phone mobile mobile pin heart heart user user Biuro Podróży ITAKA Flag of Belarus airplane CB5DFB7F-C92F-41CB-9FB1-916D616FF3EC E0FBD33F-841B-452B-BF16-225B7D943904
Search Results Koralowe love

Offer advantages

  • idealna propozycja na rodzinny wypoczynek
  • piknik na bezludnej wyspie
  • piękne rafy koralowe
  • czas wolny na plażowanie
  • przedłuż wakacje na Malediwach

Koralowe love Code: MLEARII

Route
1 330PLN
Dorośli: 2 wyżywienie zgodnie z programem Wed 23.06 – Thu 01.07.21
Itaka
  • Promocja SUMMER 2021 SUMMER 2021

Koralowe love

  • Promocja SUMMER 2021 SUMMER 2021
Code: MLEARII
Description

1. DZIEŃ.
Zbiórka uczestników na lotnisku. Bezpośredni przelot na Malediwy.

2. DZIEŃ. MALE – HANGNAAMEEDHOO
Przylot do MALE, stolicy Malediwów, kraju wyjątkowego w skali całego globu. Malediwy to 26 atoli i blisko 1300 wysepek rozsianych na przestrzeni około 300 km². Ląd stały stanowi jedynie około 1% powierzchni kraju, a najwyższe wzniesienie to zaledwie ok. 5 m n.p.m. Transfer łodzią motorową na HANGNAAMEEDHO, jedną z wysp Południowego Atolu Ari, położoną ok. 70 km od Male. Zakwaterowanie w hotelu. Czas wolny. Kolacja, nocleg.

3. DZIEŃ. HANGNAAMEEDHOO
Śniadanie. Rejs po błękitnych lagunach Atolu Ari. Postój i czas wolny na bezludnej piaszczystej wysepce otoczonej krystalicznie czystymi, lazurowymi wodami Oceanu Indyjskiego. Lekki obiad w formie pikniku. Czas wolny na opalanie na białych, miękkich piaskach dzikiej plaży i kąpiele morskie. Możliwość snurkowania z brzegu i podziwiania bogactwa podwodnego świata. Powrót na Hangnaameedho. Czas wolny. Kolacja, nocleg.

4. DZIEŃ. HANGNAAMEEDHOO
Śniadanie. Ponad 3-godzinna wycieczka łodzią do najlepszych w okolicy miejsc snorklingowych. Podczas rejsu zaplanowano postoje przy najpiękniejszych rafach koralowych. Każdą z raf zamieszkują inne ryby rafowe i kolorowe koralowce. Przy odwiedzanych rafach czasami spotkać można żółwie morskie i manty, których rozpiętość płetw może sięgać nawet do 7 m. Podczas rejsu lekki obiad. Powrót na wyspę. Czas wolny na plażowanie i poznawanie okolicznych atrakcji. Kolacja, nocleg.

5. DZIEŃ. HANGNAAMEEDHOO
Śniadanie. Czas wolny lub fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): pobyt w Ellaidhoo Maldives by Cinnamon**** i korzystanie z udogodnień resortu zawartych w formule all inclusive. Powrót na wyspę. Po południu rejs po okolicznych wodach, podczas którego można poznać tradycyjne metody połowu, a następnie spróbować własnych sił w łowieniu ryb. Powrót do hotelu. Kolacja, nocleg.

6. DZIEŃ. OMADHOO
Śniadanie. Wykwaterowanie z hotelu. Transfer na nieco większą wyspę OMADHOO, która na tle innych wysp atolu wyróżnia się większą ilością lokalnych mieszkańców niż turystów. Spacer po wyspie zamieszkałej przez nieco ponad 800 osób pozwoli spojrzeć z zupełnie innej perspektywy na wiele aspektów życia. Jest to też niepowtarzalna okazja do poznania prawdziwego, codziennego życia mieszkańców tego wyspiarskiego kraju. Kolacja w formie pikniku BBQ na plaży. Nocleg.

7. DZIEŃ. OMADHOO
Śniadanie. Czas wolny lub fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): całodzienny rejs z oglądaniem dziko żyjących delfinów, snurkowanie z rekinami wielorybimi lub mantami. Kolacja, nocleg.

8. DZIEŃ. OMADHOO - MAHIBADHOO
Śniadanie. Czas wolny lub fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): przeprawa promowa na wyspę MAHIBADHOO, która jest jednocześnie największym miastem atolu. Spacer po wyspie to idealna okazja do poznania kultury, języka i kuchni wyspiarzy. Czas wolny na skosztowanie lokalnych przysmaków, wypicie herbaty lub kawy w lokalnej knajpce. Powrót na wyspę. Czas wolny. Kolacja, nocleg.

9. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Transfer na lotnisko i bezpośredni przelot do Polski. Dla osób, które przedłużają pobyt o wypoczynek: śniadanie, wykwaterowanie, transfer na lotnisko, transfer do wybranego hotelu.

7 noclegów w hotelach***; 2-os. pokoje (możliwość 1 dostawki) z łazienkami • wyżywienie: 7 śniadań, 2 obiady, 7 kolacji • przelot: Polska-Male-Polska • transfery łodziami motorowymi: lotnisko-hotel-lotnisko • opieka pilota • ubezpieczenie KL i NW

  1. Obowiązkowe opłaty na miejscu: wynajęcie łodzi, degustacja lokalnej kuchni, przewodnik w Male, podatek klimatyczny: ok. 130 USD/os.
  2. Opłaty fakultatywne: pobyt w resorcie Ellaidhoo Maldives by Cinnamon**** ok. 175 USD/os.; rejs z oglądaniem delfinów ok 70 USD/os; snorekling z rekinami wielorybimi ok. 170 USD/os. (min. 10 os.)
  3. Na Malediwach obowiązuje całkowity zakaz spożywania i wwożenia alkoholu. Próba przemytu, posiadanie, spożywanie alkoholu (poza miejscami wyznaczonymi, jak np. resorty turystyczne) jest karana grzywną lub pozbawieniem wolności.
  4. Pogram może ulec zmianie zależnie od warunków atmosferycznych.

5.5 /6
100% rated good or very good

Klienci doceniają:

  • Program wycieczki/trasę
  • Standard autokaru
  • Komfort podróży
Region information
Region gallery

Maldives

Pejzaże jak z pocztówki, wspaniałe rafy koralowe, turkusowa woda, bajeczne plaże z miękkim piaskiem i luksusowe hotele z domkami na wodzie – to właśnie Malediwy!

Location on the map Route

Male • Hangnaameedhoo • Omadhoo • Mahibadhoo

Biały delikatny piasek, ciepłe lazurowe wody Oceanu Indyjskiego, idylliczna atmosfera – to właśnie Malediwy. Miłośnikom egzotycznych wakacji proponujemy połączenie błogiego relaksu z odkrywaniem fascynującej miejscowej kultury Malediwów. W programie rejs na bezludną wysepkę, tradycyjny połów ryb i degustacja lokalnych przysmaków. Ciesz się rajskimi wakacjami z całą rodziną! Podziwiaj dziko żyjące delfiny w ich naturalnym środowisku, snurkuj z rekinami wielorybimi i mantami i wypocznij w ekskluzywnym resorcie. Idealnym dopełnieniem będzie przedłużenie pobytu o tygodniowy wypoczynek w jednym z hoteli z oferty ITAKI.

PLAN WYCIECZKI
1. DZIEŃ.
Zbiórka uczestników na lotnisku. Bezpośredni przelot na Malediwy.
2. DZIEŃ. MALE – HANGNAAMEEDHOO
Przylot do MALE, stolicy Malediwów, kraju wyjątkowego w skali całego globu. Malediwy to 26 atoli i blisko 1300 wysepek rozsianych na przestrzeni około 300 km². Ląd stały stanowi jedynie około 1% powierzchni kraju, a najwyższe wzniesienie to zaledwie ok. 5 m n.p.m. Transfer łodzią motorową na HANGNAAMEEDHO, jedną z wysp Południowego Atolu Ari, położoną ok. 70 km od Male. Zakwaterowanie w hotelu. Czas wolny. Kolacja, nocleg.
3. DZIEŃ. HANGNAAMEEDHOO
Śniadanie. Rejs po błękitnych lagunach Atolu Ari. Postój i czas wolny na bezludnej piaszczystej wysepce otoczonej krystalicznie czystymi, lazurowymi wodami Oceanu Indyjskiego. Lekki obiad w formie pikniku. Czas wolny na opalanie na białych, miękkich piaskach dzikiej plaży i kąpiele morskie. Możliwość snurkowania z brzegu i podziwiania bogactwa podwodnego świata. Powrót na Hangnaameedho. Czas wolny. Kolacja, nocleg.
4. DZIEŃ. HANGNAAMEEDHOO
Śniadanie. Ponad 3-godzinna wycieczka łodzią do najlepszych w okolicy miejsc snorklingowych. Podczas rejsu zaplanowano postoje przy najpiękniejszych rafach koralowych. Każdą z raf zamieszkują inne ryby rafowe i kolorowe koralowce. Przy odwiedzanych rafach czasami spotkać można żółwie morskie i manty, których rozpiętość płetw może sięgać nawet do 7 m. Podczas rejsu lekki obiad. Powrót na wyspę. Czas wolny na plażowanie i poznawanie okolicznych atrakcji. Kolacja, nocleg.
5. DZIEŃ. HANGNAAMEEDHOO
Śniadanie. Czas wolny lub fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): pobyt w Ellaidhoo Maldives by Cinnamon**** i korzystanie z udogodnień resortu zawartych w formule all inclusive. Powrót na wyspę. Po południu rejs po okolicznych wodach, podczas którego można poznać tradycyjne metody połowu, a następnie spróbować własnych sił w łowieniu ryb. Powrót do hotelu. Kolacja, nocleg.
6. DZIEŃ. OMADHOO
Śniadanie. Wykwaterowanie z hotelu. Transfer na nieco większą wyspę OMADHOO, która na tle innych wysp atolu wyróżnia się większą ilością lokalnych mieszkańców niż turystów. Spacer po wyspie zamieszkałej przez nieco ponad 800 osób pozwoli spojrzeć z zupełnie innej perspektywy na wiele aspektów życia. Jest to też niepowtarzalna okazja do poznania prawdziwego, codziennego życia mieszkańców tego wyspiarskiego kraju. Kolacja w formie pikniku BBQ na plaży. Nocleg.
7. DZIEŃ. OMADHOO
Śniadanie. Czas wolny lub fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): całodzienny rejs z oglądaniem dziko żyjących delfinów, snurkowanie z rekinami wielorybimi lub mantami. Kolacja, nocleg.
8. DZIEŃ. OMADHOO - MAHIBADHOO
Śniadanie. Czas wolny lub fakultatywnie (za dodatkową opłatą na miejscu): przeprawa promowa na wyspę MAHIBADHOO, która jest jednocześnie największym miastem atolu. Spacer po wyspie to idealna okazja do poznania kultury, języka i kuchni wyspiarzy. Czas wolny na skosztowanie lokalnych przysmaków, wypicie herbaty lub kawy w lokalnej knajpce. Powrót na wyspę. Czas wolny. Kolacja, nocleg.
9. DZIEŃ.
Śniadanie. Wykwaterowanie. Transfer na lotnisko i bezpośredni przelot do Polski. Dla osób, które przedłużają pobyt o wypoczynek: śniadanie, wykwaterowanie, transfer na lotnisko, transfer do wybranego hotelu.

ŚWIADCZENIA: 7 noclegów w hotelach***; 2-os. pokoje (możliwość 1 dostawki) z łazienkami • wyżywienie: 7 śniadań, 2 obiady, 7 kolacji • przelot: Polska-Male-Polska • transfery łodziami motorowymi: lotnisko-hotel-lotnisko • opieka pilota • ubezpieczenie KL i NW

UWAGI:
  1. Obowiązkowe opłaty na miejscu: wynajęcie łodzi, degustacja lokalnej kuchni, przewodnik w Male, podatek klimatyczny: ok. 130 USD/os.
  2. Opłaty fakultatywne: pobyt w resorcie Ellaidhoo Maldives by Cinnamon**** ok. 175 USD/os.; rejs z oglądaniem delfinów ok 70 USD/os; snorekling z rekinami wielorybimi ok. 170 USD/os. (min. 10 os.)
  3. Na Malediwach obowiązuje całkowity zakaz spożywania i wwożenia alkoholu. Próba przemytu, posiadanie, spożywanie alkoholu (poza miejscami wyznaczonymi, jak np. resorty turystyczne) jest karana grzywną lub pozbawieniem wolności.
  4. Pogram może ulec zmianie zależnie od warunków atmosferycznych.
Reviews (17)

Overall rating

5.5/6

Customers have awarded:

  • Program wycieczki/trasę
  • Standard autokaru
  • Komfort podróży
100%
naszych klientów poleca ten hotel!
  • 5.5
  • 5.6
  • 4.6
  • 5.0
  • 5.3

Show reviews from:

5/6
50+ lat, Groups of friends december 2019
Wybrałem tę imprezę ze względu na program, który dzięki dodatkowym wycieczkom fakultatywnym umożliwia duży kontakt z naturą i przyrodą. Ideał dla snorklerów obserwujących życie morskie. ( weź z (...) expand
Wybrałem tę imprezę ze względu na program, który dzięki dodatkowym wycieczkom fakultatywnym umożliwia duży kontakt z naturą i przyrodą. Ideał dla snorklerów obserwujących życie morskie. ( weź z sobą swój sprzęt). Drugim atutem jest to, że nie jest to izolowany all inclusive, umożliwiając podpatrywanie życia krajowców i kontakt z nimi. Jeśli nurkujesz polecam agencję nurkową na Omadu , zrobiła nurkowania nawet dla jednej osoby.
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
collapse
6/6
50+ lat, Couples december 2019
Koralove love, 18 – 26 grudnia 2019. Szczegółowa relacja. 18-19.12, czyli droga do celu Z Gdańska nie przekraczając przepisów w cztery godziny dojechaliśmy na parking. Czynności lotniskowe (...) expand
Koralove love, 18 – 26 grudnia 2019. Szczegółowa relacja. 18-19.12, czyli droga do celu Z Gdańska nie przekraczając przepisów w cztery godziny dojechaliśmy na parking. Czynności lotniskowe szybko i płynnie, dużo czekania, bo za szybko na lotnisku. Linia Blue Panorama, włoska, wozi czartery, wprawieni, mili, dobre jedzenie. W samolocie trochę pustych miejsc. Po krótkim śnie rankiem szybkie śniadanko, a potem półgodzinne krążenie wokół lotniska w Male w oczekiwaniu na lepszą pogodę. Po prostu zgodnie z definicja suchej pory przeszła dziś przez wyspy burza. Wywołała niezłe zdziwienie u miejscowych, a także pomoczyła teren, przez co nie było łatwiej. Spóźnione lądowanie spowodowało obsunięcie się transportu na następną wyspę Hangnaameedhoo (prosta wymowa: hang-namedu), a burza dodała do tego transportu całkiem dużą boczną falę. Dzięki niej półtorej godzinny rejs motorówką był nie lada przygodą (nie obyło się bez specjalnej atrakcji). Okazało sie też, że jest to bardzo mała grupa, zaledwie dziesięcioosobowa, więc jest szansa na wszystko. Hotel całkiem nowy, ładne pokoje. Trochę brak niektórych udogodnień, typu linki do suszenia lub pojemniki na maski i buty, ale jakoś sobie poradziliśmy. Na razie suszymy, gdzie popadnie. A jest co suszyć, bo od razu pobiegliśmy sprawdzić wodę w Indyjskim. Nic nam nie przeszkadzało, ani brak słońca, właściwie to nadmiar słoneczka może przeszkadzać, już się nasłuchaliśmy „spalonych” historii, ani niemal zachodzące słońce, czyli nadchodzące ciemności, wleźliśmy szybko do wody pooglądać kolorowe rybki i rafy. Normalnie jak w tv, kolor, przestrzeń, ileś-tam wymiarów. No tak to można siedzieć na plaży nawet i cały dzień. Ale to sprawdzimy jutro. 20.12, czyli pora sucha Wrażeń tyle, że nie wiadomom od czego zacząć. Więc może od powiedzenia, które serwujemy sobie co jakiś czas: przypomnij mi, jaką mamy porę roku, suchą? a to dlatego bez przerwy pada. Najpierw LAŁO w nocy, ale jak, i jak długo. Aż niemal odcięło drogi dojściowe. O tym później. Teraz też leje, ok niech będzie, że tylko pada. Ale za to zgoniło nas nieco przed planem z plaży, znaczy z telewizji podwodnej. Oczywiście, jak wiadomo, wszystko zależy od logistyki . Wczoraj poszedłem na telewizję jak do kina: normalne buty, z rozpędu długie spodnie, koszula, plus oczywiście kupa sprzętu jak to oglądania życia. No, nie było łatwo, szczególnie z opuszczaniem plaży. Dziś zakupiłem obuwie, które noszą tu wszyscy. To tak jak z alkoholem, należy pić taki, który piją miejscowi. Tu oczywiście piją żaden, bo kraj głęboko muslimowy (wolno tylko w ośrodkach all-in, za wszystko inne można być ukaranym, ale nie żeby więzienie, jak w Saudi, zabiorą, a może dołożą grzywnę). Więc kupiłem klapki, za 20 rufij (odmiana słówa rufija?), czyli $US 1.3. Od razu wszystko zrobiło się łatwe. Po śniadaniu poszliśmy na spacer. To jest ogromna wyspa, nie ma co się śmiać, 700 metrów długa, 220 szeroka, każdy metr się liczy. Są mniej więcej trzy ulice wzdłuż, środkowa główna, tam są sąd, meczet, ośrodek zdrowia i szkoła. Poprzecznych, krótkich jest dużo, łączą dwa bliskie brzegi, teoretycznie plażowe. Wyspy nie da się obejść plażą dookoła, gdyż w wielu miejscach zarośla dochodzą do wody. Ulice są wąskie, nieutwardzone. Po deszczu zamieniają się w morza i jeziora, suchą nogą przejść nie sposób, wyróżniają się skrzyżowania, w klapkach albo morskich butach da się przepłynąć. Wyspa wygląda co najmniej rajsko. Śliczny, żółciutki piasek, palmy dochodzące do morza, obrazkowo powyginane i ponachylane, mnóstwo zieleni, wszelkie (niemal, ananasowców nie ma) drzewa owocowe znane ze sklepów, kolorowe kwiaty, choć w ilościach nieco ograniczonych, jak to zimą, i na to wszystko wszędzie tony śmieci. W każdym miejscu można zrobić zdjątko, o jak tu pięknie, tylko trzeba nieco pokadrować, oraz zdjątko, jak jest naprawdę. I to drugie jest zdecydowanie mniej przyjemne, choć niestety bardzo prawdziwe. Plaż, niejako osobnych, bo mieszczą się miedzy dwoma portami i zaroślami, jest wiele, ale zdecydowanie nie zaleca się na nich opalać i kąpać. No chyba, że prawie kompletnie ubranym, a wtedy to co innego. Do tego wszystkie są dość brudne, śmieci każdego rodzaju leżą dużymi stosami. Jest też plaża „bikini”, na której toleruje się europejskie stroje kąpielowe (a może po prostu wolno). Nawiasem, nie wiem, jakby wyglądała egzekucja niekąpania się nieubranym, bo policji tu nie ma. Ale może sama świadomość islamska wystarczy. Islamskie śpiewy serwują zgodnie z rozkładem modlitw, a do tego dziś w piątek odprawiono przez głośniki na całą wyspę uroczyste nabożeństwo. Plaża bikini jest czysta, ok prawie czysta, da się nie widzieć pojedyńczych śmieci. Stoją bezpłatne leżaki, stoliki, wszystko z solidnego, białego plastiku, jest jakaś pergola z dachem. Plaża dość wąska, ale przecież tłumów nie ma. W tej chwili głównie Włosi i my. Spokój i kultura. Piaseczek ładny, ale wąski, dalej zaraz kamienie i rafa. A rafa żyje, a na niej miliony (?) ryb. Super widowisko. Z góry naprawdę niczego nie widać, ot jakaś szara kupa kamieni. A wystarczy włożyć do wody głowę i świat zmienia się w kolorowy teatr. Niby dopiero drugi dzień, a już zaczynam odróżniać rybki, oczywiście tylko wielkością i kolorem, choć niektóre też zwyczajami. I wyglądam nowych, to jest całkiem ciekawy koncept. Do tego, uwaga, uwaga, usłyszałem rybki, nawet kilkukrotnie. Bo one jedzą lub skubią rafę, a potem trawią to co trzeba, a piaseczek wydalają, a my się na nim opalamy. I to skubanie można usłyszeć, dziwne nieco, ale prawda. Parrot fish, tak mówią. Rafa mimo iż blisko, jest do pewnego stopnia ograniczona. Pani mówi, że rafa na Malediwach jest lekko martwa. No i nieco zaśmiecona. Sam w pierwszej chwili, gdy zobaczyłem spory plastikowy śmieć, miałem ochotę go wyciągnąć, by pomóc środowisku. Oczywiście byłoby to na nic, bo jak się naocznie okazało, to miejscowi wyrzucają śmieci do oceanu, na rafy i tyle. Nikt nie mówił, że przestanie padać, więc nie przestało. Leje niemiłosiernie od kilku godzin. Rejs rybny, czyli podobno bardzo atrakcyjne łowienie ryb z łodzi, odwołany. No to co, i tak wszystko idzie swoim trybem, czyli wszystko jedno. Jest np. tzw. fakultet, czyli dodatkowa impreza. Prawie cały dzień pobytu w ekskluzywnym ośrodku, gdzie można wszystko (!) pić i jeść do woli. Ale pływać już nie, nurkowanie płatne dodatkowo. Docelowo okazało się, że chętnych nie było. 21.12, czyli bezludna Nie pada! Wreszcie zaczyna się pora sucha. Po dziewiątej pakujemy się na tzw. łódź. Trochę większą od stateczku z kory. Łódka steruje starszy mężczyzna. Stoi z podniesionym rękami, podpiera sufitek nad kabinką bez ścian, steruje nogą, dokładniej podudziem (łydką?). Przez całe dwa rejsy, tam i nazad, ani razu nie dotknął rumpla ręka. W krótkie 40 minut, wyglądało na jakieś 10 km, dopływamy do bezludnej wyspy. Ach, gdyby naprawdę była bezludna! Przed nami dotarli tam nasi Włosi, po nas dotarli tam jacyś Włosi. Było full. Rafy są dookoła, jak wszędzie zresztą, wbrew pozorom nie mniej zniszczone niż na poprzedniej wyspie. Miejsca dużo, pływania jeszcze więcej. Ok. 6 godzin z jedną krótką przerwą na smaczny lunch. Teraz tutaj powinien nastąpić opis pełen ochów i achów, a nawet próby opisania czegoś, rybki lub zjawiska. Nie da się, nie piszę. Ale jest to niesamowite zajęcie. Kiedy i jak mija czas, naprawdę nie wiadomo. Ryb tyle kolorów, kształtów, rozmiarów i wzorów, że oczki nie zapamiętują. Niektóre w miarę przyjacielskie, nawet podpływają zaciekawione, inne płoche bez powodu. Jedne ganiają się ze swoimi, inne z nieswoimi, jedne krążą bez końca wokół tego samego miejsca, inne przepływają ino mig. Itd. No i gdyby złapać kilka kredek i jakąś rybkę „zaprojektować”, to jakimś czasie okaże się, że ona już jest. Jedno jednakże te wszystkie rybki mają wspólne, bez przerwy jedzą. Rafę oczywiście. Podpływają do krzaczka i skub-skub, krok w tył lub w bok i skub-skub, lekko do góry lub na dół i skub-skub. Niektóre raz tu, raz tam, a inne systematycznie, cały koral od nóg do głów, skub-skub. I tak 6 godzin. Może dłużej, ale nie widziałem. Straty nieduże, kilka razy wpadłem na rafę, jeden paluszek i jedna goleń są z małymi dziurkami. Powrót upłynął pod znakiem walki z falą. Wszyscy dokładnie mokrzy, rzeczy na szczęście w schowku. Noga sterowała, ręce łapały ryby na obiad. Złapano trzy tuńczyki, które upieczone w piecu dali na obiad, mniam. 22.12, czyli emocje To są Maldives, tu się pływa, można by powiedzieć. I tak to wygląda, z porcików co chwila coś wypływa, na oceanie zawsze dużo łódek. Piszę oceanie, choć są też tacy, którzy uważają, że wyspy otacza Laccative Sea, a tak naprawdę wg mnie to to morze jest po wschodniej stronie wysp, a po zachodniej strony jest Arabian Sea. Ludzie są bardzo obyci z morzem, żeglują, sterują, pływają. Np. do szkoły. Bo na wyspie jest tylko szkoła podstawowa, klasy 1 do 5, a szkoła średnia, 6 do 10, jest w stolicy atolu Ari, Mahibadhoo. I dzieciaki dzielnie codziennie płyną tam i z powrotem do szkoły, co moim zdaniem może trwać nawet godzinę w jedną stronę. Po mocno i gęsto deszczowej nocy, rano popłynęliśmy na rafy. Normalnie, wsiada się do łódki, tej samej wielkości co wczoraj, i wypływa na otwarty ocean. Polskie bosmanaty umarłby ze strachu, gdyby przyszło im coś takiego wypuścić na ocean i dlatego tu nie ma bosmanatów. Łódka płynie, oczywiście sterowana nogą, ryby się łowią, fale zalewają łódkę, a bryzgi pasażerów, więc nie ma siły, wszystko i wszyscy mokrzy. Do tego są ciekawostki, a to chłopczykowi spadnie czapka do wody, a to panu Maledijczykowi spadnie maska albo koszulka, jak się okazało wielkiej wartości, nie skakali, a zanim zawrócili, poszła na dno. Płynie się spory kawałek, bo rafy wcale nie są tak gęsto, jak wynika z mapy. Stop na środku oceanu i próba wglądu w podwodną przyrodę. Jeden z trzech młodzieńców na chwilę przerywa jedyną dozwoloną islamską rozrywkę, czyli palenie papierosa, pierwszy wskakuje do wody i stąd dyryguje całą grupą. Mogłoby się wydawać, że tak starannie wydumane miejsce powinno zachwycić bogactwem i feerią. Ale już wcześniej przewodniczka mówiła, że przybrzeżne rafy są najlepsze i teraz okazało się to prawdą. Wg mnie największą atrakcją tej imprezy było popływanie po otwartym oceanie, tego nie ma przecież na codzień. Po dłuższej chwili zmieniliśmy miejsce postoju (i bezproduktywnego łowienia ryb przez sternika) na nieco bliższe naszej wyspie. Bardzo mądra decyzja, bo na wschodzie trochę szarzało. Jednakże jeszcze jeden wskok do wody się udał, jeszcze raz zbiórka grupy ponad rafą i na rozkaz maski pod wodę. Ale po chwili wschodnia szarość zrobiła się prawie czarna, więc szybko nurków wyłowiono i z największą prędkością pognano do porciku. Sukces połowiczny, bo do portu przybiliśmy w całości, ale dokładnie zmoczeni normalnym o suchej porze deszczem. Po lunchu zapadliśmy na chwilę w pielesze hotelowe. Ale już po chwili wygonili nas na kolejną łódkę. I dobrze, bo nie po to się leci, by gnić w hotelu. Łódka z kory, my na pokład, pudło ”wędek”, drugie pudło przynęty i wio. Do najbliższej nieprzybrzeżnej rafy. Kotwica i w dryf. Silnik wyłączony. Wędki w dłonie. Wędka wygląda tak: kółeczko o średnicy 15 cm, wklęśniete na brzegu, na nim nawinięta długa i gruba żyłka zakończona haczykiem. Panowie nakładają przynętę, a rybak odwija żyłkę zgrabnym okrężnym ruchem w lewo. Jak się poczuje dno, czyli po ok. 30 metrach, to trzeba lekko podciągnąć. I czekać. Czekanie aż coś złapie jest szalenie emocjonującym zajęciem, co właściwie powinienem zobrazować właśnie ukutym powiedzeniem, emocje jak na rybach. Jak żyłka lekko drga, to znaczy, że ryba skubie przynętę, trzeba czekać i zaciąć dopiero, gdy ryba połknie również haczyk, czyli poczuje się silne ciągnięcie. Wtedy zwija się żyłkę tym samym ruchem tylko w prawo. Ogólnie jest kilka opcji z tej trzymanej żyłki. No bo co jakiś czas trzeba sprawdzać, co się dzieje pod wodą, czyli zwijać żyłkę i znów rozwijać. Po pierwsze coś się złapie, może ryba, może odłamek korala. Po drugie ryba obje przynętę, wtedy z haczyka zwisa tylko skórka i znów trzeba załadować. Po trzecie liczne żyłki zwisające zewsząd splączą się, dużo śmiechu, kto kogo zahaczył i czyją wędkę wyciąga razem z własną. Po czwarte zahaczy się haczykiem lub żyłką o koral, co równa się utracie haczyka. I wszystko to naprawdę nam się przytrafiło, ino w niechcianych ilościach. Czyli dużo haczyków i splątań, mało ryb. I praktycznie wszystkie przynęty objedzone, wielokrotnie. Jeszcze dodam, że było to tak zwane nocne łowienie ryb, przełożone z pierwszego dnia pobytu, bo wtedy padało, więc po krótkiej chwili od zakotwiczenia zrobiło się dokładnie ciemno. Gwiazd nie było widać, bo pora sucha i kompletne zachmurzenie. Deszcz zaczął padać zaraz po wypłynięciu, ale nikt niczemu się nie dziwił, po prostu dalszy ciąg regularnego moczenia. Totalny surrealizm. Łódka dryfuje, noc dookoła, deszcz leje, a na prawie środku oceanu dziesięciu europejskich śmiałków próbuje swych sił w emocjach wędkarskich. Do tego znosiło nas na rafy, więc skończyło się stwierdzeniem, że trzeba zmienić łowisko. Łatwo powiedzieć, ale wyciąganie kotwicy wzięło dłuższą chwilę. Na drugim łowisku poszczęściło się jednej pani, złapała jakiegoś nie za dużego tuńczyka, prawidzy wyczyn. Potem jeszcze miejscowi panowie dołapali dwie nieco większe rybki, barakudy, i to by było na tyle. Po ponad dwóch godzinach zniechęceni i dokładnie przemoczeni znów wylądowaliśmy na wyspie. No, to było jakieś przeżycie, prawda? 23.12, czyli Omadhoo Generalnie na Malediwach mało jest takich szajbusów, jak my. Jest jeszcze tylko jedna wycieczka z atolu na atolu. Tu prawie wszyscy jadą do „resortu”. Jak wiadomo, w takim ośrodku ma się wszystko i albo cały czas się leży, albo bierze wycieczki. W folderach pełno jest zdjątek z domkami na palach i pomostach, lub w zwykłych ośrodkach z domkami stłoczonymi na malutkich wysepkach ustawionych w kilku rządkach wzdłuż brzegu i jakieś centrum z malutkim basenem.Też dobrze, co kto lubi. Więc jak my jesteśmy objeżdżającymi szajbusami, to dziś się przenieśliśmy. Niedaleko, na sąsiednią wyspę, Omadhoo (już chyba wiadomo, że wymowa jest prosta, omadu). Przeprowadzka odbyła się bardzo sprawnie. Wózek zabrał bagaże do portu, wszystko i wszyscy zostali zapakowani na większą łódkę, i już po 35 minutach wysiedliśmy w porcie na docelowej wyspie. A tu odwrotnie, my spacerek do hotelu, a bagaże za nami na wózku. Hotel wygląda wygodny, łatwo trafić, bo tuż koło śpiewającego i kolowego meczetu. Wyspa jest deczko większa od poprzedniej, 800 m długości i 225 m szerokości, 800 mieszkańców. Duży plus, dużo czystsza, choć oczywiście trochę śmieci jest. Jak poprzednio, ulice piaskowe, meczet, poczta, szkoła, itd, kilka hoteli. Ogólnie ładniej, czyściej, porządniejsze domy, więcej zieleni, więcej sklepów. Za to plaża bikini jest bardzo mała i ogrodzona. Dopytałem panią o poważne przestępstwo polegające na nieobyczajnej kąpieli. No, jak ktoś doniesie, to może przyjść mandat do hotelu. Nie wygląda najgorzej jak na islam. A tam w ogóle, to skąd i dlaczego tu islam? Malediwy były buddyjskie, ale w 12. wieku ich król pod wpływem arabskich kupców przeszedł na islam. Religia tak się przyjęła, że jak kraj skolonizowali Portugalczycy i próbowali wprowadzić chrześcijaństwo, to Maledijczycy ich pogonili. Następni kolonizatorzy, Holendrzy i Brytyjczycy już bili się tylko między sobą, a sprawy miejscowe zostawiali miejscowym. Aż do niepodległości w 1965 roku. Bardzo pani przewodniczce byłem wdzięczny za ten wykład, a szczególnie za to, że nie bała się powiedzieć, że mimo upływu ponad 400 lat, oni ciągle nie przepadają za Portugalczykami. Tak sobie łazimy i łazimy, a ja się dziwię, gdzie te słynne malediwskie pięć metrów. A pani mówi, jakie pięć metrów. Pięć to jest w najwyższym miejscu, na sztucznej ekologicznej wyspie, a przeciętnie to jest półtora metra. To by się zgadzało, bo gdziekolwiek się człek ruszy, na obu wyspach, to jest bardzo nisko i płasko, tak ledwo trochę nad wodą, może metr, tak ledwo-ledwo. Nie ma mowy o żadnych pięciu metrach, to by było widać. Oni naprawdę mogą być (lub będą) zalani, jeśli poziom mórz nieco się podniesie. Na potwierdzenie pani dodała, że fala tsumami z roku 2004 miała przeciętnie 2 m i zalała większość kraju. Nawiasem, wpływ na wysokość fali miały atole koralowe, które ją bardzo spłaszczyły. Na niedalekiej Sri Lance fala miała do 9 metrów. A poza tym dzień minął na przyjemnościach wodno-spacerowych. Jak zwykle. I deszczowaniu, tyle że z małymi przerwami. Jak zwykle. 24.12, czyli kolacja Jak wspomniałem grupa liczy dziesięć osób, nie wspomniałem, że niepalących. Urra! Mili, sympatyczni, uśmiechnięci, życzliwi, bez pretensji, podobno bardzo wyjątkowa grupa. Wszyscy zwiedzili prawie wszystko i mają mnóstwo do opowiadania o ciekawych miejscach. A więc po posiłkach coraz częściej siedzimy długo całą grupą, przy herbatce, i jak to przy herbatce, słuchamy i opowiadamy. Te rozmowy są tak fajne, że wczoraj niechcący zablokowaliśmy obsługę do późnego wieczora, a właściwie do nocy. Zapowiadanych było nieco imprez fakultatywnych, dodatkowo płatnych, na czele z wizytą w all-inn, ale praktycznie tylko dwie imprezy dojdą do skutku. Na all-inn była chętna tylko jedna osoba, więc przepadło. Ale dziś rekiny dla jednej osoby zorganizowano i popłynęła ona ponurkować 30 m w dół, sama z załogą stateczku, i rzeczywiście jakieś rekiny znaleźli. Reszta grzecznie moczy się w wodzie i ogląda rafy z rybkami, przy czym da się nawet wypatrzeć raje. Plaża bikini na tej wyspie jest mniejsza i gorzej wyposażona. Nawet dojście do niej jest gorsze. Ale też na Omadhoo ruch turystyczny jest mniejszy niż na Hangnaameedhoo. Więc kolejne kąpanie, a potem kolejne. Rafa jest płytko i dość blisko od brzegu, nie bardzo rozległa, a zaraz za nią ostry spad i głębia. Po godzinie czternastej na wypad na rafę jest już za późno, odpływ. Mimo iż nieduży, na płytkiej rafie uniemożliwia pływanie. A poza rafą, na głębinie wszystko może się zdarzyć. Nasłuchaliśmy się opowieści, lepiej nie ryzykować. Lepiej w tym czasie udać się na spacer po wyspie. Dość odkrywcze, zawsze coś się znajdzie. Najwięcej dzieje się przy ponad stumetrowym molo, które przecina rafę. W ciągu dnia, gdy woda jest dość wysoko, są tam ryby z rafy. Fajny widok, zakłócany tylko falowaniem wody. Da się wypatrzeć kilkanaście gatunków, a może i więcej przy odrobinie cierpliwości i upartym liczeniu. Ale najlepiej jest o siódmej rano. Miejscowe kobiety podchodzą z kubłami domowych śmieci i wywalają je do morza, a robią to z pobożnym i rozbrajającym uśmiechem (nie odpowiadają na pozdrowienia, ale odśmiechują się). Niewiele świadomości środowiskowej, choć podobno się to zmienia. Są to tylko odpadki kuchenne, nie ma plastików i puszek. W wodzie odbywa się prawdziwy festiwal rybny. Podpływaja nawet płaszczki. Podobno bywają też rekinki, ale nie widzieliśmy, płaszczkę tak. Spekulowaliśmy nawet, czy ta widziana, to była płaszczka ogończa. Wieczorem ryb jest mniej, woda nisko, chyba możliwe byłoby zejście na rafę i głębię, ale może być ten sam problem, czyli że fala rzuci pływakiem o rafę. Mimo iż posiłki nie są bardzo wykwintne, a nawet przeciwnie, zawsze to samo i dość płasko, to nie brakuje nam jedzenia i my nie podjadamy. A są wśród nas tacy uczestnicy, którzy na lunch chcą coś zjeść. Kawiarenki i restauracyjki serwują ciągle to samo. A jak się chce coś innego, to trzeba zamówić wcześniej. My znamy to tylko z opowiadań, że ludzie zaskoczeni, jak to zamówić. Ale restauracja też zaskoczona, jak to bez zamówienia, przecież musimy tę rybę wcześniej kupić. Miło. Jak zwykle kolację zjedliśmy razem o 19:30. Panowie z obsługi lekko przystroili palmy w światełka i przy odrobinie wyobraźni robiły one za dekorację. Jedna z pań kupiła w sklepiku świeczki oraz słoniowe podstawki, a więc mieliśmy super dekorację stołu. Menu z dwoma zmianami, dwa drugie dania, ryby i kurczak oraz dwa desery. Nic nie szkodziło, że mięsa bardzo słone, a desery bardzo słodkie, bardzo. Zapijaliśmy herbatką i bardzo słodkimi sokami. I oczywiście, opowieściom nie było końca. 25.12, czyli nierekiny Dzień jakiś poważny, a nawet świąteczny. Ale na nas nie zrobiło to większego wrażenia. Jest hotel, jest wycieczka, jest program, trzeba działać. Właśnie program. Można było zapisać się na dwie dodatkowe atrakcje: stolica lub rekiny. Stolica atolu, Mahibadhoo, oczywiście na sąsiedniej wyspie, nie zebrała dostatecznej ilości chętnych na łódkę i przepadła. A rekinowcy zawiązali silny czteroosobowy zespolik na przedpołudniową wyprawę zaraz po bardzo rannym śniadanku. Z tego powodu śniadanie było w dwóch terminach. Z opowieści wynika, że polowanie na rekiny odbywa się tak. Łódki płyną w rekinowe okolice, aż takiego nieszczęsnego rekina ktoś zauważy. Wszystkie łódki okrążają go i ustawiają się w kółko. I wtedy się go ogląda, a nawet koło niego snorkuje lub nurkuje. Oczywiście jest to bardzo bezpieczne, bo to rekin wielorybi, bardzo łagodny, żywiący się planktonem, mimo iż jest największym z rekinów. I do tego jest trochę kolorowy. Ale tym razem rekiny nie dopisały i trzydzieści łódek z żalem udało sie na łowiska mant. Podobno manty nigdy nie zawodzą i tak było teraaz. My wybraliśmy kolejną plażę na rafie i kolejny spacer. Spokój przede wszystkim. W portowej restauracji znów tylko makaron z kurczakiem, a tak zwana kawa tylko instant. Nie poparliśmy w odróżnieniu od innych. W nocy nie było prądu, nawet kilkukrotnie. Po każdej awarii należało ponownie włączyć klimatyzację. Odespać można po spacerze. O ile deszcz nie obudzi. Świąteczny obiad był bogatszy o jeden deser, co nam było wszystko jedno. Wieczorne rozmowy skończyliśmy wcześniej niż zwykle, bo jutro na lotnisko płyniemy bardzo rano, niestety. 26-27.12, czyli powrót Nie było łatwo, wcześnie to wcześnie, o 5:30 pobudka, a o siódmej już w łodzi. Tym razem ocean dużo spokojniejszy, nawet nie było białych grzywaczy, więc w odróżnieniu od poprzedniego razu nikt nie miał problemów. Ogólnie nie ma co się śmiać. To jest ok. 75 km na otwartym oceanie w półtorej godziny z prędkością do 34 węzłów. Zrobiliśmy krótki postój na terminalu w centrum stolicy kraju Male i zaraz potem byliśmy na lotnisku. Wreszcie można było się napić porządnej kawy w Costa Coffee. Poszły na to ostatnie rufije. Jak widać, z dużym trudem wydaliśmy 20 wymienionych dolców. Lot miał być o trzeciej, więc z definiicji było mnóstwo czekania. Ale lot się opóźnił, więc czekania przybyło. Naczekaliśmy się i tyle. W tym czekaniu rozważaliśmy różne zwiedzania, a to miasto, a to meczet, a to most przyjaźni z Chinami, ale po uznanionej akcji policji, gdy nie puścili do mostu, znaczy teren budowy, spełzło na niczym. Lotnisko nie ma rękawów, więc autobus do samolotu, a zaraz potem deszcz na pożegnanie. I dodatkowe czekanie, bo w powietrzu kolejka do lądowania. Same przyjemności, fajnie było. Lot znów linią czarterową Blue Panorama. Przyjemnie jest lecieć z Włochami, bo nie są tacy nadęci. Dla niemówiących mieli dwie Polki, w sam raz. Dali dobrze jeść, a chętni mogli dostać wino, bardzo mało kto wziął, może sami kierowcy. Lot długi i wolny, z ominięciem Iranu i Syrii. Za to wzdłuż Persian Gulf, z panoramą na wszystkie miasta: Dubai, Doha, Manama, Dammam, Al Jubail I Kuwait City. U celu jak zwykle małe spóźnienie, co tym razem było mocno niedobrze, bo trzeba było jechać. W Warszawie zimno, choć ciepło, 3C. Ruszyliśmy z parkingu i już lekko po trzeciej w nocy byliśmy w domu. Wakacje krótkie, ale bardzo fajne, wszystko fajne. Informacje ogólne. Transport – bez zastrzeżeń, wszystko zgrane na czas, za spóźnione loty trudno brać odpowiedzialność. Zakwaterowanie – dwa dobre hotele, ten w Hangnaameedhoo nieco lepszy, przydałyby się sznurki do suszenia. Wyżywienie – powtarzalne, proste, ale pożywne, nam wystarczały dwa posiłki dziennie. Atrakcje w programie – bez zastrzeżeń. Wycieczki fakultatywne – nie cieszyły się dużym wzięciem, choć zestaw był całkiem dobry. Bezpieczeństwo – bardzo miło, bezpiecznie, szybko można poczuć się swojsko. Pilot – p. Natalia, najsympatyczniejsza osoba na tej ziemi, osiągała cele i prowadziła grupę zupełnie bezboleśnie.
  • 6
  • 5
  • 5
  • 6
  • 6
collapse
6/6
50+ lat, Couples november 2019
wycieczka bardzo fajna poniewaz mielismy mozliwosc zobaczenia jak zyja Tubylcy . expand
wycieczka bardzo fajna poniewaz mielismy mozliwosc zobaczenia jak zyja Tubylcy .
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 5
collapse
5/6
50+ lat, Couples november 2019
ogolnie wyczieczka udana expand
ogolnie wyczieczka udana
  • 6
  • 4
  • 4
  • 6
  • 5
collapse
5/6
41-50 lat, Couples november 2019
Wycieczka bardzo fajna. Cudowne miejsce i wspaniali ludzie. expand
Wycieczka bardzo fajna. Cudowne miejsce i wspaniali ludzie.
  • 5
  • 5
  • 5
  • 4
  • 5
collapse
6/6
26-30 lat, Couples november 2019
Wycieczka w formie 2w1 w ramach podróży poślubnej: jesteśmy zadowoleni z wyboru i polecamy. Piękne miejsca, ciekawy program, bardzo fajna pani pilot Gosia. Dla mnie dużym plusem była kameralna (...) expand
Wycieczka w formie 2w1 w ramach podróży poślubnej: jesteśmy zadowoleni z wyboru i polecamy. Piękne miejsca, ciekawy program, bardzo fajna pani pilot Gosia. Dla mnie dużym plusem była kameralna grupa (9 osób) oraz niesamowite zaangażowanie lokalnych kontrahentów, który organizowali wycieczki po wyspach, snorkelling i inne atrakcje. Drobne niedociągnięcia po stronie organizacyjnej Itaki, ale z perspektywy całości można przymknąć na nie oko. :)
  • 6
  • 5
  • 5
  • 6
  • 5
collapse
6/6
41-50 lat, Couples november 2019
MEGA,FAJNA OBJAZDÓWKA .POZDROWIENIA DLA PANI KAROLINY SUPER PILOTKA. expand
MEGA,FAJNA OBJAZDÓWKA .POZDROWIENIA DLA PANI KAROLINY SUPER PILOTKA.
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 6
collapse
5/6
50+ lat, Couples november 2019
Wycieczkę uznaję za ciekawą. Można zobaczyć piękno przyrody malediwskiej, zwierzaki i drzewa które u nas nie występują. Do tego piękne wyspy, plaże i krystaliczna, turkusowa woda z bogactwem (...) expand
Wycieczkę uznaję za ciekawą. Można zobaczyć piękno przyrody malediwskiej, zwierzaki i drzewa które u nas nie występują. Do tego piękne wyspy, plaże i krystaliczna, turkusowa woda z bogactwem podwodnych żyjątek. Woda jest stale ciepła ( nawet w pochmurne dni) i można pływać i nurkować na okrągło. Przebywając na zamieszkałych wyspach poznaliśmy codzienne życie miejscowych i zobaczyliśmy jak mieszkają. W większości skromnie, a nawet biednie. Wszystkie wycieczki były dobrze zorganizowane i ciekawe, a malediwscy piloci bardzo sympatyczni i pomocni w każdej sytuacji. To wszystko plusy, ale są też minusy. Pierwszy - słabiutkie wyżywienie w hotelach (zwłaszcza drugim). Będąc kolejny tydzień w resorcie doznaliśmy przeskoku, jakbyśmy przesiadali się z malucha do mercedesa. Myślę, że lepiej byłoby zwiększyć opłatę, żeby to poprawić. Drugi poważniejszy - wręcz skandaliczne wyczyny przewożnika Blue Panorama z opóżnieniami lotów. W obie strony po kilka godzin spóżnienia , bez logicznego wytłumaczenia. Ponadto, chyba są nienaprawialni, gdyż w innych turnusach można wyczytać podobne skargi.
  • 6
  • 4
  • 2
  • 1
  • 5
collapse
5/6
41-50 lat, Couples november 2019
Wszystko odbyło się zgodnie z programem imprezy. Dużo ciekawych miejsc hotele czyste zadbane. Pani pilot ciekawie opisywała miejsca oraz organizowała dodatkowe wycieczki dla zainteresowanych. (...) expand
Wszystko odbyło się zgodnie z programem imprezy. Dużo ciekawych miejsc hotele czyste zadbane. Pani pilot ciekawie opisywała miejsca oraz organizowała dodatkowe wycieczki dla zainteresowanych. Polecam Koralowe love.
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
collapse
6/6
50+ lat, Couples october 2019
Wycieczka super . Przewodniczka p. Lucyna wielkie dzięki , tacy powinni być wszyscy opiekunowie wycieczek. Wycieczkę należy zaliczyć do udanych , chociaż mam drobne uwagi , ale to potem . Po (...) expand
Wycieczka super . Przewodniczka p. Lucyna wielkie dzięki , tacy powinni być wszyscy opiekunowie wycieczek. Wycieczkę należy zaliczyć do udanych , chociaż mam drobne uwagi , ale to potem . Po kolei . Podróżowaliśmy z żoną Blue Class firmą Panorama Blue . Posiłki w trakcie lotu bardzo dobre zwłaszcza w czasie powrotu , wygodnie , podróż na plus . Pobyt na pierwszej wyspie super jedzenie typowo miejscowe bardzo dobre . przyjęcie w hotelu - pensjonacie super , warunki bardzo dobre . druga wyspa też ciekawa , jedzenie dobre . Warunki trochę gorsze . Nie będę się czepiał szczegółów bo i tak cały dzień byliśmy po za pokojem . jedno co mi przeszkadzało to przez wszystkie dni nikt nie zajrzał do pokoju by opróżnić wiaderko znajdujące się w łazience , tam wyrzucało się papier toaletowy . Przewodniczka - rezydentka- pilotka p. Lucynka REWELACYJNA - dziękujemy . Z taką osobą mogli byśmy jechać na koniec świata bez żadnych obaw . Plaże piękne , rafy takie jakie są , można snurkując zobaczyć dużo rybek . płaszczki , żółwie , płaszczki i rekiny . Polecam wieczorne łapanie ryb z miejscowymi . Co mogę doradzić warto zaliczyć wycieczkę do resortu , przynajmniej pamiątki są tańsze i mamy porównanie życia na lokalnej wyspie i resorcie .
  • 6
  • 5
  • 6
  • 6
  • 6
collapse
6/6
20-25 lat, Couples september 2019
Bardzo fajna wycieczka. Pani Natalia jest przemiłą przewodniczką. Umiała odpowiedzieć na każde pytanie, a jeśli nawet coś było niewiadome to się szybko dowiedzieć. Sam pobyt na wyspach (...) expand
Bardzo fajna wycieczka. Pani Natalia jest przemiłą przewodniczką. Umiała odpowiedzieć na każde pytanie, a jeśli nawet coś było niewiadome to się szybko dowiedzieć. Sam pobyt na wyspach niesamowity, odcięcie się od biegu życia i prawie że ludzi. Spacerując po wyspie ciężko było spotkać innego turystę. Na pewno mimo, że to wycieczka, czasu na odpoczynek, nad pięknym oceanem, nie brakowało. Wycieczka fakultatywna do Resortu ciekawa. Dzięki niej można było zaznać tego prawdziwego luksusu z którym kojarzą nam się Malediwy. Jednak nie zamieniłabym pobytu na Wyspach z mieszkańcami na pobyt cały czas w resorcie.
  • 5
  • 4
  • 4
  • 6
  • 6
collapse
5/6
50+ lat, Couples september 2019
Ogólnie wyjazd super . Piękne widoki , fantastyczne ryby pod wodą. Bardzo sprawna organizacja i program ( nudy nie ma!!!) poza bazą hotelową . Drugi hotel tuż przy meczecie -pobudka przed godz (...) expand
Ogólnie wyjazd super . Piękne widoki , fantastyczne ryby pod wodą. Bardzo sprawna organizacja i program ( nudy nie ma!!!) poza bazą hotelową . Drugi hotel tuż przy meczecie -pobudka przed godz 5. i korki do uszu nic nie dały. Pozdrowienia dla obsługi hotelu na wyspie Omadho( jakoś tak -ten przy meczecie) i przyjemnych zakupów za ponad 300 EURO- tyle nam skradziono w tym hotelu , oraz miłych spacerów w nowych butach (addidasy) mojej żony-również zmieniły właściciela . Pozostali uczestnicy również mieli "rentgena " w swoich rzeczach w hotelu -ale nic nie zachwyciło!!? Na szczęście wszyscy wrócili cali, zdrowi i wypoczęci z marzeniami szklaneczki zimnego piwa ( jak w reklamie Bo o alkoholu znowu zapomnieli )- kraj muzułmański -zero alkoholu.
  • 6
  • 3
  • 4
  • 5
  • 4
collapse
6/6
31-40 lat, Couples september 2019
Super program, idealnie dopasowany dla kogoś kto nie lubi leżeć w miejscu. Wyspy są zbyt małe by na nich być w jednym resorcie 7 dni. Ta oferta jest idealna aby poznać malediwy żyjąc w śród (...) expand
Super program, idealnie dopasowany dla kogoś kto nie lubi leżeć w miejscu. Wyspy są zbyt małe by na nich być w jednym resorcie 7 dni. Ta oferta jest idealna aby poznać malediwy żyjąc w śród mieszkańców a nie w odizolowsnym resorcie. Do tego przewodnik Sławek super potrafi prowadzić grupę i sie z nią zaprzyjaźnić. Pozdrawiam Michał. Gdańsk
  • 6
  • 4
  • 5
  • 6
  • 6
collapse
5/6
50+ lat, Couples august 2019
Wycieczka bardzo ciekawa i atrakcyjna z programem zgodnym z ofertą. Dzięki profesjonalnej i rzetelnej pracy pilotki Pani Karoliny, czuliśmy się zaopiekowani i bezpieczni. Wyjazd na Malediwy (...) expand
Wycieczka bardzo ciekawa i atrakcyjna z programem zgodnym z ofertą. Dzięki profesjonalnej i rzetelnej pracy pilotki Pani Karoliny, czuliśmy się zaopiekowani i bezpieczni. Wyjazd na Malediwy uważam za wyjątkowy i niezapomniany. Gorąco polecam Koralowe love.
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
collapse
5/6
50+ lat, Groups of friends august 2019
Bardzo ciekawa wycieczka, pozwalająca poczuć autentyczny klimat życia wyspiarskiego, poznać zwyczaje i kuchnię regionalną. Wycieczka pozwala zajrzeć "od kuchni" w codzienne życie mieszkańców, (...) expand
Bardzo ciekawa wycieczka, pozwalająca poczuć autentyczny klimat życia wyspiarskiego, poznać zwyczaje i kuchnię regionalną. Wycieczka pozwala zajrzeć "od kuchni" w codzienne życie mieszkańców, obserwować ich codzienne zajęcia i spędzać z nimi wolny czas. Bajeczne, bezludne plaże, cudowna flora i fauna, oraz piękne wschody i zachody słońca to codzienność wycieczki. Wszelkie rodzaje aktywności związane z wodą w zasięgu ręki. Niezapomniane wrażenia ze snorkelingu na rafach w towarzystwie kolorowych ryb, żółwi, rekinów ,płaszczek i mant.
  • 6
  • 5
  • 5
  • 6
  • 5
collapse
6/6
41-50 lat, Solo july 2019
Super. Genialne! Podzial.na dwie grupy po.10.osob. male klimatyczne hotele. expand
Super. Genialne! Podzial.na dwie grupy po.10.osob. male klimatyczne hotele.
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
collapse
6/6
31-40 lat, Solo july 2019
Wszystko odbylo się zgodnie z programem imprezy. Dużo ciekawych miejsc hotele czyste zadbane. Pani pilot ciekawie opisywala miejsca oraz organizowala dodatkowe wycieczki dla zainteresowany. (...) expand
Wszystko odbylo się zgodnie z programem imprezy. Dużo ciekawych miejsc hotele czyste zadbane. Pani pilot ciekawie opisywala miejsca oraz organizowala dodatkowe wycieczki dla zainteresowany. Polecam Krzysztof. Wszystko dobrze zorganizowane.
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
  • 6
collapse

Offer details

Twój wybór wczasów

Koralowe love

WYCIECZKA OBJAZDOWA
zmień wariant wakacji
  • Own transport
Select
1 689 Gbp
You Save: 358 GBP
Adult
1 330gbp
Total amount sprawdź szczegóły ceny 2 660 gbp razem
You Save 358 GBP
Book now
You will proceed to a secure booking process
arrow-rightarrow-rightclockfacebooktwitter