Wszystko, co musisz wiedzieć o strefach czasowych
Wsiadasz w samolot do Bangkoku, lądujesz, a zegarek wskazuje sześć godzin do przodu. Masz lot z Warszawy do Nowego Jorku o 14, na miejscu jesteś o 17, mimo 9 godzin w powietrzu. Nikt się nad tym nie zastanawia, bo strefy czasowe są czymś oczywistym. Ale skąd właściwie się wzięły? Wiedza powszechna wskazuje, że zostały wprowadzone w 1884 roku w Waszyngtonie, co jest w dużej mierze uproszczone, a nawet błędne. Podczas konferencji ustalono punkt zero na mapie, ale samego podziału nie przyjęto. W tym tekście dowiesz się, jak to naprawdę wyglądało i dlaczego przelot z Warszawy do Tokio wiąże się z taką różnicą godzin.
-3-(41)_72d5310b7a.png)
Zanim powstały strefy czasowe
Jeszcze w połowie XIX wieku czas ustalano lokalnie, zgodnie z własnym południem słonecznym danego miasta. Bristol i Londyn dzieliło około 10 minut różnicy, a Warszawę i Kraków kilkanaście. Dopóki podróżowano pieszo lub konno, nikomu to nie przeszkadzało. Kłopoty rozpoczęły się wraz z pojawieniem się kolei. Rozkłady jazdy wymagały wówczas jednolitego czasu, by uniknąć kolizji i opóźnień.
Jako pierwsi poradzili sobie z tym Brytyjczycy. Great Western Railway już w 1840 roku narzuciła na całej swojej trasie jeden czas, oparty na Greenwich, niezależnie od tego, która była akurat godzina słoneczna w mijanych miastach. To rozwiązanie praktyczne wyprzedziło jakiekolwiek ustalenia międzynarodowe o ponad 40 lat.
Kiedy powstały strefy czasowe – historia człowieka, który spóźnił się na pociąg
Wszystko zaczęło się od Stanforda Fleminga, szkocko-kanadyjskiego inżyniera kolejowego. W 1876 roku spóźnił się na pociąg w Irlandii, bo drukowany rozkład jazdy nie precyzował, czy podana godzina odjazdu to rano, czy po południu. Z pozoru drobna pomyłka popchnęła go do napisania memoriału „Terrestrial Time”, a w 1879 roku, na wykładzie w Royal Canadian Institute w Toronto, zaproponował podział Ziemi na 24 strefy, każda o szerokości 15 stopni długości geograficznej, czyli dokładnie jedną godzinę różnicy.
Co ciekawe, zanim jakikolwiek rząd formalnie przyjął ten pomysł, wdrożyły go koleje. 18 listopada 1883 roku amerykańskie i kanadyjskie linie kolejowe wprowadziły cztery strefy oparte na czasie Greenwich: wschodnią, centralną, górską i pacyficzną. Ten dzień nazwano „dniem dwóch południ”, bo część miast musiała dwukrotnie przestawić zegary w ciągu jednej doby. Formalnie w prawie federalnym USA strefy usankcjonowano dopiero ustawą Standard Time Act z 19 marca 1918 roku, czyli 35 lat później.
_e5674cd10f.jpg)
Konferencja w Waszyngtonie w 1884 roku
1 października 1884 roku na zaproszenie prezydenta USA Chestera A. Arthura w Waszyngtonie zebrało się 41 delegatów z 25 państw. Właśnie to spotkanie w polskich tekstach jest niemal zawsze przedstawiane jako moment, w którym świat podzielono na 24 strefy czasowe. Problem w tym, że to nieprawda.
Owszem, dwóch delegatów, w tym sam Fleming, zaproponowało przyjęcie standardowego czasu przez wszystkie kraje. Reszta uczestników odpowiedziała jednak, że to temat wykraczający poza kompetencje konferencji i w efekcie żadna z tych propozycji nie została nawet poddana pod głosowanie. Konferencja waszyngtońska nie wprowadziła stref czasowych. Ustalono za to coś innego, choć równie ważnego: jeden wspólny południk zerowy, sposób liczenia długości geograficznej (plus minus 180 stopni od tego południka) oraz koncepcję czasu uniwersalnego, zaczynającego się o północy w Greenwich.
13 października 1884 roku odbyło się właściwe głosowanie, dotyczące samej lokalizacji południka zerowego. Wynik: 22 głosy za Greenwich, 1 przeciw (San Domingo, dzisiejsza Dominikana), 2 wstrzymujące się (Francja i Brazylia). Akt końcowy podpisano 22 października 1884 roku.
Dlaczego Greenwich, a nie Paryż?
Francuscy delegaci, astronom Jules Janssen i dyplomata A. Lefaivre, chcieli południka „neutralnego”, na przykład przez Azory albo Cieśninę Beringa, i do końca bronili prestiżu południka paryskiego, powołując się na precedens systemu metrycznego. Przeważyła jednak zwykła logika infrastruktury: w 1884 roku około 72 procent światowego handlu morskiego już korzystało z map nawigacyjnych opartych na Greenwich. Zmiana standardu oznaczałaby przerysowanie większości map świata.
Francja formalnie zaakceptowała południk Greenwich dopiero w 1911 roku, a i wtedy zrobiła to nie wprost: w dokumentach urzędowych nazywała go „czasem paryskim średnim, opóźnionym o 9 minut i 21 sekund”, byle tylko nie napisać wprost słowa „Greenwich”.

Czym właściwie jest GMT, UMT i UTC?
GMT, czyli Greenwich Mean Time, to historyczny czas słoneczny liczony od południka w Greenwich, ustalony jako punkt odniesienia w 1884 roku. Przez dekady funkcjonował też pod nazwą UMT, czyli Universal Mean Time, zanim międzynarodowe środowisko astronomów w 1928 roku ujednoliciło nazewnictwo i zostało przy GMT. Dziś globalnym standardem jest UTC ( Coordinated Universal Time), czyli Czas Uniwersalny Koordynowany, oparty już nie na obserwacjach Słońca, a na zegarach atomowych. W praktyce, w codziennym życiu i w podróży, GMT i UTC możesz traktować jako to samo: różnica jest czysto techniczna i sprowadza się do ułamków sekundy.
Dla podróżnych liczy się jedno: ile godzin dzieli dane miejsce od Warszawy. Oto ściągawka z najczęściej odwiedzanymi kierunkami:
| Strefa (UTC) | Przykładowe miejsca |
|---|---|
| UTC-12 | Wyspa Baker (USA, niezamieszkana) |
| UTC-11 | Samoa Amerykańskie |
| UTC-10 | Hawaje, USA |
| UTC-9 | Anchorage, Alaska |
| UTC-8 | Los Angeles, USA |
| UTC-7 | Denver, USA |
| UTC-6 | Meksyk (stolica) |
| UTC-5 | Nowy Jork, USA |
| UTC-4 | Santo Domingo, Dominikana |
| UTC-3 | Buenos Aires, Argentyna |
| UTC-2 | Wyspy Południowej Georgii |
| UTC-1 | Azory, Portugalia |
| UTC+0 | Londyn, Wielka Brytania |
| UTC+1 | Warszawa, Polska |
| UTC+2 | Kair, Egipt |
| UTC+3 | Moskwa, Rosja |
| UTC+4 | Dubaj, ZEA |
| UTC+5 | Islamabad, Pakistan |
| UTC+5:30 | Delhi, Indie |
| UTC+5:45 | Katmandu, Nepal |
| UTC+6 | Dhaka, Bangladesz |
| UTC+7 | Bangkok, Tajlandia |
| UTC+8 | Pekin, Chiny |
| UTC+9 | Tokio, Japonia |
| UTC+9:30 | Adelaide, Australia |
| UTC+10 | Sydney, Australia |
| UTC+11 | Wyspy Salomona |
| UTC+12 | Auckland, Nowa Zelandia |
| UTC+12:45 | Wyspy Chatham, Nowa Zelandia |
| UTC+13 | Apia, Samoa |
| UTC+14 | Kiritimati, Kiribati |
Linia zmiany daty
No dobrze, a co w przypadku, gdy lecimy na przykład z Samoa do Los Angeles? Co dzieje się z czasem? Wzdłuż 180. południka na Pacyfiku przebiega linia zmiany daty (International Date Line), po przekroczeniu której zmienia się data o jeden dzień w przód lub w tył, w zależności od kierunku ruchu. Aby nie przecinać niektórych państw lub archipelagów, linia została trochę zmodyfikowana i nie jest w pełni prosta.
Aby wyjaśnić, jak to działa opiszę to na przykładzie: Pasażer lecący samolotem z Tokio do Los Angeles, startuje 10 czerwca wieczorem. Po kilkugodzinnym locie i po przekroczeniu linii zmiany daty wyląduje w miejscu docelowym tego samego dnia, czyli 10 czerwca rano. Ponieważ podróż odbywała się ze wschodu na zachód, data przestawiana jest “w tył”, a podróżny “zyskuje” dodatkowy dzien.
Najbardziej absurdalnym przykładem są wyspy Samoa i będące częścią Kiribati wyspy Line. Sąsiadują ze sobą i dzieli je zaledwie kilkaset kilometrów. Mimo to, obowiązuje na nich inna data, różniąca się o całą dobę. Gdy na Samoa jest poniedziałek, na wyspach Line jest już wtorek.
_1ca8f9255d.png)
Kto wymyślił przestawianie zegarków?
Zanim przejdziemy do historii, warto wyjaśnić samą zasadę, bo to jest chyba najczęściej pomijana rzecz w tekstach o czasie letnim. Latem Słońce wschodzi bardzo wcześnie, w Polsce w czerwcu nawet przed 4:30 rano, czyli w porze, gdy prawie każdy śpi. To światło dnia po prostu się „marnuje”. Przestawienie zegarków o godzinę do przodu nie zmienia niczego w ruchu Słońca, zmienia tylko to, którą godzinę na zegarze nazywamy „rankiem”, a którą „wieczorem”.
Pierwszą poważną propozycję sezonowej zmiany czasu przedstawił w 1895 roku George Vernon Hudson, nowozelandzki entomolog, który chciał po prostu mieć więcej długich letnich wieczorów na łapanie owadów. Rozgłos tej idei przyniósł dopiero Brytyjczyk William Willett, który w 1907 roku wydał broszurę „The Waste of Daylight”. Proponował przesunięcie zegarów o 80 minut w lecie i szacował oszczędności na oświetleniu na 2,5 miliona funtów rocznie. Mimo lobbingu w brytyjskim parlamencie, sam Willett nigdy nie doczekał wdrożenia swojego pomysłu.
Pierwszym krajem, który naprawdę przestawił zegarki, były Niemcy razem z sojuszniczymi Austro-Węgrami: 30 kwietnia 1916 roku o godzinie 23:00 czas przesunięto na 24:00. Tu jednak motyw był inny niż u Hudsona czy Willetta: nie chodziło o wieczorne spacery, tylko o wojnę. Dłuższy dzienny dostęp do naturalnego światła oznaczał mniejsze zużycie węgla na sztuczne oświetlenie, a węgiel w 1916 roku był surowcem strategicznym. W ślad za Niemcami poszły w latach 1916 do 1917 Wielka Brytania, Rosja i Francja, a w 1918 roku Stany Zjednoczone, gdzie rozwiązanie popierał sam prezydent Woodrow Wilson.
A jak to wyglądało w Polsce?
Zanim Polska zniknęła z map na 123 lata, w całym kraju obowiązywał jeden czas, wyznaczany przez południk przechodzący przez Warszawę. Po rozbiorach sytuacja się nieco zmieniła. W zaborze pruskim i austriackim już w latach 90. XIX wieku wprowadzono czas środkowoeuropejski, ten sam, który obowiązuje dziś. W zaborze rosyjskim oficjalnie pozostał czas warszawski, choć tamtejsze koleje coraz częściej posługiwały się czasem petersburskim, godzinę dalej na wschód.
Warszawa przeszła na CET 5 sierpnia 1915 roku, gdy miasto zajęły wojska niemieckie. Przez kilka kolejnych lat na ziemiach polskich obowiązywały równolegle dwie strefy: CET na terenach niemieckich i czas wschodni na terenach pod okupacją austriacką i rosyjską. Dopiero ustawa z 11 maja 1922 roku o rachubie czasu (Dziennik Ustaw 1922, nr 36, poz. 307) ujednoliciła strefę w całej odrodzonej Polsce. 31 maja 1922 roku zegary cofnięto z 24:00 na 23:00, przechodząc ostatecznie na czas środkowoeuropejski.
Dziś obowiązuje ustawa z 10 grudnia 2003 roku o czasie urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej (Dziennik Ustaw 2004, nr 16, poz. 144): zimą CET (UTC plus 1), latem CEST (UTC plus 2). Za pilnowanie tego, żeby polskie zegary faktycznie zgadzały się z resztą świata, odpowiada konkretna instytucja: Główny Urząd Miar.
Kiedy przestaniemy przestawiać zegarki?
We wrześniu 2018 roku Komisja Europejska zaproponowała zniesienie sezonowej zmiany czasu, po konsultacjach społecznych, w których wzięło udział 4,6 miliona osób (84 procent było za zniesieniem, choć aż 70 procent odpowiedzi przyszło z Niemiec, więc reprezentatywność tego wyniku jest dyskusyjna). 26 marca 2019 roku Parlament Europejski poparł ten kierunek stosunkiem 410 do 192 głosów, zakładając, że ostatnia zmiana czasu odbędzie się w 2021 roku.
I tu historia utyka. Kraje członkowskie do dziś nie potrafią dojść do porozumienia, czy na stałe zostać przy czasie letnim, czy zimowym, a to grozi sytuacją, w której sąsiadujące państwa mają nagle różne strefy. W 2024 roku europosłowie wracali do sprawy, a w 2025 roku Hiszpania formalnie zaproponowała zniesienie zmiany od 2026 roku. Efekt: decyzji wciąż nie ma, a w 2026 roku czas letni w Unii kończy się tak jak zawsze, w ostatnią niedzielę października.

Czy zmiana czasu naprawdę coś oszczędza albo komuś szkodzi?
Tu też więcej mitów niż faktów. Raport amerykańskiego Departamentu Energii z 2008 roku pokazał, że wydłużenie czasu letniego dało oszczędność energii na poziomie 0,5 % dziennie, co w skali całego roku daje zaledwie 0,03% krajowego zużycia prądu. Inne badanie, oparte na naturalnym eksperymencie w stanie Indiana, wykazało wręcz odwrotnie: czas letni może zwiększać zużycie energii, bo ludzie więcej chłodzą i ogrzewają w innych porach dnia.
Podobnie jest ze zdrowiem. Jedno z badań z Michigan pokazało wzrost liczby zawałów o 24 procent w poniedziałek po przejściu na czas letni, fińskie badanie mówiło o wzroście udarów o 8 procent w pierwsze dwa dni po zmianie. Ale duże badanie Mayo Clinic na 36,1 miliona pacjentów, prowadzone przez pięć lat, nie wykazało już żadnej istotnej różnicy, podobnie jak badanie Duke na próbie około 170 tysięcy osób. Uczciwa odpowiedź brzmi więc: dane są sprzeczne i nie ma solidnych dowodów na to, że zmiana czasu jest wielkim zagrożeniem dla zdrowia.
Ciekawostki, które przydadzą się przed kolejną podróżą
- Chiny: cały kraj żyje w jednej strefie, UTC +8 (czas pekiński), mimo że jego terytorium naturalnie odpowiada pięciu strefom geograficznym. W Sinciangu część mieszkańców nieoficjalnie posługuje się własnym czasem, UTC plus 6.
- Nepal: UTC plus 5:45, czyli jedno z zaledwie dwóch miejsc na świecie z przesunięciem co do kwadransa, a nie pełnej godziny czy pół godziny.
- Wyspy Chatham (Nowa Zelandia): UTC plus 12:45 zimą, plus 13:45 latem. Te 45 minut różnicy względem reszty kraju obowiązuje formalnie od 1957 roku.
- Kiribati: w 1995 roku kraj przesunął linię zmiany daty tak, żeby scalić się w jednej dacie, po prostu pomijając (wymazując) 31 grudnia 1994 roku na części wysp. Efekt: powstała strefa UTC plus 14, a wyspa Kiritimati jako pierwsze zamieszkane miejsce na Ziemi wita każdy Nowy Rok.
- Samoa: w 2011 roku pominęła 30 grudnia i przeskoczyła z UTC minus 11 na UTC plus 13, żeby łatwiej handlować z Australią i Nową Zelandią.
- Korea Północna: 15 sierpnia 2015 roku, w rocznicę końca okupacji japońskiej, cofnęła zegary o pół godziny. 5 maja 2018 roku, po szczycie z Koreą Południową, wróciła do wspólnej strefy.
Strefy czasowe – podsumowanie
Teraz już wiesz, co naprawdę stoi za strefami czasowymi: nie jedna genialna decyzja z 1884 roku, tylko cały ciąg mniejszych, czasem przypadkowych wyborów, rozciągnięty na ponad wiek. Wiesz, skąd wziął się Greenwich, dlaczego w ogóle przestawiamy zegarki, jak to wyglądało w Polsce i dlaczego niektóre kraje z tego zrezygnowały. Ta wiedza przyda Ci się, gdy następnym razem, będziesz planować podróż. Albo po prostu, żeby wiedzieć, że to wszystko jest dużo ciekawsze, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.













_540e5ba915.jpg)

