycieczki. Bywały hotele gdzie wyżywienie było bardzo skromne- wydzielony jeden plasterek sera i wędliny plus jedna bułka. Śniadanie i kolacja była (...) rozwiń
Hotele i wyżywienie są piętą achillesową tej wycieczki. Bywały hotele gdzie wyżywienie było bardzo skromne- wydzielony jeden plasterek sera i wędliny plus jedna bułka. Śniadanie i kolacja była podana w izolowanym pomieszczeniu bez ciągłej obsługi. Obok w restauracji hotelowej wycieczka niemiecka była zupełnie inaczej traktowana...... Mocną stroną wycieczki jest program dość rozbudowany ale też elastyczny. Bardzo dobry Pilot wycieczki p. Magda. Wycieczkę oceniam średnio można by podnieść standard hoteli i wyżywienia. Programu wycieczki był ciekawy i nie zmieniłabym jego harmonogramu.
  • 4
  • 3
  • 2
  • 5
  • 5
  • 4
zwiń
5 / 6
26-30 lat, z partnerem/ką marzec 2017
Wszystko Super, Pani Pilot bardzo miła i kompetentna (drobne zastrzeżenia do zbyt szczegółowego opowiadania i zwiedzania niektórych obiektów) rozwiń
Wszystko Super, Pani Pilot bardzo miła i kompetentna (drobne zastrzeżenia do zbyt szczegółowego opowiadania i zwiedzania niektórych obiektów)
  • 6
  • 5
  • 5
  • 6
  • 5
  • 5
zwiń
5 / 6
50+ lat, z partnerem/ką luty 2017
brak opisu rozwiń
brak opisu
  • 5
  • 3
  • 2
  • 3
  • 3
  • 4
zwiń
5 / 6
31-40 lat, z partnerem/ką luty 2017
Ciekawe miejsca. Bardzo fajny wyjazd. Ja byłam w luty więc pogoda była idealna do zwiedzania - dużo cieplej niż w Polsce ale jeszcze nie lato, taka nasza wiosna. Plan wycieczki super - wszystko (...) rozwiń
Ciekawe miejsca. Bardzo fajny wyjazd. Ja byłam w luty więc pogoda była idealna do zwiedzania - dużo cieplej niż w Polsce ale jeszcze nie lato, taka nasza wiosna. Plan wycieczki super - wszystko co ważne w tym rejonie widzieliśmy no i oczywiście może być niedosyt że trochę za szybko. Mnie już w pewnym momencie sie myliły miejsca więc wykorzystałam podpowiedz Pani przewodnik żeby na mapie zapisywać gdzie i co widzieliśmy - a widzieliśmy całe mnóstwo. Co do hoteli były w OK a pierwszy nawet super ale wrażenie całości popsuł ostatni - hotel miejski, okropność - brak ogrzewania, wilgoć w powietrzu i straszny zapach papierosami. Jedzenie jak to w hotelach - raczej europejski smak, nie zawsze do syta szczególnie tam gdzie było serwowane. Ale tak czy inaczej pojechała bym jeszcze raz. Tym razem w maju :-)
  • 6
  • 4
  • 3
  • 6
  • 6
  • 5
zwiń
5 / 6
50+ lat, ze znajomymi luty 2017
Wycieczka barwna, ciekawa, z różnorodnym programem, bez długich przejazdów, bez większych trudności, godna polecenia. Szczególnie należy ją polecić miłośnikom pięknej architektury i przygód (...) rozwiń
Wycieczka barwna, ciekawa, z różnorodnym programem, bez długich przejazdów, bez większych trudności, godna polecenia. Szczególnie należy ją polecić miłośnikom pięknej architektury i przygód kulinarnych. Wycieczka "W rytmie flamenco" to takie andaluzyjskie ABC. Szczegóły? Proszę bardzo... W lutym człowiek jest najbardziej spragniony trzech rzeczy: słońca, zieleni i pożywki dla ducha, nieco już uśpionego po letnich wakacjach, które dawno minęły. Tak narodził się w mojej głowie pomysł wyjazdu do Andaluzji, słynącej z łagodnych zim, wspaniałych zabytków i ognistego flamenco. Razem z przyjaciółką zdecydowałyśmy się na wycieczkę objazdową „W rytmie flamenco” z biurem ITAKA. W Hiszpanii nigdy wcześniej nie byłyśmy. Wróciłyśmy zachwycone i teraz tryskamy radością i energią. Que viva Espana, la tierra del sol! Pierwszy dzień po porannym przylocie wykorzystałyśmy na samodzielne odkrywanie atrakcji wybrzeża Costa del Sol. Hotel „Las Palmeras” w Fuengiroli położony jest bardzo blisko stacji kolejowej, kupiłyśmy więc bilety powrotne do Benalmadeny (3,6 EUR) i po niecałej godzinie znalazłyśmy się w jednej z największych motylarni Europy, gdzie wśród tropikalnej roślinności swobodnie fruwały kolorowe motyle ze wszystkich stron świata. Najtrudniej było sfotografować słynnego błękitnego morfeusza, gdyż jest bardzo płochliwy, lecz zaparłyśmy się i w końcu odniosłyśmy sukces. Miałyśmy też okazję przyjrzeć się gąsienicom i poczwarkom różnych gatunków, a nawet zobaczyć jak z poczwarki wylęga się motyl. Po pysznej kawie i promocyjnym ciastku udałyśmy się pieszo do Castillo Colomares, czyli zameczku-pomnika Kolumba, wybudowanego w XX wieku przez amerykańskiego lekarza, który uważał, że tak wielki i zasłużony dla świata człowiek jak Krzysztof Kolumb ma w Hiszpanii zbyt mało pomników. W zameczku nikt nie mieszka, a jedynym pomieszczeniem, jakie można zobaczyć, jest maleńka kaplica, w której – jak miał nadzieję twórca pomnika – kiedyś spoczną prochy Wielkiego Odkrywcy. Zameczek jest wielce ozdobny, po prostu bajkowy, a każdy detal jest nawiązaniem do historii życia i odkryć Kolumba. Wstęp kosztuje tylko 2 EUR. Według mnie – must see! Potem przeszłyśmy spacerkiem przez zabytkową część Benalmadeny, lśniące w słońcu bielą pueblo blanco, a po powrocie do hotelu zasiadłyśmy do ogromnej kolacji. W „Las Palmeras” mają niezły bufet! Zupa, warzywa, owoce, ryby, mięso, desery – nie da się spróbować wszystkiego. Wprawdzie się starałyśmy, ale cóż, musiałyśmy się poddać. Następnego dnia już z grupą, liczącą 16 osób, odwiedziłyśmy Malagę. Ze wzgórza zamkowego można podziwiać port i miasto ozdobione mnóstwem puszystych palm. Podczas spaceru przez wzgórze pilotka opowiadała nam nie tylko o historii miasta, ale także o posadzonych w mieście roślinach. Znała wszystkie ich nazwy, a do tego rozmaite ciekawostki. Dla mnie – bomba. Kulminacyjnym punktem programu była renesansowa katedra, lecz tutaj przeżyłyśmy rozczarowanie: nie wchodzimy do środka! Pilotka wyjaśniła, że w dalszej części programu będziemy oglądać katedry o podobnym układzie wnętrza, za to znacznie bogaciej ozdobione, ale oczywiście jeżeli ktoś ma ochotę, może kupić bilet za 5 EUR i wejść, jest na to czas. Zrobiłyśmy to i nie żałujemy, katedra nam się podobała, pierwszy raz w życiu widziałyśmy podwójną ambonę i chór z organami po środku nawy. Myślę jednak, że jeżeli ktoś nie jest pasjonatem architektury sakralnej, może sobie to wejście darować, ponieważ później faktycznie ogląda się wnętrza jeszcze wspanialsze. Tego samego dnia zahaczyliśmy jeszcze o zjawiskową Rondę, miasto usadowione po dwóch stronach wąwozu rzeki Guadalevin. O wysokim na 100 metrów moście przerzuconym przez wąwóz i panoramie okolicy nie będę pisać, to trzeba po prostu zobaczyć. Przy okazji przyznam się, iż tak długo podziwiałyśmy XVIII-wieczny most, że w końcu zgubiłyśmy grupę i nie mogłyśmy jej odnaleźć w plątaninie wąskich uliczek, którymi podążały strumienie turystów. Musiałyśmy wykonać telefon do pilotki (ważne: każdy powinien mieć przy sobie jej numer!) i wszystko skończyło się dobrze. Przyszedł po nas hiszpański przewodnik, towarzyszący obowiązkowo każdej grupie. Przynajmniej na coś się przydał! W Rondzie zwiedzaliśmy też arenę korridy. Nawet bez uczestniczenia w samym spektaklu można było poczuć, jak marny jest los byków wybranych do walki z torreros. Potem długo rozmawiałyśmy o korridzie, szukając jakichkolwiek argumentów za, lecz nie znalazłyśmy ani jednego. W czasie wolnym poszłyśmy do baru tapas, czyli przekąskowego. Zamówiłyśmy zestaw za 10 EUR „6 ciepłych przekąsek + 2 małe piwa”. Podano nam wielki talerz pełen mięsnych potraw i frytek (które Hiszpanie jedzą do wszystkiego). Był tam między innymi panierowany kurczak, wołowina na słodko i smażone kalmary. Najadłyśmy się aż za bardzo. Jeżeli hiszpańskie przekąski są tak obfite, to jak musi wyglądać danie obiadowe? Hotel pod Gibraltarem, w którym spędzaliśmy tę noc, nie zapisał się w naszej pamięci złotymi literami. I to wcale nie z powodu wydzielonych racji żywieniowych (nie było bufetu, a serwowane danie główne nie wszystkim smakowało i nie wszystkich zaspokoiło). Wieczorem w hotelu wysiadło światło, tak więc prysznic brałyśmy przy latarce i nie mogłyśmy poczytać przed snem. Miałyśmy w dodatku takiego pecha, że w naszym pokoju światła nie było również rano, a że dzień w tych stronach świata wstaje dopiero po ósmej, musiałyśmy się pakować po ciemku, licząc na głos każdą skarpetkę i każdy „piterek”, żeby niczego nie zostawić. Śniadanie było małe, również serwowane, tylko jedna bułka na osobę. Nam to wystarczyło, lecz panowie mogli być nieco głodni. Gibraltaru byłyśmy bardzo ciekawe. Okazało się, że to taka „mała Anglia”. Czerwone budki telefoniczne, fish-and-chips, Marks-and-Spencer, w kafejkach herbata z mlekiem, w byłych meczetach kościoły protestanckie, a do tego angielska pogoda. Busikiem wjechaliśmy na zbocze góry zwanej The Rock i zaliczyliśmy kilka punktów widokowych, odwiedziliśmy pomnik generała Sikorskiego odsłonięty w 70-tą rocznicę katastrofy jego samolotu nad Gibraltarem, weszliśmy do niesamowicie oświetlonej wszystkimi kolorami tęczy jaskini krasowej i przywitaliśmy się z bezogonowymi makakami, które jednak nie były tego dnia zbyt aktywne z powodu pogody, więc większej sesji zdjęciowej nie było. W drodze do Kadyksu spróbowałyśmy w przydrożnym zajeździe kilku hiszpańskich potraw, m.in. gulaszu z jelenia, który z czystym sumieniem mogę polecić, to był naprawdę dobrze przyrządzona dziczyzna. Ale chyba najciekawsza była zupa o nazwie salmorejo. To zupa podawana na zimno, będąca kwaskowym miksem świeżych pomidorów i chleba. Chociaż zimna, w Hiszpanii jest jadana o każdej porze roku. Mnie bardzo smakowała. Kosztowała 4,5 EUR. W Kadyksie, mówiąc szczerze, jedyną pożywką dla naszego ducha był mały ogród botaniczny na nabrzeżu atlantyckim i uginające się pod ciężarem owoców drzewka pomarańczowe na ulicach. Spacer po starówce właściwie nie wniósł w nasze życie nic poza bólem nóg. Renesansową katedrę oglądało się tylko z zewnątrz, ale nie płakałyśmy. Byłyśmy tak zmęczone, że w czasie wolnym nie weszłyśmy do środka. Snułyśmy się tylko wąskimi uliczkami, wypatrując detali. Bardzo podobały się nam wmurowane w ściany budynków ozdoby z malowanych płytek ceramicznych, zwłaszcza te o treści religijnej. Pod Pomnikiem Wolności na jednym z placów widziałyśmy śpiącego mężczyznę z dobytkiem w postaci kilku plastikowych worków. Zastanawiałyśmy się, czy śpi tak po prostu, czy też jest to happening mający zwrócić uwagę ludzi na to, jak w dzisiejszych czasach może wyglądać życie wolnego człowieka w wolnym kraju. Następny hotel, w którym spędzaliśmy dwie noce, położony był pod Sewillą na odludziu. Jedyną rozrywką na wieczór było wyjście do pobliskiego supermarketu, lecz zmęczone zwiedzaniem, nie potrzebowałyśmy wiele więcej. W supermarkecie trafiłyśmy na promocję: hiszpańska szynka z kością, przypominająca kształtem i wielkością rakietę tenisową (tylko dużo cięższa) kosztowała jedynie 20 EUR. Spróbowałyśmy – pycha! Gdyby nie jej ciężar (7 kg), pewnie byśmy kupiły do domu. Skończyło się jednak tylko na przepysznych, słodkich jak miód mandarynkach. Przed hotelem uszczknęłyśmy też z drzewa jedną pomarańczę. Zawsze słyszałam, że sadzone dla ozdoby pomarańcze są gorzkie jak piołun. Ta jednak nie była w najmniejszym stopniu gorzka – wręcz przeciwnie. Sewilli nie będę opisywać w detalach. Miasto jest przepiękne i szczyci się wieloma wspaniałymi zabytkami. Sama nie wiem, co wywarło na nas większe wrażenie: Plac Hiszpański z misterną, kolorową ceramiką, czy pałac Alkazar będący oszałamiającym przykładem stylu mudejar, a może XV-wieczna katedra będąca jednym z najwspanialszych gotyckich kościołów na świecie. Na pewno warto wspiąć się na wieżę katedry, Giraldę, by obejrzeć miasto z góry. Warto przysiąść w kafejce i spróbować np. hiszpańskiej tortilli, przypominającej gruby omlet z masy ziemniaczano-jajecznej. Uwaga tylko na zdolności lingwistyczne kelnerów: niby pracują w miejscu nawiedzanym przez turystów przez okrągły rok, niby mówią po angielsku - lecz nie rozumieją co to znaczy „coffee after meal”. Nam podali kawę przed jedzeniem. Zaprotestowałyśmy i musieli przynieść drugą po jedzeniu, jednak później na jakichś tajemniczych zasadach doliczyli nam do rachunku… sztućce! Dziwnym trafem sztućce były nieomal dokładnie w cenie kawy. Żeby nie psuć sobie humoru, nie kłóciłyśmy się, wzięłyśmy incydent na wesoło. Po kawie przeszłyśmy się po centrum Sewilli i obejrzałyśmy kilka tancerek flamenco występujących na ulicy przy akompaniamencie głośników. Ich ruchy były doskonałe, aczkolwiek mogłyby mieć na sobie stroje „bardziej flamenco”. Dzień nasza grupa zakończyła w neobarokowej bazylice Macarena, znanej z figury Matki Boskiej Płaczącej nieznanego autorstwa, noszącej pięć szmaragdowych broszek przypiętych do sukni. Pilotka powiedziała, że na twarzy Matki Boskiej znajduje się pięć brylantowych łez. Wszyscy wypatrywaliśmy tych brylantów, lecz w internecie stoi, że są to zwykłe szkiełka, natomiast – według mojego przewodnika z serii Rough Guides – brylanty tworzą środki w pięciu szmaragdowych broszkach. Być może różne źródła podają różne informacje… Tak czy siak, figura jest piękna. Jej twarz jest urodziwa i ma wiele wyrazu. Jej suknia – koronkowo-złota, po prostu wspaniała. W hiszpańskich kościołach jest w ogóle wiele figur ubranych w prawdziwe, bogato zdobione szaty i obwieszonych prawdziwą biżuterią. Do mnie przemawia to znacznie bardziej niż płaskie obrazy. Po trudach całodziennego, pieszego zwiedzania Sewilli z przyjemnością zjadłyśmy w hotelu kolację, wybierając dania z oferty bufetowej może nie aż tak bogatej jak w „Las Palmeras”, lecz wystarczającej, a co najważniejsze – bardzo smacznej. Pilotka okazała się tu nie tylko przewodnikiem wycieczki, ale także opiekunem grupy, pomogła nam bowiem w wymianie zepsutej lampki nocnej, idąc na naszą prośbę do recepcji. Kolejny dzień upłynął nam na zwiedzaniu Kordoby (słynącej przede wszystkim z Mezquity, czyli katedry będącej efektem przebudowy jednego z najwspanialszych meczetów świata) oraz renesansowej Ubedy, wpisanej na listę UNESCO. Mezquita nikogo nie rozczaruje, to mogę zagwarantować. Jej architektoniczny rozmach wprost rzuca na kolana. Połączenie mauretańskich łuków z chrześcijańskimi ołtarzami jest niezwykłym świadectwem burzliwej historii tego rejonu świata i nabiera dodatkowego wymiaru w dzisiejszych czasach, gdy islamski terroryzm niszczy innowierców za ich religijną i kulturową inność, ale kto wie, może także mści się za wszystkie meczety przerobione na kościoły? Aby się zrelaksować psychicznie po tych rozważaniach, w czasie wolnym poszłyśmy z przyjaciółką na zakupy. W sklepiku obok katedry nabyłyśmy kilka wzorzystych chust z lekkiego, chłodzącego materiału, idealnych na lato, po 5 EUR za sztukę. Wspomniana Ubeda to prawdziwe cudeńko, prowincjonalne miasteczko pełne urokliwych budowli z kamienia, z których słońce wydobywa delikatność rysów. Nie ma w nim ani jednego barokowego budynku, cała starówka w prawie 100% pochodzi z okresu renesansu. Spacer przez zalany słońcem plac Vazquez de Molina z piękną Kaplicą Zbawiciela (powstałą, rzecz jasna, z przebudowanego meczetu) zapamiętamy na zawsze i wcale nie tylko dlatego, że pewien pan uporczywie wchodził nam w każdy kadr. Z tarasu widokowego rozpościera się panorama okolicy – wzgórza i góry pokryte aż po horyzont równymi rzędami drzewek oliwnych. Tak rozległych plantacji oliwnych nie widziałyśmy nigdy w życiu. Ubeda jest jednym z najważniejszych producentów oliwy w Hiszpanii. A niedaleko niej znajduje się inne wyjątkowe miasteczko, również wpisane na listę UNESCO – Baeza. Tam także udaliśmy się na spacer, by podziwiać kolejne perełki renesansu, jak np. dawny uniwersytet. W jednym z zaułków odkryliśmy jeszcze kościół romański. A na koniec czekała nas degustacja oliwy. W sklepie z mydłem i powidłem (dosłownie!) na talerzyki wylano sześć różnych gatunków wyrabianej w Baezie oliwy. W oliwie maczało się kawałeczki chleba i można było zrobić sobie tyle „powtórek” z każdego gatunku, na ile się miało ochotę. Dowiedziałyśmy się, zarówno organoleptycznie, jak i teoretycznie od naszej pilotki, że Hiszpanie lubią oliwy pozostawiające wyraźnie gorzki i piekący smak w ustach. Nam akurat to nie przypadło do gustu, więc poszukiwałyśmy takich gatunków, które mają jak najmniej goryczki. W końcu obkupiłyśmy się nie tylko w oliwę (pół litra 5-6 EUR), ale jeszcze w hiszpańskie chlebki figowe, które są dobrym prezentem dla polskich łakomczuchów, bo znakomicie znoszą długi transport. Następne dwie noce nasza grupa spędziła w sympatycznym hotelu w Grenadzie. Mnie i przyjaciółce trafił się irytująco ciasny pokój, ale cóż, widocznie poprzednie hotele nas rozpuściły. Inni jakoś nie narzekali, mówili wręcz, że mają duże pokoje. Posiłki w hotelowej restauracji były obfite i jakościowo bez zarzutu, zawsze w formie bufetu. Tam właśnie spróbowałyśmy słynnej hiszpańskiej kanapki: kawałek opieczonej bułki polewa się oliwą i kładzie na to łyżkę zmiksowanych pomidorów, soli i pieprzy. Jest to proste i dla nas, Polaków, nieco dziwne, lecz w gruncie rzeczy smaczne i zdrowe jedzenie. Na Grenadę czekali wszyscy, wiadomo – z powodu słynnej na cały świat Alhambry. Jestem bardzo wdzięczna ITACE za to, że mieliśmy tam naprawdę dużo czasu (aż 3 godziny) i mogliśmy chłonąć urodę kolejnych pałaców oraz ogrodów, które nawet o tej porze roku robiły wrażenie, chociaż kwitło stosunkowo niewiele roślin. Największy zachwyt wzbudził we mnie Pałac Nasrydów, robota iście koronkowa, zdradzająca wielki „strach przed pustką” architektów. Roiło się w nim od ciekawych motywów zdobniczych jak np. fałszywe łuki, nie pełniące żadnej roli podporowej, misterne „plastry miodu”, czy sztuczne stalaktyty. Sławny dziedziniec z Fontanną Lwów był częściowo w remoncie, lecz na szczęście można było znaleźć miejsce na ładną fotkę bez rusztowań. Z Alhambry przywiozłam piękne zdjęcia i piękne wspomnienia. Widoki z jej tarasów na miasto były, mówiąc swobodnym językiem, obłędne. Potem zwiedzaliśmy jeszcze monumentalną katedrę i kaplicę grobową hiszpańskich królów, w której pod żadnym pozorem nie wolno było robić zdjęć (a szkoda, bo byłoby co fotografować). Dzień był męczący, lecz wieczorem trzeba się było zebrać w sobie i pojechać na flamenco show. Urządzono go w sali wykutej w skale, uczciwie mówiąc kiszkowatej, ciasnej i okrutnie dusznej, lecz dającej za to poczucie bliskiego kontaktu z artystami. Podczas gdy widzowie sączyli sangrię i wino wliczone w cenę biletu, tancerki dosłownie polerowały spódnicami ich buty. A gdy stepowały z ogniem w oczach i w nogach, widzowie chowali stopy pod krzesła, żeby przypadkiem nie oberwać obcasem. Możliwe, że można zobaczyć flamenco w lepszym wykonaniu (i na pewno w bardziej komfortowych warunkach), lecz absolutnie nie żałuję wydanych pieniędzy. Na koniec dała jeszcze popis na oko pięcioletnia dziewczynka i słowo daję, wszystkie wywijasy i kroki wyszły jej świetnie. Rośnie nowe pokolenie strażników tradycji! Ostatni dzień wycieczki był nieco smutny. Sprawiła to przede wszystkim pochmurna i deszczowa pogoda, ale także myśli o tym, że już koniec andaluzyjskiej bajki, że trzeba wracać do polskiej zimy, szarej codzienności, obowiązków. W miasteczku Lanjaron podczas degustacji miejscowych wyrobów poznaliśmy nowe smaki, szczególnie smak hiszpańskiej szynki (niebo w gębie), kiełbasy salchichio z pieprzem (pycha), dojrzewających serów (rewelacja) i różnych win. Ja wybrałam wino naranja, to znaczy słodkie, aromatyzowane pomarańczami, jak na mój gust zbyt słodkie i zbyt mało aromatyzowane. Piłam też malagę ze skórzanego bukłaka (znowu zbyt słodką jak na trunek) lecz duma, iż udało mi się nie oblać ubrania wyrównała ten mały dyskomfort. Razem z przyjaciółką obkupiłyśmy się w lokalne wędliny, sery i suszone figi z białym nalotem. W drodze do kurortu Nerja planowałyśmy hiszpańskie przyjęcia, jakie urządzimy po powrocie dla swoich rodzin. W Nerji wiało chyba na dziesięć w skali Beauforta. Flagi głośno łopotały, a palmy trzęsły potarganymi łbami, lecz widok z tzw. Balkonu Europy na brzeg morza i miasteczko na tle malowniczych gór nikogo nie zawiódł i fantastycznie utrwalił się na zdjęciach. Plaże Nerji, chociaż same w sobie skromne i raczej ciemne, z racji swego położenia muszą należeć do najpiękniejszych na świecie. Natomiast jaskinia krasowa Cueva de Nerja otrzymała ode mnie tytuł największego rozczarowania wycieczki. Ostrzyłam sobie zęby na obejrzenie odkrytych w niej rysunków naskalnych, widocznych na wszystkich reklamach, lecz nic z tego. Na pocieszenie miałam największy na świecie, 32-metrowy stalagnat objęty patronatem UNESCO. Owszem, wielki. I owszem - piękny. Erozjo – chapeau bas! Do hotelu „Las Palmeras” w Fuengiroli grupa dotarła około 15:30. Pilotka pożegnała się z nami i dalsze myszkowanie po Costa del Sol musiało się już odbywać na własną rękę. Zdecydowałyśmy się na Muzeum Picassa w Maladze, bądź co bądź miejscu urodzenia artysty. Żeby zdążyć do muzeum (w niedziele od 17:00 wstęp bezpłatny) musiałyśmy się z przyjaciółką sprężyć. Dojazd pociągiem do Malagi zajmuje godzinę, potem jeszcze trzeba dojść do starówki (15 min szybkiego marszu od stacji) i znaleźć muzeum (10 min). Pod muzeum na sprężonego turystę z wycieczki „W rytmie flamenco” czeka niemiła niespodzianka: kolejka na trzy kilometry. Byłyśmy tam parę minut po 17:00, tymczasem okazało się, że o 17:30 wrota do muzeum są zamykane. Nie miałyśmy najmniejszych szans! Zgrzytałyśmy zębami bardzo głośno, bo bilet powrotny z Fuengiroli do Malagi kosztował nas po 7,2 EUR na głowę. Szkoda, że pilotka zapomniała nas uprzedzić, że dostanie się do muzeum graniczy z cudem… Ale cud się nam właśnie przydarzył: spotkałyśmy znajomych, którzy już swoje odstali i przygarnęli nas do kolejki. Weszłyśmy z nimi w ostatniej chwili, tuż przed zamknięciem bramy. W galerii z 38-ma arcydziełami sławnego mistrza kubizmu doznałyśmy szoku i frustracji. To dla takich bohomazów jechałyśmy zmęczone kawał drogi, płaciłyśmy za bilety kolejowe, denerwowałyśmy się? Same namalowałybyśmy ładniejsze obrazki, ba! - pies namalowałby lepsze, trzymając pędzel w zębach. Picasso musiał mieć dobry PR. I nawet nie w tym rzecz, że jego wizje ciała ludzkiego, czy ludzkiej twarzy były chore, obsesyjne, deliryczne, z deformacją na deformacji. Rzecz w tym, że jego obrazy są paskudne, po prostu bazgroły klasy śmietnikowej. Nie oszukujmy się: Picasso zwyczajnie marnował płótno i farby… I tak wycieczka dobiegła końca. Poznałyśmy zaledwie cząstkę Andaluzji, lecz zobaczyłyśmy naprawdę dużo. Program wycieczki był ciekawy i różnorodny, jak najbardziej godny pochwały. Wszędzie (oprócz katedry w Grenadzie) można było robić zdjęcia. Hotele, w których mieszkaliśmy można ocenić jako zupełnie przyzwoite, a wyżywienie jako bardzo dobre. Pilotka zaprezentowała się jako osoba w pełni profesjonalna, z ogromną wiedzą i dużym doświadczeniem. Autokar był porządny i dosyć wygodny, a na trasie nie było bardzo długich, nużących przejazdów. Całodniowe zwiedzanie Sewilli i Grenady na własnych nogach mogło być (i było) męczące dla mniej wytrwałych piechurów. Poza tym nikt nie doświadczył większych trudności, jeśli nie liczyć 120 schodów w górę i w dół w jaskiniach Nerji. Kilka osób zrezygnowało z ich zwiedzania z powodu problemów z kolanami. A my? Najedzone, zmęczone wrażeniami, z kartami SD pełnymi cyfrowych wspomnień, z walizkami ciężkimi od hiszpańskich przysmaków, wsiadłyśmy z przyjaciółką do samolotu. Do Hiszpanii wrócimy na pewno. Do Andaluzji pewnie kiedyś też, żeby poznać ją jeszcze lepiej. Alhambry i Mezquity nigdy nie zapomnimy. A jeszcze lepiej zapamiętamy hiszpańskie kościoły, które powinien odwiedzić każdy katolik, bo są – czuję to – najpiękniejsze na świecie.
  • 5
  • 5
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
zwiń
5 / 6
50+ lat, z partnerem/ką luty 2017
jestem zadowolony. dobry program,profesjonalna przewodniczka- Pani Violetta,dobra pogoda. rozwiń
jestem zadowolony. dobry program,profesjonalna przewodniczka- Pani Violetta,dobra pogoda.
  • 6
  • 4
  • 4
  • 5
  • 5
  • 5
zwiń
6 / 6
41-50 lat, z partnerem/ką luty 2017
brak opisu rozwiń
brak opisu
  • 6
  • 5
  • 5
  • 6
  • 6
  • 6
zwiń
5 / 6
50+ lat, sam/a luty 2017
Bardzo dobrze zorganizowana z ciekawym programem zwiedzania. Dziękuję świetnie prowadzącej grupę pani pilot Wioletcie. rozwiń
Bardzo dobrze zorganizowana z ciekawym programem zwiedzania. Dziękuję świetnie prowadzącej grupę pani pilot Wioletcie.
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
zwiń
5 / 6
31-40 lat, z partnerem/ką luty 2017
Wycieczkę oceniamy bardzo wysoko, w dużej mierze dzięki pilotce Pani Violetcie, która profesjonalnie przeprowadziła cały program, z rekompensatą za niezrealizowane – z przyczyn (...) rozwiń
Wycieczkę oceniamy bardzo wysoko, w dużej mierze dzięki pilotce Pani Violetcie, która profesjonalnie przeprowadziła cały program, z rekompensatą za niezrealizowane – z przyczyn obiektywnych – punkty programu. „W RYTMIE FLAMENCO” – wycieczka przyjemna, intensywna, ale nie męcząca. Dla osób, które lubią ciepło i arabskie klimaty, a jednocześnie już odwiedziły kraje południowe i chcą uzupełnić swoją wiedzę i wrażenia z kolejnych punktów na mapie, w których wielokulturowość i bogata historia to główne atrakcje. To nie było nasze pierwsze spotkanie z Hiszpanią – trzy lata wcześniej objechaliśmy Półwysep Iberyjski podczas cudownej, ale bardzo męczącej dwutygodniowej wycieczki autokarowej. Teraz wybraliśmy południową część kraju, zarówno ze względu na porę roku (początek lutego), jak i na szczególnie interesujący nas arabski charakter Andaluzji. Nie zawiedliśmy się – pogoda przez cały tydzień była fantastyczna, temperatura powietrza w ciągu dnia nie schodziła poniżej 12°C, a dochodziła nawet do 20°C. Słońce towarzyszyło nam właściwie codziennie, a architektura ukazywała nam się w całej swej krasie, właśnie dzięki temu, że o tej porze roku roślinność jeszcze nie zdążyła wybujać. Miło było wrócić do miejsc, które się już zobaczyło, i czuć się dość swobodnie na nieobcym już gruncie. Podróżowanie poza sezonem ma ten plus, że wiele dobrych hoteli jest dostępnych dla turystów, a tłoku na ulicach ani w muzeach nie ma. Po prostu da się spokojnie zwiedzać i zobaczyć więcej, bo tłumy nie zasłaniają widoków. Podczas objazdu mieliśmy zapewnione komfortowe warunki noclegowe, jedzenie było bardzo smaczne, w większości restauracji hotelowych był bufet, a potrawy zróżnicowane. Najlepsze smakołyki serwowano w hotelu Las Palmeras (4*) we Fuengiroli, w której spędziliśmy pierwszy i ostatni dzień wycieczki. Hotel położony bezpośrednio nad morzem i zaledwie 30 km od Malagi był gotowy na nas już przed południem. Mieliśmy szczęście nie tylko do pogody pierwszego dnia, ale przede wszystkim dlatego, że lot z Polski odbył się na tyle wcześnie, że już około południa mogliśmy, po rozlokowaniu się w hotelu, pojechać na samodzielne zwiedzanie Malagi. I to był dla nas najważniejszy dzień, dlatego że sami go sobie zaplanowaliśmy jeszcze w Polsce, w oparciu o rekomendacje osób, które były tam przed nami. Cały pierwszy dzień wycieczki spędziliśmy, zwiedzając spokojnie piękną i ciepłą Malagę. Cóż to była za przyjemność: zdjąć kurtki i wystawić wymarznięte i zmęczone polską zimą ciało do słońca, próbując wśród czubków palm wypatrzyć gniazdujące tam papugi! Następne dni tylko dopełniały poczucie szczęścia i radości, no i oczywiście zachwytu nad pięknem tego kawałka ziemi. Miejsca, które stanowią mocne punkty programu wycieczki W RYTMIE FLAMENCO, to na pewno: Granada (najlepszy dzień wycieczki), Sewilla, Cordoba, Ronda i Mijas. To ostatnie miejsce to perełka, dosłownie i w przenośni. Białe miasteczko położone w górach, w którym można spędzić cały dzień, spacerując po wąskich uliczkach lub jeżdżąc w bryczce ciągniętej przez osiołka. Drugie niezapomniane miejsce to dzielnica Albaicín, najstarsza w Granadzie i największa mauretańska dzielnica w Hiszpanii. Stąd rozpościera się zachwycający widok na cały kompleks Alhambry oraz na ośnieżone szczyty Sierra Nevada. Jest i najsłabszy punkt programu, który wiąże się ściśle z tytułem wycieczki. Flamenco na tej wycieczce występuje tylko raz – w postaci wieczoru z tańcem, muzyką i śpiewem za dodatkowe ponad 40 € od osoby w przedostatni dzień wycieczki. Cena naprawdę wysoka, głównie dlatego, że obejmuje koszt wynajęcia busa, który zabiera turystów do najdalszej dzielnicy Granady, do grot zamieszkanych przez lokalnych artystów kultywujących tradycje przodków. My nie zdecydowaliśmy się na ten wydatek, ale ci, którzy to zrobili, wrócili zadowoleni, choć tak późno, że następnego dnia byli zbyt zmęczeni, żeby opowiedzieć o swoich wrażeniach. Szkoda, że tak mało flamenco na tej wycieczce. Można było zorganizować nawet w ciągu dnia pokaz flamenco w typowym barze, na przykład w Sewilli, w której spędziliśmy cały dzień i mieliśmy dużo wolnego czasu. My na szczęście skorzystaliśmy z tego czasu na samodzielne odwiedzenie multimedialnego Muzeum Flamenco (cena wstępu 10 €), otwartego przez jedną z największych artystek flamenco, gdzie nasyciliśmy uszy cudownym dźwiękiem wydobywającym się spod stóp tancerzy poruszających się na wielkich ekranach. Udało nam się nawet zerknąć na początek pokazu tańca na żywo. Polecamy to miejsce z całego serca.
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
zwiń
6 / 6
41-50 lat, z partnerem/ką luty 2017
Wycieczkę uważamy za bardzo udaną. Jeśli zwiedzać Andaluzję, to tylko w miesiącach zimowych - pogoda jest przyjemna i nie ma tłumów w zwiedzanych obiektach, więc zamiast uważać na innych (...) rozwiń
Wycieczkę uważamy za bardzo udaną. Jeśli zwiedzać Andaluzję, to tylko w miesiącach zimowych - pogoda jest przyjemna i nie ma tłumów w zwiedzanych obiektach, więc zamiast uważać na innych można podziwiać przepiękne miejsca. Program wycieczki bogaty, mieliśmy okazję poznać historię, ale i współczesne życie mieszkańców Andaluzji. Na szczególną pochwałę zasługuje Pani Wioletta - znakomita pilotka, przewodniczka o olbrzymiej i wszechstronnej wiedzy, pełna entuzjazmu i co ważne, spokoju. Pani Wioletta to osoba z pasją. Przy okazji świetny organizator. Kolejne punkty programu odbywały się dokładnie tak, jak Pani Wioletta zaplanowała. Podobało nam się, że zamiast niedostępnego zwiedzania tłoczni oliwy pojechaliśmy do urokliwych Ubedy i Baezy. Przejazdy i samo zwiedzanie nie było męczące, podróż autokarem była wygodna, znalazł się czas na zwiedzanie z całą grupą, jak i w czasie wolnym - samodzielnie. Może czasem inaczej powinny wyglądać proporcje tego wolnego czasu (np. szkoda, że nie mieliśmy chwili czasu w ogrodach Alkazar w Sewilli), ale to pewnie już indywidualna preferencja. Sama Fuengirola, z której zaczyna się i na której kończy wycieczka jest atrakcyjną miejscowością turystyczną z piękną nadmorską promenadą i plażą. Podobnie jak inni klienci potwierdzę, że niektóre hotele miały raczej standard turystyczny i nie należy spodziewać się wygód, a jedzenie w nich było skromne. Z drugiej strony przy takim rodzaju wycieczki wraca się do hotelu w zasadzie tylko na noc. Drobne niedogodności i tak szybko się zapomina, a wrażenia pozostają niezapomniane! To moja kolejna wyprawa z tym biurem. Polecam wycieczkę z ITAKĄ po Andaluzji, bo naprawdę warto!
  • 6
  • 3
  • 3
  • 6
  • 6
  • 5
zwiń
5 / 6
50+ lat, z partnerem/ką styczeń 2017
Udana. W porządku. rozwiń
Udana. W porządku.
  • 6
  • 5
  • 4
  • 5
  • 5
  • 4
zwiń
6 / 6
50+ lat, z partnerem/ką styczeń 2017
wspaniała wycieczka, intensywna, czas wykorzystany do maksimum, Andaluzja ze wspaniałymi zabytkami zrobiła na mnie duże wrażenie. Wspaniała pilotka Pani Wioletta, to dzięki niej wszystko (...) rozwiń
wspaniała wycieczka, intensywna, czas wykorzystany do maksimum, Andaluzja ze wspaniałymi zabytkami zrobiła na mnie duże wrażenie. Wspaniała pilotka Pani Wioletta, to dzięki niej wszystko odbywało się sprawnie, bardzo dużo zwiedziliśmy, zadbała też o miłą atmosferę. Mogło być cieplej. Wszystkim polecam tę wycieczkę. Bardzo dużo chodzenia, przejazdy krótkie.
  • 6
  • 6
  • 5
  • 6
  • 6
  • 6
zwiń
6 / 6
50+ lat, z partnerem/ką styczeń 2017
Wycieczka bardzo ciekawa, dobrze zorganizowana, interesujące miejsca, zachwycająca roślinność (styczeń)- pomarańcze, cytryny, kwitnące aloesy, cyklameny, latany itp. Pani przewodnik doskonale (...) rozwiń
Wycieczka bardzo ciekawa, dobrze zorganizowana, interesujące miejsca, zachwycająca roślinność (styczeń)- pomarańcze, cytryny, kwitnące aloesy, cyklameny, latany itp. Pani przewodnik doskonale przygotowana i zorganizowana, o Hiszpanii wie chyba prawie wszystko. Jestem zachwycona Andaluzją.
  • 6
  • 5
  • 5
  • 6
  • 5
  • 5
zwiń
5 / 6
50+ lat, z partnerem/ką styczeń 2017
Wycieczka po Andaluzji była bardzo ciekawa i jesteśmy zadowoleni. Program wycieczki był bardzo bogaty i w pełni został zrealizowany. Na uwagę zasługuje bardzo dobra organizacja wycieczki i (...) rozwiń
Wycieczka po Andaluzji była bardzo ciekawa i jesteśmy zadowoleni. Program wycieczki był bardzo bogaty i w pełni został zrealizowany. Na uwagę zasługuje bardzo dobra organizacja wycieczki i bardzo dobra opieka pilota i przewodnika Pani Wioletty. Mimo, że wycieczka była objazdowa nie czuło się zmęczenia. Zaletą było również to, że grupa uczestników wycieczki liczyła 24 osoby i była zdyscyplinowana. Polecam wyjazd w miesiącu styczniu kiedy jest mało turystów i temperatury powietrza w Hiszpanii sprzyjają zwiedzaniu.
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
zwiń
5 / 6
26-30 lat, sam/a styczeń 2017
Program wycieczki dopracowany w najmniejszym szczególe, przewodniczka - p. Wioletta - fantastyczna osoba o NIESAMOWITEJ wiedzy, opowiada wyczerpująco i bardzo ciekawie (z głowy, nie czyta (...) rozwiń
Program wycieczki dopracowany w najmniejszym szczególe, przewodniczka - p. Wioletta - fantastyczna osoba o NIESAMOWITEJ wiedzy, opowiada wyczerpująco i bardzo ciekawie (z głowy, nie czyta notatek!), nie straszne jej żadne dodatkowe pytania od grupy, ponadto zawsze służy pomocą, byliśmy na bieżąco informowani o czasie przejazdów, znaliśmy bardzo dokładnie rozkład dnia (powtarzany w dniu poprzedzającym, rankiem przy wyjeździe z hoteli i jeszcze podczas przejazdów w ciągu dnia). Każdy dzień skrupulatnie zaplanowany, nie ma czasu na nudę, w ciągu dnia mieliśmy również zorganizowany czas wolny dla siebie na lunch, zakupy czy spacer. Wyjazd z hotelu rano, w okolicach godziny 8:15, powrót na obiadokolację, standardowo ok 19:30-20:00, także dobrze być przygotowanym i mieć m.in. wygodne buty - troszkę trzeba pochodzić żeby zrealizować program. Posiłki - w hotelu w pierwszym i w trzech ostatnich dniach - różnorodne i smaczne, natomiast w pozostałych hotelach mniejszy wybór, ale nikt nie chodził głodny, nawet wegetarianie znaleźli coś dla siebie. Hotele schludne, czyste, standardowe 3* (były też 4*, troszkę starsze) nic więcej nie potrzeba przy takim trybie wycieczki, przecież wracaliśmy do nich tylko na noc, a po intensywnym zwiedzaniu szybko zasypialiśmy i dodatkowe udogodnienia w postaci np. basenu nie były nikomu potrzebne :) szczerze polecam wycieczkę (a wyjeżdżam często i jestem osobą podróżniczo obytą), naprawdę warto, BRAWO ITAKA!
  • 6
  • 5
  • 4
  • 6
  • 5
  • 5
zwiń
5 / 6
50+ lat, z partnerem/ką styczeń 2017
Wycieczka ogólnie udana. Najgorsze wyżywienie w hotelu w okolicach Gibraltaru serwowane do stolika i byle jakie. Polecam. rozwiń
Wycieczka ogólnie udana. Najgorsze wyżywienie w hotelu w okolicach Gibraltaru serwowane do stolika i byle jakie. Polecam.
  • 5
  • 5
  • 3
  • 5
  • 5
  • 5
zwiń
6 / 6
31-40 lat, z partnerem/ką styczeń 2017
Wycieczka interesująca ze względu na miejsca i masę ciekawych informacji od pilotki. Można poznać historię regionu, ciekawostki związane z wieloma miejscami. Jest intensywnie, nie można się (...) rozwiń
Wycieczka interesująca ze względu na miejsca i masę ciekawych informacji od pilotki. Można poznać historię regionu, ciekawostki związane z wieloma miejscami. Jest intensywnie, nie można się nudzić. Jednak jedzenie pozostawia wiele do życzenia.
  • 6
  • 4
  • 3
  • 6
  • 6
  • 5
zwiń

Sprawdź cenę

  • Dojazd własny
Cena/os.:
2 889 Pln -22%
2 249pln Razem Szczegóły ceny 4 498 pln

Infolinia

  • callcenter.tel_pl
  • 801 066 777
  • 77 4476 777
  • Infolinie dostępne: pn-pt 8-22 sob-ndz 9-20

Podziel się

Facebook Google+

Dlaczego warto?

  1. Kompletne ceny - nasze ceny nigdy nie zawierają żadnych ukrytych opłat.
  2. Gwarancja ubezpieczeniowa - 200 000 000 PLN
  3. Wygoda — rezerwujesz kiedy chcesz.

Bezpieczeństwo

Dane w procesie rezerwacji chronimy i szyfrujemy certyfikatem

Thawte

arrow-rightarrow-rightclockfacebooktwitter