Z czego słynie Hiszpania?

Wystarczy powiedzieć: paella, flamenco, mistrzostwo świata w piłce nożnej albo Sagrada Família – i od razu wiadomo, o jakim kraju mowa. Ale… kryje on znacznie więcej. Z czego naprawdę słynie Hiszpania i co warto zobaczyć na własne oczy? Sprawdźmy.

Alicante

Piłka nożna - Real Madryt i FC Barcelona

Jest sobotni wieczór w Barcelonie, a Ty próbujesz znaleźć wolny stolik. Z każdego baru słychać komentatora z głośników, ktoś właśnie krzyknął po strzelonej bramce, a kelner przeciska się między ludźmi z tacą pełną przekąsek. Kilka dni później jesteś w Madrycie i znowu to samo. Im bliżej jesteś stadionu, tym więcej koszulek Realu, szalików i podekscytowanych kibiców. Trudno nie dać się temu wciągnąć.

Piłka nożna w Hiszpanii to nie jest tylko sport. To po prostu część codzienności. W barach lecą mecze, dzieci kopią piłkę na skwerach, a rozmowy o wczorajszym wyniku słychać dosłownie przy każdym stoliku.

Są osoby, które planują wyjazd do Hiszpanii tylko po to, żeby zobaczyć mecz Realu Madryt na stadionie Santiago Bernabéu. Inni od lat marzą o Camp Nou w Barcelonie.

Santiago Bernabéu
Santiago Bernabéu

Największe emocje budzi El Clásico, czyli mecz Realu Madryt z FC Barceloną. Nawet jeśli na co dzień nie śledzisz ligi hiszpańskiej, te nazwy zapewnie obiły Ci się o uszy. A kiedy zobaczysz, jak reagują na ten mecz sami Hiszpanie, szybko zrozumiesz dlaczego. Ta atmosfera naprawdę się udziela: gwar w barach, wspólne okrzyki po golu, ludzie w klubowych koszulkach na ulicach... To jeden z tych elementów Hiszpanii, których nie da się poczuć z telewizora.

Dlatego obok flamenco, paelli czy Sagrady Famílii właśnie piłka nożna jest jedną z pierwszych rzeczy, z którymi kojarzy się Hiszpania.

I trudno o lepszy moment, żeby o tym przypomnieć – właśnie kiedy kończę pisać ten artykuł, Hiszpania dopisuje do swojej historii kolejny rozdział. 19 lipca 2026 roku reprezentacja Hiszpanii pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce i po raz drugi w historii sięgnęła po mistrzostwo świata FIFA.

Jeśli więc ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy piłka nożna jest dla Hiszpanów czymś więcej niż sportem, ostatnie godziny rozwiały je całkowicie.

stadion
stadion

Sagrada Família i Antoni Gaudí – symbol Barcelony

Idziesz ulicami Barcelony. W pewnym momencie między kamienicami po prostu zaczynają wyłaniać się charakterystyczne wieże. Im bliżej jesteś, tym więcej osób idzie dokładnie w tym samym kierunku. Jedni siedzą z kawą na ławkach naprzeciwko bazyliki, inni próbują zrobić zdjęcie, na którym zmieszczą się wszystkie wieże.

Właśnie stoisz przed jednym z najsłynniejszych zabytków świata.

Sagrada Família powstaje od 19 marca 1882 roku, czyli już ponad 140 lat. Jej autorem jest Antonio Gaudí. Poświęcił on tej świątyni około 43 lata życia, a pod koniec zajmował się już tylko nią. Wiedział, że nie zobaczy gotowej bazyliki i podobno w ogóle mu to nie przeszkadzało. Mawiał, że jego klient się nie spieszy (w domyśle: Bóg).

Większość osób odwiedzających Sagradę Famílię patrzy przede wszystkim w górę. Trudno się dziwić – ogromne wieże, kolorowe witraże i ilość detali robią ogromne wrażenie. A mało kto wie, że w podziemiach bazyliki znajduje się grób Antoniego Gaudíego. To właśnie tutaj, na jego życzenie, pochowano go po śmierci w 1926 roku.

A była ona dość… zaskakująca. Gaudí został potrącony przez tramwaj 6 czerwca 1926 roku, mając 73 lata, kiedy szedł do kościoła. Był ubrany bardzo skromnie i nie miał przy sobie dokumentów, dlatego początkowo uznano go za bezdomnego. Trafił do szpitala dla ubogich, a dopiero następnego dnia rozpoznano, że poszkodowanym jest autor jednego z najsłynniejszych budynków na świecie. Cztery dni później zmarł.

Sagrada Família
Sagrada Família

Jeśli wydaje Ci się, że Sagrada Família jest już skończona, to... jeszcze nie. Budowa trwa do dziś. W lutym 2026 roku na szczycie najwyższej wieży zamontowano ogromny krzyż. Właśnie wtedy bazylika osiągnęła swoją docelową wysokość – 172,5 metra. To jednak nie oznacza końca prac. Ich zakończenie planowane jest na około 2034 rok. Mimo to Sagrada Família od lat pozostaje najczęściej odwiedzaną atrakcją Barcelony.

Gdy będziesz w Barcelonie, koniecznie zobacz też inne dzieła Gaudíego. Mnie najbardziej zaciekawiła Casa Batlló. Z bliska od razu widać, skąd wzięła się jej nazwa „Dom Kości” – balkony przypominają czaszki, kolumny wyglądają jak kości, a dach podobno miał nawiązywać do smoka z legendy o św. Jerzym.

Kilkanaście minut spacerem dalej stoi Casa Milà, czyli słynna La Pedrera. Dzisiaj zachwyca turystów, ale kiedy powstała, mieszkańcy Barcelony narzekali, że wygląda jak kamieniołom.

Jest jeszcze Park Güell. Mało kto wie, że początkowo wcale nie miał być parkiem. Plan zakładał budowę ekskluzywnego osiedla, ale projekt się nie udał. I chyba dobrze, bo dziś to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Barcelonie.

Gaudí nie stworzył po prostu kilku ładnych budynków. On dosłownie odcisnął swoje piętno na całej Barcelonie. I właśnie dlatego miasto wygląda zupełnie inaczej niż wszystkie inne.

Park Güell
Park Güell

Kuchnia hiszpańska. Co warto spróbować?

W Hiszpanii bardzo trudno być głodnym. Co kilka kroków będziesz mijać restauracje, bary i małe knajpki, a wieczorem większość z nich będzie pękać w szwach. Hiszpanie potrafią siedzieć przy jednym stoliku naprawdę długo. Zamawiają kolejne przekąski, rozmawiają i nigdzie się nie spieszą. I właśnie za to można naprawdę polubić tamtejszą kulturę jedzenia.

Paella

Jest jedno danie, którego nie wypada nie spróbować. To oczywiście paella. Najbardziej kojarzy się z Walencją i właśnie tam warto zamówić ją po raz pierwszy. Co ciekawe, oryginalna paella valenciana wcale nie jest przygotowywana z owocami morza. W tradycyjnej wersji znajdziesz kurczaka, królika i fasolę. Dopiero z czasem powstały bardziej znane turystom warianty z krewetkami, małżami czy kalmarami. Jedno jest pewne – jeśli zobaczysz ogromną, parującą patelnię stojącą na środku stołu, wiedz, że za chwilę będzie naprawdę dobrze.

Paella
Paella

Tapas

To małe porcje różnych dań, które zamawia się do wspólnego stołu. Kilka talerzyków, każdy próbuje wszystkiego i nikt nie zastanawia się, kto co zamówił. Oliwki, krewetki w czosnku, krokiety, ziemniaki patatas bravas, grillowane papryczki czy kawałki tortilli – za każdym razem można skomponować zupełnie inny zestaw. I chyba właśnie o to chodzi.

Jamón ibérico

Jest jeszcze jamón ibérico, czyli dojrzewająca szynka, z której Hiszpanie są naprawdę dumni. Wisi w restauracjach, barach i sklepach. Jeśli wcześniej jadł_ś tylko szynkę kupioną w supermarkecie, to różnicę poczujesz od razu. Najbardziej ceniona jest jamón ibérico de bellota, pochodząca od świń karmionych żołędziami. To właśnie ona uchodzi za prawdziwy przysmak.

Churros

A na deser? Churros. Najlepiej zamówić je wieczorem z gorącą, gęstą czekoladą do maczania. Z zewnątrz są chrupiące, w środku miękkie i… naprawdę trudno skończyć na jednej porcji. Nic dziwnego, że przed popularnymi churrerías często ustawiają się kolejki.

churros
churros

I jeszcze dwie rzeczy, bez których trudno wyobrazić sobie hiszpański stół:

  • Pierwsza to oliwa z oliwek. Hiszpania produkuje około 40–45% światowej oliwy z oliwek, a Hiszpanie dodają ją dosłownie do wszystkiego i szybko można zrozumieć, dlaczego – smakuje zupełnie inaczej niż większość tych, które kupujemy na co dzień.
  • Druga to sangria. Sama byłam przekonana, że Hiszpanie piją sangrię na co dzień. Okazuje się, że dużo częściej wybierają tinto de verano, czyli czerwone wino z cytrynową lemoniadą. Sangria jest napojem, po którego chętniej sięgają turyści.
kuchnia-hiszpanska-jedzenie-ktorego-musisz-sprobowac

Kuchnia hiszpańska - jedzenie, którego musisz spróbować

Kuchnia hiszpańska jest zróżnicowana jak jej krajobrazy. Na chłodniejszej i deszczowej północy rozgrzewają gulasze, portowe miasteczka serwują świeże owoce morza, a na słonecznym południu królują oliwa, pomidory i świeże ryby. Jedno jest pewne: gdziekolwiek się wybierzesz, zawsze trafisz na coś, co Cię zaskoczy – od prostych tapas po wyrafinowane dania. Poznaj ponadczasowe klasyki i regionalne perełki. Zapraszam Cię do tej kulinarnej podróży po Hiszpanii.

Czytaj więcej

Salvador Dalí. Najbardziej ekscentryczny artysta Hiszpanii

Są takie miejsca, z których wychodzisz z myślą: „co ja właściwie przed chwilą zobaczył_m?". Tak miałam po wizycie w Teatrze-Muzeum Salvadora Dalego w Figueres. Już z zewnątrz trudno je pomylić z czymkolwiek innym. Czerwony budynek, na dachu ogromne jajka, a na ścianach złote elementy przypominające bułeczki (katalońskie "pa de crostons"). Od razu wiadomo, że zwykły artysta tego nie wymyślił.

Salvador Dalí był jednym z najsłynniejszych hiszpańskich malarzy i jedną z najbardziej ekscentrycznych postaci XX wieku. Miał charakterystyczne podkręcone wąsy, uwielbiał szokować i często bardziej przypominał celebrytę niż artystę. Potrafił pojawić się na wykładzie w skafandrze nurka, a na spacery zabierał mrówkojada na smyczy. Trudno powiedzieć, gdzie kończył się jego wizerunek, a zaczynał prawdziwy Dalí.

Salvador Dalí muzeum
Salvador Dalí muzeum

Muzeum powstało według jego wizji i pod jego ścisłym nadzorem. Nie chciał, żeby było zwykłą galerią obrazów. Bardziej zależało mu na tym, żeby odwiedzający na chwilę weszli do jego świata. I rzeczywiście tak jest. W jednym pomieszczeniu patrzysz na ogromne instalacje, za chwilę trafiasz do sali pełnej luster, a potem okazuje się, że obraz z odpowiedniej perspektywy wygląda zupełnie inaczej, niż wydawało się na początku.

Co ciekawe, Dalí jest pochowany właśnie w tym muzeum. Nie na cmentarzu, ale pod sceną dawnego teatru, który uważał za jedno ze swoich najważniejszych dzieł. To chyba najlepiej pokazuje, jak bardzo był związany z Figueres. Uważa się, że zależało mu, żeby muzeum nadal przyciągało odwiedzających także po jego śmierci.

Muzeum Salvadora Dalíego to nie jest miejsce, w którym chodzi się od obrazu do obrazu i czyta tabliczki. Tutaj co chwilę będziesz trafiać na coś, co wywołuje uśmiech albo sprawia, że przez chwilę zastanawiasz się: „ale o co tu właściwie chodzi?". I chyba właśnie o to Dalíemu chodziło.

Pablo Picasso. Hiszpan, o którym wiele osób zapomina

Wbrew pozorom Picasso nie urodził się we Francji, tylko właśnie w Hiszpanii. Dokładnie w Maladze.

Trudno powiedzieć, ile w tym rodzinnej legendy, ale podobno pierwszym słowem, które próbował powiedzieć jako dziecko, nie było „mama” ani „tata”, tylko piz – skrót od hiszpańskiego lápiz, czyli ołówka. Pablo rysował praktycznie od najmłodszych lat, a talent zauważono u niego bardzo wcześnie.

Choć większość dorosłego życia spędził we Francji, Hiszpanie nie mają wątpliwości, że Picasso jest „ich”. W Maladze możesz zobaczyć dom, w którym się urodził, i odwiedzić Muzeum Picassa. Jeśli trafisz do Barcelony, warto zajrzeć też do Museu Picasso. To jedno z tych miejsc, gdzie łatwo zorientować się, jak bardzo zmieniał się jego styl. Zanim zaczął malować charakterystyczne portrety z oczami i nosami w różnych miejscach, tworzył bardzo realistyczne obrazy.

Picasso stworzył dziesiątki tysięcy dzieł – nie tylko obrazów, ale też rzeźb, ceramiki, grafik i szkiców. Jeden z jego obrazów, „Les Femmes d'Alger (Version O)”, sprzedano za ponad 179 milionów dolarów. Przez pewien czas był to najdrożej sprzedany obraz na świecie.

Nawet jeśli sztuka nie jest powodem, dla którego lecisz do Hiszpanii, nazwisko Picasso prędzej czy później i tak gdzieś się pojawi. W Maladze, Barcelonie, muzeach, na plakatach, w księgarniach czy sklepach z pamiątkami. I wtedy łatwo zrozumiesz, dlaczego Hiszpanie są z niego tak dumni.

Pablo Picasso
Pablo Picasso

Flamenco – więcej niż taniec

Wystarczy usiąść wieczorem w jednej z mniejszych knajpek w Andaluzji. Gasną światła, ktoś bierze do ręki gitarę, po chwili słychać pierwszy śpiew i nagle cała sala cichnie. Nikt nie rozmawia, nikt nie sięga po telefon. Wszyscy po prostu patrzą.

Flamenco narodziło się właśnie w Andaluzji i do dziś najmocniej czuć je w takich miastach jak Sewilla, Granada czy Jerez de la Frontera. To połączenie śpiewu (cante), tańca (baile) i gry na gitarze (toque), które od pokoleń pielęgnuje m.in. społeczność Romów.

Tylko że we flamenco nie chodzi o technikę. Najważniejsze są emocje. Czasem tancerz prawie się nie rusza, a i tak trudno oderwać od niego wzrok. Innym razem cała sala wybija rytm dłońmi, a dźwięk obcasów niesie się po całym lokalu.

Flamenco
Flamenco

Pewnie kojarzysz też charakterystyczne sukienki, wachlarze i kastaniety. Co ciekawe, te ostatnie wcale nie są obowiązkowym elementem każdego występu. W wielu pokazach najważniejszy jest śpiew, gitara i rytm wybijany dłońmi oraz stopami.

Flamenco jest tak ważną częścią hiszpańskiej kultury, że w 2010 roku trafiło na listę Niematerialnego Dziedzictwa UNESCO.

Jeśli będziesz w Hiszpanii i zechcesz wybrać się na pokaz flamenco, warto chwilę poszukać. Nie każdy występ organizowany dla turystów oddaje jego prawdziwy charakter. Czasami lepiej wybrać mniejszy lokal niż ogromną salę z kolacją dla kilkuset osób. Atmosfera jest zupełnie inna, a samo flamenco jest dużo bardziej autentyczne.

flamenco-taniec-pasja-i-tradycja-hiszpanskiej-andaluzji
  • 08.10.2024

Flamenco – taniec, pasja i tradycja hiszpańskiej Andaluzji

Kolorowe suknie, stukot obcasów i kastanietów, wibrująca muzyka i intensywne emocje. Flamenco to coś więcej niż taniec, to pełna pasji sztuka, która łączy muzykę, śpiew i ruch. Narodzona na południu Hiszpanii – w Andaluzji, praktykowana głównie na prowincji, gdzie przekazywano ją z pokolenia na pokolenie, obecnie jest symbolem hiszpańskiej kultury. Tak wyjątkowym, że została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Dziś zabieram Cię więc na pokaz flamenco, w niezwykłej scenerii… jaskini!

Czytaj więcej

Sjesta. Czy Hiszpanie naprawdę śpią w ciągu dnia?

Czy o 14:00 Hiszpania po prostu zasypia - sklepy są zamknięte, ulice puste i wszyscy ucinają sobie drzemkę? Czy sjesta właśnie tak wygląda?

To jeden z tych mitów, które mają w sobie trochę prawdy. W Barcelonie, Madrycie czy Walencji życie toczy się normalnie. Sklepy są otwarte, ludzie pracują, metro jeździ jak zawsze i nikt nie wygląda, jakby właśnie wybierał się na popołudniową drzemkę.

Dawniej sjesta była w Hiszpanii czymś zupełnie normalnym, ale kiedyś wynikała głównie z pogody. W środku lata, kiedy temperatury przekraczały 35°C, przerwa w najgorętszej części dnia była po prostu rozsądna. Dzisiaj taki zwyczaj nadal można spotkać w mniejszych miejscowościach albo rodzinnych sklepach, ale jeśli wybierasz się do największych hiszpańskich miast, raczej nie odczujesz go na własnej skórze.

Za to bardzo szybko zauważysz coś innego. Hiszpanie żyją trochę później niż Polacy. Kolacja o 21:00 albo nawet 22:00 nikogo nie dziwi, a kiedy u nas wiele restauracji powoli kończy pracę, tam ogródki dopiero zaczynają się zapełniać. Co ciekawe, ma to też związek z historią. Hiszpania funkcjonuje w tej samej strefie czasowej co Polska, choć geograficznie bliżej jej do Wielkiej Brytanii. To dlatego dzień wydaje się tam przesunięty – słońce zachodzi później według zegarka, a mieszkańcy jedzą i spędzają wieczory znacznie później niż my.

sjesta
sjesta

La Tomatina. Najbardziej pomidorowa bitwa świata

Są rzeczy, które chyba mogły powstać tylko w Hiszpanii. La Tomatina jest jedną z nich.

Wyobraź sobie niewielkie miasteczko Buñol niedaleko Walencji. Przez większą część roku jest tam spokojnie. A potem przychodzi ostatnia środa sierpnia i nagle zjeżdżają się tysiące ludzi z całego świata tylko po to, żeby... rzucać się pomidorami.

Nie kilkoma. Co roku na ulice trafia ponad 100 ton pomidorów, a cała bitwa trwa zaledwie godzinę. Na koniec trudno uwierzyć, że to ta sama ulica. Czerwony jest asfalt, ściany, ubrania i właściwie każdy uczestnik zabawy.

Najlepsze jest to, że ta tradycja wcale nie była zaplanowana. Według najpopularniejszej wersji, wszystko zaczęło się od przypadkowej bójki podczas lokalnego święta w 1945 roku. Ktoś miał sięgnąć po pomidory z pobliskiego straganu i tak narodziła się tradycja.


Ciekawostka

Do La Tomatiny wykorzystuje się pomidory, które nie trafiłyby już do sprzedaży. Dzięki temu organizatorzy nie marnują pełnowartościowej żywności, a ta trochę zwariowana tradycja przetrwała tyle lat.

La Tomatina

Don Kichot i La Mancha. Dlaczego Hiszpanie tak go kochają?

Jestem prawie pewna, że większość z nas kojarzy Don Kichota tak samo. Lektura w szkole, rycerz i walka z wiatrakami. Koniec historii. Ale dlaczego akurat ta postać jest dla Hiszpanów tak ważna? To według wielu źródeł, zaraz po Biblii, jedna z najczęściej tłumaczonych książek na świecie.

W Hiszpanii Don Kichot wraca tam na każdym kroku. Jest na pamiątkach, w nazwach restauracji, na muralach, a jego sylwetkę z charakterystyczną włócznią i wychudzonym koniem trudno pomylić z kimkolwiek innym. To jeden z symboli kraju.

Jeśli wybierzesz się do regionu La Mancha, szybko zrozumiesz dlaczego. Krajobraz wygląda tam zupełnie inaczej niż pocztówkowe wybrzeże Hiszpanii. Zamiast plaż są rozległe równiny, pola i białe wiatraki stojące na wzgórzach. Najbardziej znane wiatraki znajdziesz w Consuegrze. To właśnie one są dziś jednym z najsilniejszych symboli historii Don Kichota i przyciągają miłośników powieści Miguela de Cervantesa z całego świata. Co ciekawe, to od niej wzięło się powiedzenie „walczyć z wiatrakami”, którego używamy do dziś, często nawet nie wiedząc, skąd pochodzi.

I chyba właśnie to najbardziej lubię w podróżowaniu po Hiszpanii. Nagle okazuje się, że rzeczy, które wydawały się zwykłymi szkolnymi hasłami, mają swoje konkretne miejsca na mapie. Don Kichot przestaje być lekturą, a staje się częścią Hiszpanii, którą naprawdę można zobaczyć.

Don Kichot
Don Kichot

Cytrusy. Tego w Hiszpanii nie da się nie zauważyć

Idziesz ulicą i co chwilę czujesz… ten charakterystyczny słodko-kwaśny zapach. To cytrusy. Nie pachną mocno, nie jak w perfumach. Po prostu gdzieś w tle. Najpierw nawet nie wiesz, skąd się on bierze. Dopiero po chwili patrzysz w górę i widzisz drzewa pełne pomarańczy.

Pierwszy raz miałam tak lata temu w Sewilli. Przez chwilę stałam i zastanawiałam się, czy te owoce są prawdziwe. Bo u nas trudno wyobrazić sobie pomarańcze rosnące przy chodniku, ale w Hiszpanii nikogo to nie dziwi (zresztą tak samo jak palmy czy kwitnące bugenwille).

Dopiero później dowiedziałam się, że większość tych miejskich pomarańczy jest gorzka. Co roku z ulic Sewilli zbiera się kilka milionów kilogramów gorzkich pomarańczy. Trafiają one później między innymi do produkcji marmolady, a część wykorzystuje się także do pozyskiwania olejków eterycznych i innych produktów spożywczych.

Jeśli chcesz spróbować tych najsłynniejszych pomarańczy, najlepiej wybierz się w okolice Walencji. To właśnie stamtąd pochodzą owoce, które później trafiają do sklepów w całej Europie.

A kiedy wyjedziesz z miasta, krajobraz znowu się zmienia. Raz mijasz gaje pomarańczowe, za chwilę cytrynowe, a potem przez kilkanaście minut za oknem ciągną się rzędy drzew oliwnych…

pomarańcze
pomarańcze

Fiesty. Wystarczy jeden weekend, żeby na jakąś trafić

W Hiszpanii ciągle jest jakieś święto.

Jednego dnia przez centrum przejeżdża orkiestra, następnego pojawiają się kolorowe dekoracje, a wieczorem plac, który jeszcze rano był prawie pusty, nagle wypełnia się ludźmi. Fiesty w Hiszpanii są po prostu częścią codziennego życia. I nie mówię tylko o tych największych, które pokazują w telewizji.

O La Tomatinie już wspominałam, o San Fermín z biegiem byków w Pampelunie pewnie słyszał_ś. Jest jeszcze Feria de Abril w Sewilli, kiedy miasto zamienia się w jedną wielką zabawę oraz Fallas w Walencji, gdzie przez wiele miesięcy powstają ogromne figury, a później... prawie wszystkie z nich zostają spalone podczas finału.

Najfajniejsze jest jednak to, że nie trzeba jechać akurat na jedno z tych wielkich wydarzeń. W wielu mniejszych miastach i miasteczkach odbywają się lokalne fiesty. Czasem wystarczy trafić na odpowiedni weekend i nagle okazuje się, że rynek zamienia się w scenę, wszędzie gra muzyka, a mieszkańcy bawią się do późnej nocy. Właśnie takie przypadkowe momenty pamięta się z urlopu w Hiszpanii najbardziej.

fiesta
fiesta

Toro bravo. Skąd wziął się byk jako symbol Hiszpanii?

Czy byk kojarzy Ci się z korridą? Będąc w Hiszpanii zauważysz, że motyw byka pojawia się tam dosłownie wszędzie i ma on ciekawą historię.

Mało kto wie, że toro bravo (lub toro de lidia) to rasa / typ byka przeznaczonego do korridy, hodowany w Hiszpanii od wielu stuleci. To właśnie toro bravo przez wieki stał się jednym z symboli Hiszpanii i z czasem zaczął kojarzyć się z całym krajem. Dziś trudno znaleźć drugie zwierzę, które byłoby z Hiszpanią tak mocno związane. Wystarczy przejść się po sklepie z pamiątkami albo pojechać w trasę między miastami i szybko można to zauważyć.

Rzeczywiście – przez wiele lat korrida była ważną częścią hiszpańskiej tradycji. Dzisiaj ten temat wygląda jednak zupełnie inaczej. Dla jednych to element historii i kultury, dla innych coś, co nie powinno mieć już miejsca. Nic dziwnego, że od lat wywołuje tyle dyskusji. W części regionów Hiszpanii, między innymi w Katalonii, korrida została zakazana (zakaz wszedł w życie w 2012 r., choć później hiszpański Trybunał Konstytucyjny uchylił część przepisów; w praktyce korridy nadal się tam nie odbywają). W innych rejonach nadal się odbywa i wciąż przyciąga publiczność.

To właśnie dlatego dobrze rozdzielić te dwie rzeczy. Dla wielu osób byk stał się symbolem Hiszpanii wykraczającym poza samą korridę. Kiedyś wydawało mi się, że jedno bez drugiego nie istnieje. Dopiero podczas wakacji w Hiszpanii zrozumiałam, że ta historia jest dużo bardziej złożona.

alhambra

Andaluzja - z czego słynie?

Andaluzja to region, w którym do dziś wyraźnie czuć wpływy arabskiej historii – ślady panowania Maurów widoczne są w architekturze, kulturze i klimacie miast. Nie bez powodu należy do jednego z najchętniej wybieranych kierunków w Hiszpanii. Przyciąga zarówno na krótki city break, jak i dłuższy wypoczynek w jednym z kurortów.

Czytaj więcej

Symbole Hiszpanii – co jako pierwsze przychodzi na myśl?

Gdyby ktoś kilka lat temu zapytał mnie, z czego słynie Hiszpania, pewnie odpowiedziałabym: paella, flamenco i FC Barcelona. Dzisiaj ta lista jest zdecydowanie dłuższa.

To kraj, w którym trudno przejść obojętnie obok Sagrady Famílii, nie zauważyć dzieł Gaudíego czy nie usłyszeć rozmów o piłce nożnej. To miejsce, gdzie wieczorem ludzie spotykają się na tapas, a ulice pachną świeżą pomarańczą i oliwą z oliwek. Gdzie nazwiska Salvadora Dalego i Pabla Picassa są czymś więcej, niż tylko rozdziałem z podręcznika do historii sztuki, a lokalna fiesta potrafi całkowicie zmienić zwykły dzień w małym miasteczku.

Przed pierwszym wyjazdem myślałam, że Hiszpanię da się zamknąć w kilku najbardziej znanych symbolach. Na miejscu okazało się, że każdy z nich ma swoją historię. Sjesta nie wygląda już tak, jak ją sobie wyobrażałam. Byk to nie tylko korrida. A paella smakuje najlepiej tam, skąd naprawdę pochodzi. I chyba właśnie za to najbardziej pokochałam Hiszpanię. Nic nie okazało się dokładnie takie, jak sobie wcześniej wyobrażałam. Wszystko było trochę bardziej prawdziwe. I chyba właśnie dlatego Hiszpania od lat jest jednym z tych kierunków, do których po prostu chce się wracać.

Podobał Ci się ten artykuł? Udostępnij!
Autor: Patrycja F
Patrycja F

Autorka artykułu

Odkąd pamiętam – uwielbiam podróżować, ale… nienawidzę się pakować. Droga na lotnisko czy miejsce zbiórki, zawsze mnie stresuje i jestem święcie przekonana, że się spóźnię. Zaczęło się od wycieczki szkolnej do Częstochowy (w...

Zaobserwuj nas

  • Logo Blik
  • Logo MasterCard
  • Logo Visa
  • Logo Przelewy 24
  • Logo GooglePay
  • Logo ApplePay
  • Teraz Polska logo
  • Logo Polska Izba Turystyki
  • Logo Blik
  • Logo MasterCard
  • Logo Visa
  • Logo Przelewy 24
  • Logo GooglePay
  • Logo ApplePay
  • Teraz Polska logo
  • Logo Polska Izba Turystyki
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Biuro Podróży ITAKA 2026. Jeśli korzystasz z naszego z serwisu, akceptujesz nasz Regulamin.